René Goscinny stworzył Mikołajka, najpopularniejszego książkowego bohatera. Uwielbiamy czytać Mikołajka. I jeździć do Mikołajek.

Mikołajki – można tu odnaleźć swoje mazurskie Monte Carlo. Z elitą światowego motorsportu i przepięknym portem, w którym budzi nas poranna bryza. Z celebrowaniem wypoczynku i delektowaniem się kuchnią. Jest coś magnetycznego w tym kameralnym kurorcie, skoro na obiad przylatują tu wielkie nazwiska, a liczące cztery tys. mieszkańców miasto przyjmuje każdego letniego dnia aż 10 tys. turystów.
Z początkiem lipca, kiedy jeszcze na dobre kurz nie opadnie po Rajdzie Polski, nad Mikołajkami unosić się będzie już zapach dobrze przyrządzonej ryby.

W czasie Dni Mikołajek sztandarową atrakcją od sześciu lat jest Mazurski Festiwal Rybny „Rybkę na zdrowie”. Serwuje się tu kuchnie świata z mazurskich ryb – sushi z sandacza, czy carpaccio z węgorza. W konkursie kulinarnym mierzą się lokalni restauratorzy. Połowę głosów inkasują wprost od degustujących turystów. Drugą przyznaje im jury dowodzone przez Karola Okrasę. Tego dnia zaserwuje się aż tonę ryb przygotowanych na tyle sposobów, ile tylko na Mazurach wymyślono.

Mikołajki powstały u zbiegu dwóch jezior: Tałty i Mikołajskiego. By Król Sielaw nie miał dylematu w którym zostanie zwodowany, tradycyjnie nastąpi to pod mostem drogowym łączącym obydwa rynnowe akweny.

Z paradą jachtów żaglowych i motorowych, już nie ma problemu. Z której strony mostu by ich nie podziwiać, będą i po lewej, i po prawej.

1444 rok – jeśli wierzyć pierwszym wzmiankom o Mikołajkach, były tu już dwie karczmy

1726 rok – Mikołajki dostały prawa miejskie, a 160 lat później opatentowano pierwszy na świecie samochód

2005 rok – Mikołajki stały się stolicą polskiego motorsportu

26-29 czerwca 2014 – 71. Rajd Polski, 7. eliminacja mistrzostw świata

5 lipca 2014 – 7. Mazurski Festiwal Rybny
 
 
Mistrz i burmistrz
 
Najskuteczniejsza załoga rajdowa na Warmii i Mazurach – jeden jest wyższy o centymetr, drugi o rok starszy. Na dobre poznają się w Portugalii, kiedy jadą podpatrywać rajd rangi mistrzostw świata oraz lobbować na rzecz utworzenia takiej rundy w Mikołajkach. Czort jedyny wie jakich używają argumentów, ale po roku, w sezonie 2009, w Mikołajkach ścigają się już najlepsi rajdowcy świata.
 
Krzysztof Hołowczyc i Piotr Jakubowski. Rajdowiec i samorządowiec. Mistrz i burmistrz. Kumple, choć jeszcze 10 lat wstecz kompletnie się nie znają. Nic dziwnego. Nie pasjonujący się jeszcze rajdami Jakubowski, jako student z Lubelszczyzny, wpada tu nad malownicze jeziora i lasy. Na jednym z wyjazdów trafia z mapą do Starych Sadów pod Mikołajkami. Znajduje dom na sprzedaż. I realizuje marzenie. Inwestycją chwali się żonie, która na widok zarośniętego siedliska rozpłakuje się. Jest rok 1989.
 
W 1989 roku, ale 90 km dalej, w Olsztynie, w ogóle jeszcze nieznany pod Mikołajkami 26-letni Krzysztof Hołowczyc, odmawia wyjazdu do amerykańskiej wytwórni filmowej Paramount Pictures, gdzie ma zostać kaskaderem. Jednak chłopakiem z talentem i sercem do rajdowania interesują się nie tylko filmowcy, ale też szefostwo jedynego fabrycznego zespołu rajdowego w kraju – FSO SPORT. „Hołek” zaczyna karierę w A-grupowym Polonezie.
 
Już jako burmistrz, Jakubowski zaczyna myśleć o ściągnięciu Rajdu Polski ze Śląska na Mazury. Udaje się to na sezon 2005. To wtedy poznaje Hołowczyca. Wręcza mu puchar za wygraną w rajdzie.
 
Piotr Jakubowski: – Gdybym był Hołowczycem? Od razu przeprowadziłbym się do Mikołajek!
– „Hołek”, a gdybyś był burmistrzem Mikołajek?
Szybciej odpowiada burmistrz:
– Przychodziłby po rady do Jakubowskiego.
Hołowczyc: – Trudno gościa zastąpić, choć jako sportowiec nie poddałbym się.
 
Tekst: Rafał Radzymiński
Obrazy: Joanna Barchetto, archiwum Mikołajki