Z Parku Trampolin nie można wyjść w kiepskim nastroju. Alternatywną nazwą mogłaby być Fabryka Endorfin, bo nic tak szybko nie wyzwala hormonu szczęścia jak skakanie. Można by też ją przemianować na Palarnię Kalorii, ponieważ trening na trampolinie spala kalorie aż 4 razy szybciej niż bieganie. 

A to dopiero dwa powody, dla których warto tu wskoczyć. A raczej skoczyć.

Pamiętam jak Urszula Dudziak, pierwsza dama polskiego jazzu, tuż po siedemdziesiątce wyznała, że trzyma w sypialni trampolinę, aby każdego ranka wykonać na niej tysiąc podskoków. I czuje się potem lepiej niż gdyby wypiła duszkiem najmocniejszy energetyk. Wtedy wydawało się to ekstrawagancją, a dziś stanowi styl życia, pomysł na aktywność, formę spotkań towarzyskich czy rodzinnej rozrywki.

DZIECI WIEDZĄ LEPIEJ

Kojarzycie taki obrazek? Dzieci wbiegają do ogrodu i wszystkie bez wyjątku wpychają się na trampolinę. Huśtawki, domki na drzewie, zjeżdżalnie muszą poczekać – trampolina rządzi. Nie przypadkiem skaczący na ogonie Tygrys jest najbardziej sympatycznym i wybrykanym mieszkańcem Stumilowego Lasu. Gdyby dorośli częściej słuchali dzieci, zrozumieliby, że w tym pędzie do skakania tkwi intuicyjna potrzeba odczuwania radości, którą trampolina serwuje już w pierwszych minutach.

Dlatego do Parku Trampolin dzieci lecą jak na skrzydłach, a wyjście na skoki to obowiązkowy punkt programu półkolonii czy lekcji wuefu. Z ostatnich, tygodniowych półkolonii mój syn zapamiętał dwie rzeczy: ogromnego schabowego i trampoliny. 

PRZEPIS NA FRAJDĘ i WIĘCEJ

Jeśli więc jesteś rodzicem, nauczycielem, wychowawcą kolonijnym czy trenerem to mogę ci zdradzić przepis na frajdę dla dzieci. Nie ma lepszego sposobu, aby wkupić się w łaski nieletnich niż zafundować im wyjście do Parku Trampolin. Tam już to wiedzą, dlatego do zorganizowanych grup zaadresowali specjalne pakiety. Zarówno urodziny, jak i lekcje wuefu czy grupowe zajęcia z trenerami mają dynamiczny przebieg – ćwiczenia, gry, wyścigi i konkursy, które nie tylko służą dobrej zabawie, ale również mogą być częścią programu takiego jak pierwsza pomoc czy budowanie zespołu opartego na współpracy. Co ważne – wszystkie zajęcia odbywają się tu pod okiem instruktorów oraz ratownika. 

SKOK NA KALORIE

Trampoliny pokochał też fitness, bo nigdzie indziej tak błyskawicznie nie redukuje się tłuszczu. Niewinne skakanie to doskonały trening kardio, praca wszystkich mięśni, a przy tym o 40 proc. mniejsze obciążenie stawów niż podczas biegania. Nawet niewielkie skoki nasze ciało interpretuje jako bunt przeciw grawitacji, dlatego mięśnie bardziej się napinają, co zwiększa efektywność ćwiczeń. W olsztyńskim 7 Jump Street możemy zapisać się na fitness albo – jeśli mamy ochotę spróbować spektakularnych ewolucji – na akrobatykę. Zarówno indywidualnie, jak w grupie, niezależnie czy mamy lat siedem czy 70.

SKOCZMY GDZIEŚ

7 Jump Street to coraz popularniejsze miejsce spotkań towarzyskich. Wystarczy raz skrzyknąć znajomych na mecz siatkówki, koszykówki czy zbijaka, żeby stało się to obowiązkowym rytuałem, a grupowy bilet został wymieniony na 11-godzinny karnet. 

Skakanie z piłką po trampolinach poziomych i ukośnych ma w sobie coś z latania. Tradycyjna wersja tych sportów nie daje tyle fanu. Dla tych, którzy wolą freestyle, wspólne skakanie na trampolinach to dobry i rozluźniający wstęp po którym pójdą jeszcze do JumpStreetowej kawiarni na kawę i ciasto. 

I nagle okazuje się, że hasło „skoczmy gdzieś wieczorem” nabiera nowego znaczenia. Nie mówiąc już o „wybryku”. 

Tekst: Aga Kacprzyk Słowo Daję,
obraz: © Eugene Onischenko / Shutterstock.com

Park Trampolin 7 Jump Street

Olsztyn, Leonharda 7

www.7jumpstreet.pl

fb/7jumpstreet