Lata mijają, historia transformuje i przemienia rzeczywistość, a punktem centralnym działalności tego stowarzyszenia był i zawsze pozostaje człowiek, jego edukacja i ambicje. Wspieranie go w rozwoju przy pomocy nowych technologii. Warmińsko-Mazurski Zakład Doskonalenia Zawodowego kończy 30 lat – jest więc okazja zajrzeć za kulisy instytucji, która jest cichym motorem napędowym rozwijającego się regionu.

– Jesteśmy stowarzyszeniem, więc bardzo ważny jest społeczny wymiar naszej działalności. Bycie blisko człowieka, wynajdywanie jego talentów, predyspozycji i pasji niezależnie od wieku oraz dotychczasowych doświadczeń.

ZDZ pomógł przeszkolić i znaleźć miejsce na rynku pracy tysiącom dorosłych i skończyć szkoły setkom młodym ludziom, często z problemami. Zmienić ich mentalność, nadać nowy sens.

Warmińsko-Mazurski ZDZ- miejsce tętniące nowymi szansami

Drzwi od licznych pracowni są w nieustannym ruchu, przez korytarz niesie się podekscytowany szept. Mężczyzna w średnim wieku próbuje trafić do sali, gdzie od dziś będzie zdobywał kwalifikacje na kierowcę samochodów ciężarowych, dwie młode dziewczyny przyszły na kurs autoprezentacji, a ktoś chce zasięgnąć informacji o szkoleniu z obsługi dronów.

Siedziba Warmińsko-Mazurskiego ZDZ tętni życiem. Podobnie jest w dwunastu placówkach w całym regionie. W ofercie doradztwo zawodowe, realizacja międzynarodowych projektów, przekazywanie funduszy unijnych na rozpoczęcie działalności gospodarczej, multum wielopoziomowych szkoleń i wszechstronnych sposobów kształcenia.

Warmińsko-Mazurski ZDZ- winda do lepszej przyszłości

– Jesteśmy stowarzyszeniem, więc bardzo ważny jest społeczny wymiar naszej działalności. Bycie blisko człowieka, wynajdywanie jego talentów, predyspozycji i pasji niezależnie od wieku oraz dotychczasowych doświadczeń – wymienia Radosław Szutowicz, prezes zarządu Warmińsko-Mazurskiego ZDZ. – Ale czasem talent bywa tak ukryty i zapomniany, a człowiek w swoją niedolę tak zaplątany, że nie w głowie mu szukać pomocy i zawodowego wsparcia czasem dziesiątki kilometrów od domu. Dlatego cenimy sobie to, że potrafiliśmy stworzyć lokalne, powiatowe placówki, gdzie ludzie rozwijają się i podnoszą swoje kwalifikacje prawie „na miejscu”.

„Ja do szkoły już nie pójdę, do szkoły to chodzą dzieci!” – słyszeli kiedyś. Dziś takich głosów praktycznie nie ma. ZDZ pomógł przeszkolić i znaleźć miejsce na rynku pracy tysiącom dorosłych i skończyć szkoły setkom młodym ludziom, często z problemami. Zmienić ich mentalność, nadać nowy sens.

– Nie zbywamy ciężkich tematów. Nie stronimy też od tych ambitnych. I tych ważnych społecznie. Gdybyśmy chcieli odcinać kupony, pewnie poprzestalibyśmy na komercyjnych szkoleniach z BHP. Tymczasem na jednym „piętrze” szkolimy dyrektorów, prezesów i menadżerów. Na drugim stawiamy na fotowoltaikę, drony czy nowatorskie pompy ciepła. Trzecie „piętro” naszej działalności to szkolenia specjalistów rzemiosł wszelakich.

„Windę” puszczamy również w kierunku trudnej młodzieży – poprzez gimnazja dla dorosłych i matek na wychowawczym – starając się w uzyskaniu dotacji na żłobki i nianie. W Bartoszycach otworzyliśmy też integracyjne przedszkole. Działalność tak wielotorowa, jak przychodząca po wszystkim satysfakcja – obrazuje Radosław Szutowicz.

Czasy się zmieniają i potrzeby na rynku pracy się zmieniają. Symbolem nowego wizerunku ZDZ ma być też idące z duchem czasu logo instytucji.

Doświadczenie zdobywane w Berlinie, miejsce z historią

Jednak trzy dekady temu tak pięknie to nie wyglądało. W latach 80. głównym polem działalności dawnych ZDZ był przemysł ciężki, a odbiorcami stocznie, kopalnie i wojsko. Po przemianach ustrojowych okazało się, że blaszane skrzynki na amunicję do czołgów czy specjalistyczne rusztowania nieodzowne przy budowie statków przestały być produktem pierwszej potrzeby. Warsztaty pracowały jak dawniej, a odbiorców ubywało. Pojawiły się problemy z płynnością finansową, własne lokale zaczęto podnajmować, a do drzwi zapukał komornik.

– Pewnego dnia, na początku lat 90., wyglądając przez okno zauważyłem panów z miarkami. Przechadzali się po podwórku szukając dogodnego miejsca na skarbiec bankowy, bo terenem po upadającym dawnym ZDZ zainteresowany był bank.

Był to dla mnie wielki afront, który szczęśliwie szybko przerodził się w ambitny pomysł: a może zamiast skarbca bankowego moglibyśmy tu nadal budować skarbiec kompetencji ludzkich, kapitału społecznego, kształcić ludzi na nowe sposoby, przekwalifikowywać? I tak zaczęliśmy się szkolić w Berlinie Zachodnim o działaniu wolnorynkowej gospodarki – wspomina Henryk Narwojsz, emerytowany prezes Warmińsko – Mazurskiego ZDZ, który w ub. roku po 29 latach kierowania placówką przekazał pałeczkę młodszemu Szutowiczowi. – Szkolimy tu monterów i spawaczy, więc mnie również od tego stowarzyszenia, które przez 30 lat budowałem, ciężko się teraz odmontować i odspawać – żartuje.

23 listopada 1992 roku w sądzie w Olsztynie zarejestrowano nowy Warmińsko-Mazurski Zakład Doskonalenia Zawodowego. Nazwę zmieniono jednak tylko kosmetycznie, nie chcąc zupełnie zrywać z historią sięgającą dziesiątek lat wstecz. – Tradycje starego ZDZ sięgają Ziem Odzyskanych i budowania na nich powojennego świata i nowej polskiej tożsamości. Czasem któryś z naszych kursantów wspomni, że w latach 50. szkolił się tu jego dziadek. To miłe, dlatego nie chcieliśmy do końca odcinać się od tego – wyjaśnia Henryk Narwojsz.

Lata 90. – zamknięto fabryki, zlikwidowano PGR-y. Nowy ZDZ otworzył się na nowe czasy, nowych ludzi i nowe wyzwania. A jednym z pierwszych było zaopiekowanie się tysiącami, często niskowykwalifikowanych bezrobotnych, którzy zalali w momencie zmian ustrojowych rynek pracy.

Nauka w każdym wieku może zmienić człowieka, dać mu nowe możliwości

Lata 90. – zamknięto fabryki, zlikwidowano PGR-y. Nowy ZDZ otworzył się na nowe czasy, nowych ludzi i nowe wyzwania. A jednym z pierwszych było zaopiekowanie się tysiącami, często niskowykwalifikowanych bezrobotnych, którzy zalali w momencie zmian ustrojowych rynek pracy. Postawiono również na ich mentalną przemianę i nowy sposób myślenia o sobie, ale i wykonywanym zawodzie.

– Trzeba było dać również wsparcie psychologiczne, czasem wizerunkowe. Myślenie „jestem za stary na naukę i na nowy zawód” zamienić na „wolny rynek daje mi nowe szanse i możliwości, dlatego chcę się kształcić i zainwestować w siebie”. Nauka i podnoszenie kwalifikacji przestały być wstydem. Uprościliśmy też procedury, by potwierdzić kwalifikacje do zawodu. To niewiarygodne, ilu ludzi ma fach w ręku, a brakuje im na to potwierdzającego dokumentu – zauważa Radosław Szutowicz.

Henryk Narwojsz: – Pamiętam widok zaniedbanych, zlęknionych kobiet z terenów po byłych PGR-ach. W Mrągowie zorganizowaliśmy im wtedy spotkania z kosmetologiem i fryzjerką. Sam potem tych eleganckich i pewnych siebie pań nie poznałem. Dziś są znakomitymi i wykwalifikowanymi pracownicami. Takie przemiany ludzkie, w których mieliśmy swój udział, dają nam radość i satysfakcję.

Podnoszenie kwalifikacji nie jest już wstydem. Jest szansą na rozwój i lepszy zawód w każdym wieku.

Politechnika na trzeci wiek

Wyzwaniem i szansą dla ZDZ był również postęp technologiczny. Pierwszy kredyt zaciągnęli 30 lat temu na profesjonalną pracownię komputerową i zaczęli szkolić kursantów z poruszania się w sieci.

– Dzisiaj naszą wielką dumą jest Centrum Szkoleń Branżowych – podkreśla Szutowicz. – To nasz specjalny poligon doświadczalno-budowlany, który udało nam się stworzyć na terenach po byłej chłodni w Olsztynie. Tam, w bezpiecznych warunkach, ludzie uczą się fachu w pracowniach i halach, które odwzorowują prawdziwe place budowy czy specjalistyczne zakłady przemysłowe.

Warmińsko-Mazurski ZDZ to historia trzech dekad wsparcia, edukacji, postępu i nowych celów

– Nauczanie, świadome prowadzenie kogoś przez swój sposób myślenia, celowa próba przekazania komuś tego, co się samemu wie i metodyka nauczania są kwintesencją człowieczeństwa. Zauważmy, że w świecie zwierząt nie ma typowych „nauczycieli”, jest raczej nauka przez naśladownictwo i doświadczenie. W świecie zwierząt nie ma też długofalowych planów i ambicji. Dlatego tak cenimy sobie tę delikatną materię umysłu ludzkiego, z którą na co dzień mamy zaszczyt pracować – opowiada prezes Szutowicz.

Wyzwaniem i szansą dla ZDZ był również postęp technologiczny. Pierwszy kredyt zaciągnęli 30 lat temu na profesjonalną pracownię komputerową i zaczęli szkolić kursantów z poruszania się w sieci.

Warmińsko-Mazurski ZDZ ma ludzką twarz: niewinnego dziecka, zbuntowanego nastolatka, oddanej matki czy silnego mężczyzny w kwiecie wieku. Wkrótce może mieć również twarz aktywnego seniora. Jednym z pomysłów najbliższej przyszłości jest stworzenie projektu na kształt Politechniki Trzeciego Wieku. – Bo bycie blisko każdego człowieka, wspieranie go, edukowanie i motywowanie, to nasz nadrzędny cel na kolejne 30 lat. A może 50, a nawet 100 – słyszymy twarde postanowienia.

  • Tekst: Agnieszka Porowska, obraz: Arch. WM ZDZ
  • ZDZ – Warmińsko-Mazurski Zakład Doskonalenia Zawodowego
  • Olsztyn, ul. Mickiewicza 5
  • 89 527 67 62
  • sekretariat@wmzdz.pl
  • Więcej informacji: www.wmzdz.pl