Sześć warstw różnych preparatów należy nałożyć na drewno sycamore, by prezentowało się po królewsku. Stolarze z barczewskiej firmy NHJ codziennie obcują z unikatowymi materiałami, dlatego ich pasję i rzemiosło ceni się pod iście królewskimi adresami. 

Gillian Anderson, słynna aktorka z kultowego „Archiwum X”, zamawia w Barczewie meble do pokoju dziecięcego w swoim londyńskim apartamencie. Jest zachwycona. Ledwie dwa lata wcześniej, w 2016 roku, w niewielkiej hali podolsztyńskiego Barczewa, Rafał Wanat i Robert Sawicki zakładają stolarnię z pasją. Technolog drewna i śmiałek z planem na podbicie świata tworzą duet z wizją. Ich meble na indywidualne zamówienia mają być stolarskim Rolls-Roycem – wykonane mistrzowsko i z niezwykłych materiałów. Firmę nazywają New House Joinery i bazując na wcześniejszych kontaktach w Wielkiej Brytanii, podbój zaczynają właśnie od kraju Szekspira. 

We współczesnym biznesie samotnicy nie mają szans na sukces. Główny filar barczewskiej firmy oparli więc na zespole mistrzów stolarstwa i lakiernictwa. Meble na specjalne zamówienia wymagają wyjątkowego zaangażowania i dokładności. Krawędzie, faktury i połączenia mają być jak w jubilerstwie – bez skazy. Jakość widać od razu, błędy trudno wybaczyć. 

Znaczna część produkcji NHJ trafia na rynek brytyjski. To meble na zamówienia, zaprojektowane przez najlepsze biura architektów wnętrz. Tamtejszy klient jest niezwykle wymagający, ceni sobie oryginalne materiały oraz niespotykane rozwiązania techniczne. Kilka tygodni temu do londyńskiego odbiorcy, miłośnika nurkowania, trafiło biurko w kształcie kła rekina, wykonane z czeczoty orzecha (plastrów korzenia drzewa) i skóry cielęcej. Dodatkowo było wyposażone w system wysuwający monitory komputera. 

Znane londyńskie biuro projektowe, dla którego wcześniej NHJ zrealizowało zamówienia, zleciło projekt dla kolejnego klienta, którym okazała się słynna aktorka Gillian Anderson. Zabudowa miała być wykonana z cedru (sprowadzono go z Kaszub), bo – jak wyjaśniła – zapach cedru… odstrasza mole.

Twórcy NHJ przyznają, że na początku pracy w firmie, ogarniało ich przerażenie: jak będzie wyglądał jawor po lakierowaniu, albo jak perfekcyjnie połączyć mosiądz z drzewem? Dzisiaj stali się w swoim rzemiośle mistrzami i realizują wizje z nieograniczoną czasem wyobraźnią klientów. I podkreślają przy okazji, że praca przy projektach wymagających, zarówno technologicznie jak i estetycznie, wyrobiła w nich wrażliwość na piękno i rozbudziła ich artystyczny potencjał.

Ten stolarski skok o kilka poziomów jest możliwy, gdy na horyzoncie pojawia się wyjątkowe zamówienie, np. zabudowa w strefie zakupowej w jednym z najsłynniejszych muzeów świata – Muzeum Victorii i Alberta w Londynie. – To była największa i najtrudniejsza realizacja w historii naszej firmy – przyznaje Rafał Wanat, założyciel i prezes zarządu NHJ. – Specjalne patynowanie stali, cedrowe szuflady wyłożone unikatową wełną, odpowiednie szkło i system mocowań – prawdziwy inżynieryjny poligon. Ale wzmocniło to warsztatowo kadrę stolarską i nas jako zespół. W takich momentach widać, jak wiele mocnych stron i talentów tkwi w ludziach – podkreśla.

Ale już dalekowschodni mędrcy twierdzili, że mistrz jest raczej odkrywcą, a odkrywca to ktoś, kto zjadłszy zęby na swojej dziedzinie, wciąż odważnie jest ciekaw nowego, nieznanego.

Na hali produkcyjnej pracuje 15 stolarzy i dwie stolarki. Agnieszka i Jola przygotowują elementy przeznaczone do lakierowania. – Każdy musi być gładki jak aksamit, po prostu idealny – tłumaczy Agnieszka. – Później lakiernik nanosi lakier, a jeśli jest to np. fortepianowa czerń, to każda, nawet najmniejsza nierówność, będzie widoczna. W zespole chodzi przecież o to, by każdy przygotował swój element tak, by kolejny etap produkcji przebiegł bez uwag załogi. 

Na nieskazitelnie naniesioną fortepianową czerń można natknąć się w słynnym londyńskim domu handlowym Harrods. Stoją tam wyprodukowane przez stolarnię z Barczewa specjalne szafy na perfumy Roja. Mosiężne elementy na czarnym lakierze, a do tego szklane płaskorzeźby renomowanej francuskiej wytwórni Lalique, tworzą meblarskie dzieło sztuki. 

Kredensy z elementami mosiądzu w klasycznym stylu wykonali także dla znanej sieci handlowej Fortnum & Mason w Londynie. 

Efekt końcowy dzieła jest zawsze komplementowany przez zleceniodawców. – To są momenty dumy z tego, że ludzie z pasją spotkali się w dobrym czasie i w dobrym miejscu – z refleksją podkreśla Robert Sawicki, współwłaściciel firmy. 

A meble z Barczewa trafiają w różne zakątki: do Omanu, Nigerii, Norwegii, Francji, Niemiec, Holandii, USA. Różnorodność projektów, materiałów, form i technologii, pozwoliła w zaledwie pięć lat istnienia firmy stworzyć zespół gotowy na każde stolarskie wyzwanie. „Dajcie mi projekt, a to zrobię” – zdaje się być tu głównym mottem. Stąd Rafał Wanat nie szczędzi słów uznania: – Jeśli coś osiągasz w życiu, zapewne masz komu podziękować. Ja – naszej niezawodnej załodze.

Tekst: Anna Hatała-Wanat, obraz: arch NHJ

NHJ Polska

Barczewo, ul Prosta 13

nhjpl.com

A może pasujesz do zespołu NHJ? 

Napisz (office@nhjpl.com) lub zadzwoń (789 360 010).