Dęby, brzozy i sosny otaczające ogromny teren wokół domu, nadają klimat jego apartamentom. Rentynówka powstała z sentymentu do krainy dzieciństwa. Sielanki wśród natury pozwalającej zgubić miejski stres.

Na gości zawsze czeka na stole lokalne piwo i miód z zaprzyjaźnionej pasieki. Po to, aby zaraz po przyjeździe mogli zasmakować w potencjale Warmii. Nie tylko napawać się malowniczym krajobrazem nad jeziorem Giłwa czy zachłysnąć powietrzem filtrowanym przez gietrzwałdzkie lasy. Ale poczuć smak lokalnych specjałów i przede wszystkim gościnność właścicieli.

– W dzieciństwie przyjeżdżaliśmy z bratem i rodzicami na wczasy nad jezioro Giłwa – wspomina Izabela, właścicielka Rentynówki. – Wiele lat później życie zatoczyło koło i los podsunął naszej rodzinie kawał ziemi ze stawami rybnymi w Rentynach. Postanowiliśmy wspólnie: niech z tego pięknego kawałka Warmii czerpią radość wszyscy spragnieni ciszy i kameralnego relaksu. Postawiliśmy dom wtapiający się w otoczenie.

Prawie 300-metrowy budynek podzielony jest na trzy niezależne przytulne apartamenty dla ośmiu lub sześciu osób: dębowy, brzozowy i sosnowy. Z tarasów malowniczy widok na las i rybny staw. O poranku można wyjść w zadrzewioną trzyhektarową przestrzeń z kubkiem kawy i napawać śpiewem ptaków. Kiedy dzieci szaleją na placu zabaw wśród drzew, dorośli zaliczają chillout na hamaku, rozpalają grilla, albo łowią obiad nad stawem. Roi się w nim od karpi, karasi, linów, szczupaków, amurów.

– Podróżując po Australii ze znajomymi szukaliśmy noclegów w wynajmowanych domach. Nie spotykaliśmy właścicieli, klucze zostawiano nam w umówionym miejscu, więc mieliśmy pełną swobodę, czuliśmy się jak u siebie, gotowaliśmy sami. Pomyślałam, że taki model może się sprawdzić w Polsce. Przyjezdni dostają ode mnie kody do szyfratorów zamiast kluczy, więc na czas pobytu są jedynymi gospodarzami. Pełna dyskrecja, prywatność i luz.

Z trzech apartamentów można zejść do wspólnej bawialni. Sala z lustrzaną ścianą, salon kominkowy, wyposażona kuchnia – to przestrzeń przygotowana na eventy, biesiady czy kursy. W lutym grupa pań przetestowała ją podczas weekendu rozwojowego „Pokochaj siebie kobieco”.

– Okolice sprzyjają wyciszeniu i duchowym poszukiwaniom, albo aktywności fizycznej, wycieczkom w głąb Warmii i Mazur – przyznaje Izabela. – Zrobiłam kurs przewodnika PTTK, aby zarażać swoich gości pasją do zgłębiania lokalnej historii, okolicznych zabytków sakralnych i świeckich. Towarzyszę im czasem w podróżach po regionie i za każdym razem udaje mi się odkryć coś nowego.

Rentynówka, choć działa dopiero od poprzedniego sezonu, już zdobyła serca gości, którzy zostawiają entuzjastyczne komentarze w internecie, a czasem liściki do właścicielki. Często piszą, że odzyskali w przestrzeni Rentynówki poczucie wolności, zaliczyli reset od miejskiego zgiełku, a okolica pobliskiego sanktuarium natchnęła ich, aby przyjrzeć się swojemu życiu.

– Ostatnio grupa mężczyzn poprosiła mnie o dodatkową atrakcję – siekierę i pieniek do rąbania drewna – zdradza Izabela. – Takie miejsca sprawiają, że budzi się w nas potrzeba kontaktu z naturą, odkrywamy na nowo siebie samych, sięgamy do pierwotnych instynktów. Albo ożywają wspomnienia z dzieciństwa, beztroskich wakacji na wsi, gdzie jezioro, rzeka, las pobudzały wyobraźnię do zabaw. Bez tabletu i smartfona. Ale my na wszelki wypadek zamontowaliśmy Wi-Fi.

Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz, Karolina Hrynek

Niezwykłych miejsc Warmii i Mazur szukamy z pokładu Skody. Tym razem towarzyszył nam szmaragdowozielony kompaktowy SUV Skoda Karoq w wersji Style i innowacyjnym silnikiem 1.5 TSI (test auta na www.madeinwm.pl).