Pasuje mi do pomadki – pomyślałam na widok jej lakieru w odcieniu chili red. Uterenowiona sylwetka, przestronne wnętrze i multimedialny ekran – jeśli Toyota Aygo X została stworzona głównie z myślą o kobietach, to na pewno takich z „pazurem”.

Ponad dwie dekady, czyli połowę życia, trwa moja przygoda z marką Toyota. Równo 20 lat jeździłam bezawaryjnie poczciwą Corollą. Kilka lat temu zastąpiła ją Yaris, która skusiła mnie małymi gabarytami i oszczędnością litrowego silnika. Kiedy w redakcji padło w moim kierunku hasło – „przetestuj najnowsze Aygo X”, pomyślałam: a czymże mógłby mnie zaskoczyć najmniejszy model Toyoty? No i zdziwiłam się już na wstępie.

Cofanie na ekranie

Aygo X, które czekało na mnie pod salonem, zastąpiło w ofercie klasycznego miejskiego hatchbacka. Lśniąca czerwono-czarna maska o nieco bojowym wyglądzie już przyćmiła na parkingu moją poczciwą „yariskę”. Nie tylko sprawiała wrażenie dojrzalszej i poważniejszej, ale zaskoczył mnie przede wszystkim jej lekko crossoverowy dizajn w zgrabnym dwukolorowym nadwoziu spoczywającym na dużych, 18-calowych kołach. Czy to na pewno auto klasy A?

W środku kolejne zaskoczenie. Tapicerka i wyposażenie z ozdobnymi elementami w kolorze nadwozia zapewne przypadnie do gustu tym paniom, które tak jak ja, kupują oczami. Deska rozdzielcza nie jest przeładowana nowoczesnymi „gadżetami”, co pozwala poczuć się pewniej przesiadając się ze starszego auta pozbawionego wielu innowacyjnych rozwiązań. Odetchnęłam też z ulgą na widok tradycyjnej manualnej skrzyni biegów, do której jestem przyzwyczajona od lat (w ofercie jest również dostępna nowa, bezstopniowa, automatyczna skrzynia biegów). Za to nowością w moim przypadku jest dziewięciocalowy ekran z multimediami i prostym klonowaniem smartfonu. Obsługa – wprost z poręcznej kierownicy z intuicyjnymi przyciskami. A kamera cofania – bezcenna.

Tapicerka i wyposażenie z ozdobnymi elementami w kolorze nadwozia zapewne przypadnie do gustu tym paniom, które kupują oczami.

Czy ona nie za lekko prowadzi się?

Utarty stereotyp ciasnego autka do miasta w przypadku starszego Aygo tutaj jest już nieaktualny. Miejsca dla kobiet jest w bród. Na przednich siedzeniach wystarczy go nawet dla dwóch wysokich panów, również tych z brzuszkiem. Z nadwoziem o długości 3,7 m (czyli aż o 23,5 cm dłuższym niż w poprzedniku) Aygo X plasuje się między pierwszą, a drugą generacją… Yarisa. A to wymiary, które kiedyś zapewniłyby jej miejsce w segmencie B. Pojemność bagażnika z estetyczną klapą szklaną wystarczy, aby przewieźć porządne zakupy, a może nawet niewielkie walizki w razie urlopowego wypadu.

Pojemność bagażnika w Aygo X z estetyczną klapą szklaną wystarczy, aby przewieźć porządne zakupy, a może nawet niewielkie walizki w razie urlopowego wypadu

Odpalam więc radio i pędzę do centrum. Pierwsze wrażenie: przyjemnie i niezwykle lekko się prowadzi. Może nawet za lekko. Muszę uważać z pedałem gazu i hamowania, bo pracują przy zdecydowanie mniejszym nacisku niż w moim 11-letnim aucie. Samochód nie podskakuje nerwowo i pewnie trzyma się drogi nawet na ostrych zakrętach. No i dobrze sobie radzi z tłumieniem nierówności na olsztyńskim asfalcie. Układ kierowniczy wspomagany w sam raz na moją słabo umięśnioną rękę. Na pewno wrażenie robi zwrotność, udało mi się płynnie zawrócić nawet na wąskiej osiedlowej drodze. Toyota dorzuciła do tego modelu sześć elementów poprawiających wygłuszenie, które są w standardzie od wersji Comfort. Więc przy niższej prędkości we wnętrzu jest cichutko nawet z opcjonalnym miękkim zwijanym dachem.

Na pewno wrażenie robi zwrotność auta, udaje się nim płynnie zawrócić nawet na wąskiej osiedlowej drodze

Kolejka w ciemno

Miasto to żywioł tego modelu także za sprawą osiągów zapewnianych przez ulepszony silnik benzynowy. Pod maską Aygo X bije polskie „serce”, czyli trzycylindrowiec z Wałbrzycha. Choć producent pozostawił w tej wersji klasyczny silnik benzynowy, auto i tak jest mega ekonomiczne – komputer pokładowy podczas jazdy po krętych uliczkach miasta wyświetlił wynik 4,7 l/100 km.

Zanim auto dotarło wiosną do polskich salonów, kolejka klientów zapisała się w ciemno. Też mam zaufanie do marki, więc nie dziwi mnie ta ciekawość. Nietuzinkowa metamorfoza samochodu tej klasy jest wyjątkowo udana. Przesiadając się z powrotem do „yariski” wszystko w środku wydało mi się passe. Do zamiany kusi mnie propozycja pozostawienia w rozliczeniu mojego chodliwego na rynku Yarisa.

Aygo X tylko pozornie jest najmniejszą i najskromniejszą w całej ofercie Toyot. Jeśli według producentów to auto stworzono głównie dla kobiet, to zdecydowanie dla tych, które oprócz ekonomicznej jazdy cenią dobry dizajn.

Zanim auto dotarło wiosną do polskich salonów, kolejka klientów zapisała się w ciemno

Tekst: Beata Waś, obraz: Arek Stankiewicz

Toyota Aygo X – cena od 60,9 tys. zł

Toyota Mir-Wit

Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 11
toyota-olsztyn.pl
fb/ToyotaOlsztyn

Toyota dorzuciła do modelu Aygo X sześć elementów poprawiających wygłuszenie, które są w standardzie od wersji Comfort