Zakochany w Mazurach

Akcja serialu historyczno-obyczajowego „Pan na Żuławach” rozpoczyna się w roku 1946, a kończy po wydarzeniach roku 1956. Film przedstawia dzieje reemigrantów z Francji, którzy wspólnie z przybyszami z Polski centralnej podjęli się osuszania i zagospodarowywania Żuław. 11-odcinkowy serial realizowano w latach 1983–1984, a jego producentem była Wytwórnia POLTEL – Telewizja Polska. Jego reżyser Sylwester Szyszko, który kochał Mazury, nakręcił tu także m.in. filmy „W słońcu i deszczu” i „Milioner”.

Francja w Pozezdrzu

Początkowo serial miał być realizowany w całości na Żuławach. Ograniczono się jednak tylko do kilku scen wymagających płaskich, równinnych terenów i widoku morza (Stegna Gdańska). Reżyser uznał, że przenosi produkcję na Mazury w miejsca, których plenery, jak i budownictwo, odpowiadało temu na Żuławach. 70 proc. zdjęć powstało więc w okolicach Giżycka oraz w Rynie, Mrągowie, Kruklankach na stacji kolejowej, której dziś nie ma. W Pozezdrzu i okolicach kręcono sceny rozgrywające się we Francji.

Wojskowa łączność

Sporo pracy miał scenograf Andrzej Borecki, który musiał budować charakterystyczne w pejzażu żuławskim transformatory, domy z cegły łączonej z belkami. Obiekty te przewożono na plan w częściach z pomocą wojska stacjonującego w pobliżu Giżycka. Zimą, czołgami z zamontowanymi pługami, żołnierze odśnieżali polne drogi ekipie filmowej, by dojechała na plan zdjęciowy. Wojsko przygotowywało też teren do zdjęć, zapewniało transport, w wielu scenach statystowało. Ale co najważniejsze, zapewniało łączność między planem filmowym, a biurem produkcji. Jak wiadomo – o komórkach w tamtych czasach jeszcze nie słyszano.

Pokaz w Fali

Władze Giżycka bardzo zaangażowały się w realizację filmu. Pierwszy publiczny pokaz serialu odbył się w 1985 roku w tutejszym kinie Fala – pokazano pierwszy odcinek jeszcze przed emisją w TVP. Było to podziękowanie skierowane przez filmowców do tych, którzy wsparli organizacyjnie produkcję. – Można rzec, że byli oni prekursorami dzisiejszego Regionalnego Funduszu Filmowego – żartuje Bogumił Osiński.

Bójka poza scenariuszem

Kierownik produkcji Andrzej Serdiukow przywołuje w rozmowie też inne, nie do końca zabawne zdarzenie. Scenę filmowej bójki na wiejskiej zabawie obserwowało sporo mieszkańców okolicznych mazurskich miejscowości. – Nie wytrzymali napięcia i postanowili włączyć się do walki – wspomina Serdiukow. – Zrobił się niesamowity tumult, nad którym produkcja filmu ledwo zapanowała.

TAŚMY W TRASIE 

Kierownik produkcji Andrzej Serdiukow podkreślił w rozmowie z Bogumiłem Osińskim, szefem Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego, że produkcja w tamtych czasach była długim, żmudnym procesem uzależnionym od ówczesnej technologii. Materiał zdjęciowy na taśmie filmowej codziennie trzeba było zawieźć samochodem do Warszawy do Wytwórni POLTEL gdzie był „obrabiany”. Realizatorzy czekali na jego powrót, by następnie w giżyckim kinie Fala obejrzeć nakręcone sceny. Do tego momentu na planie był przestój – nie likwidowano dekoracji i scenografii, bo zdarzały się sytuacje, że trzeba było jakąś scenę powtórzyć. 

Sutanna i alkohol

W licznej obsadzie aktorskiej byli również nieżyjący już olsztyńscy aktorzy: Stefan Kąkol i Tadeusz Madeja związani z Teatrem im. S. Jaracza. Ekipa mieszkała w giżyckim hotelu Wodnik, wówczas największym i najlepszym, w którym także zatrzymywały się wycieczki turystów z Niemiec. Jakież było ich zdziwienie, gdy w restauracji zobaczyli siedzącego przy stoliku księdza w sutannie i birecie spożywającego alkohol… Nie wiedzieli, że było to aktor grający w serialu księdza.