Pulsujące emocje w kawałku drewna albo poduszki z twardej terakoty. Rzeźby Tomasza Witkowskiego z Olsztyna to zwykle gra przeciwieństw i sprzeczności. Są wyrazem poszukiwania harmonii i równowagi.

Jego pracownia przypomina warsztat stolarski. Kawałki dębowych i bukowych pni, dłuta, słoiczki z chemikaliami. Zanim wypracował rozpoznawalny „kanciaty” styl, długo szukał swojej artystycznej drogi. Najpierw było realistyczne malarstwo i rzeźba w czasach liceum plastycznego, a potem dyplom w rzeźbiarskiej pracowni na UWM i poszukiwanie własnej artystycznej drogi.

– Każdy artysta zaczyna od naśladowania – przyznaje Tomasz. – Poznajemy zasady anatomii, kompozycji i techniki plastyczne. A potem przychodzi moment, że trzeba coś zrobić ze zdobytą wiedzą. Kanciate formy od zawsze towarzyszyły mi w szkicach koncepcyjnych. Przez długi czas nie traktowałem ich poważnie, aż przyszedł moment, że uznałem je za formę, która płynie z mojej duszy. Inspiracją jest dla mnie m.in. sztuka archaiczna starożytnego Egiptu i Grecji, sztuka prekolumbijska, kubizm, abstrakcjonizm geometryczny.

Zarobkowo malarstwem i rzeźbą zajął się jeszcze przed studiami. Oprócz sprzedaży autorskich dzieł, przyjmował zamówienia na portrety, pomniki, modele statuetek z kamienia, metalu i gliny. Dzisiaj tworzy głównie w szlachetnych gatunkach drewna. Zwierzęta, ludzie, splątane emocjami pary – surowe formy kipią od emocji. Każda z rzeźb to misterny, wielotygodniowy proces tworzenia.

– Niełatwo wyrazić emocje w kawałku drewna, to wyzwanie, które jest motorem mojej twórczości – przyznaje Tomek. – W swoich pracach oswajam naturę, poszukuję równowagi i harmonii między miękkim i twardym, ciemnym i jasnym, jin i jang. Teraz przygotowuję cykl rzeźb abstrakcyjnych, dedykowanych czterem żywiołom. Sam jestem ciekaw dokąd zaprowadzi mnie wyobraźnia.

Parę lat temu stworzył popiersie białego królika inspirowane lekturą „Alicji w Krainie Czarów”. Zainteresowanie odbiorców natchnęło go do poszerzenia cyklu powielanych prac o popiersie buldoga, pawiana i orangutana.

– Kształty realistyczne, które pojawiają się w mojej twórczości, wynikają z potrzeby odskoczni od kanciastości – wyjaśnia artysta. – Zmiany i zwroty akcji to dowód, że wciąż jestem artystą poszukującym. Ale na tyle dojrzałym, aby zdać się wyłącznie na to, co mi w duszy gra.

Tekst: Beata Waś, Obraz: archiwum artysty, Jakub Obarek

Tomasz Witkowski, ur. w 1978 roku w Olsztynie, ukończył Instytut Sztuk Pięknych UWM w Olsztynie. Dyplom w Pracowni Rzeźby i Ceramiki prof. Teresy Platy-Nowińskiej uzyskał w 2008 roku. Zajmuje się rzeźbą, malarstwem i rysunkiem. Jego ceramiczne poduchy zdobyły II miejsce na Olsztyńskich Biennale Sztuki w 2009 roku. Prace Tomasza znajdują się w kolekcjach prywatnych, m.in. w Niemczech, Skandynawii, Hiszpanii. Współpracuje z Galerią Sztuki Ewy Czułowskiej w Olsztynie i z pracownią projektowania wnętrz TETE Concept Eweliny Przewodowskiej-Ryłki.