Przed ogródkiem „Bella Italia” zatrzymuje się grupka Włochów. Jeden z nich idzie na zwiady do środka restauracji. Zaciąga się zapachem i woła pozostałych: „Siamo a casa!”, znaczy – jesteśmy w domu.

Kiedy w czwartek przyjeżdża transport z owocami morza, zeszyt z rezerwacjami jest zazwyczaj zapełniony. Świeże mule, langustynki, krewetki, dorada czy ryba-miecz mają w Mikołajkach niezłe wzięcie. Ale nie tylko one. Średnio raz w tygodniu pod „Bellą” parkuje czarne Ferrari 458 Italia. Jego właściciel pędzi tu z Warszawy na steka i makarony.

Bo po lekkim, ale sytym posiłku łatwiej okiełznać motorówkę.
– Otworzyłem restaurację z taką kuchnią, jaką sam uwielbiam: lekką, ale treściwą, zdrową i bazującą na produktach, które dojrzały w południowym słońcu – mówi Karol Szczepaniak, właściciel Bella Italia Ristorante & Pizzeria. – Po raz pierwszy byłem we Włoszech w liceum i jedyne, co zapamiętałem, to zapach tamtejszych potraw.

Dlatego to, co się da, sprowadzają z Italii: makarony, sosy pomidorowe, oliwę, szynkę parmeńską, mozzarellę, a przede wszystkim mąkę. A dokładniej trzy rodzaje, które po zmieszaniu stanowią bazę ciasta do pizzy. Jego receptura? Top secret. A cena, którą trzeba zapłacić właścicielowi przepisu – 15 tys. euro.
– Jeden rodzaj mąki daje elastyczność ciasta, drugi, leżakujący pięć lat – kruchość, a co wnosi trzeci, to tajemnica – mówi Przemek Rybicki, szef kuchni. – Kiedyś klient z Włoch wywołał mnie z kuchni, twierdząc, że podałem coś niejadalnego. Kiedy przyszedłem, roześmiał się, że wszystko super, chciał tylko sprawdzić, czy w kuchni pracuje jego rodak.

Przemek nauczył się włoskiej sztuki kulinarnej podczas pracy w restauracjach luksusowych statków pasażerskich, na których opłynął świat. Zazwyczaj szefami kuchni byli Włosi. I choć krzykliwi i chaotyczni, z prostych dań potrafili zrobić majstersztyki.
– To w tej prostocie tkwi siła włoskiej kuchni – mówi Przemek. – Niewiele składników, za to świeżych i wysokiej jakości plus sprawdzone, tradycyjne przepisy. Często jednak lekko modyfikuję receptury, bo polski klient woli jeść „na bogato”, czyli więcej sosu na makaronach, więcej składników na pizzy i generalnie nieco tłuściej.

Makarony to ulubione wariacje kulinarne Przemka. Przykład? Nitki barwione atramentem z mątwy, podawane z krewetkami, cukinią, papryczką peperoncino i parmezanem. Palce lizać.

I choć „Bella Italia” nie znajduje się na głównej promenadzie Mikołajek, ten, kto lubi dobrą kuchnię, trafi tu. Drogę wskaże mu trzykołowy pojazd Piaggio pomalowany w barwy włoskie, zaparkowany w centrum miasteczka. Szef restauracji ma słabość do włoskich marek i gadżetów. Dlatego wystrój lokalu i jego logo zadedykował kultowym skuterom Vespa. To symbol luzu, gustu i włoskiego smaku, które są źródłem inspiracji dla twórców „Bella Italia”. A jak komuś mało wrażeń rodem z Półwyspu Apenińskiego, może przenocować w jednym z pokoi nad restauracją. I czuwać będzie nad nim sam Don Corleone, zerkający z portretu nad łóżkiem…

Tekst: Karolina Bergman
Obraz: Joanna Barchetto