POZA GALERIĄ

MIĘDZY PRACOWNIĄ A WERNISAŻEM

 

Choć są duszami artystycznymi od zawsze, swoje talenty odkryli kilkanaście lat temu. Biżuteria Julii i Łukasza ma takich odbiorców jak jej twórcy – nietuzinkowe, wrażliwe i odważne osobowości.

Jedna ze stałych klientek, z zestawem świeżo zakupionej biżuterii w iławskiej pracowni, udała się na lotnisko. I zaczęły się kłopoty podczas kontroli. Powód: przewożenie dzieł sztuki jest nielegalne.

– Na szczęście udało jej się udowodnić, że to nasz skromny wyrób, a nie drogocenny zabytek. Ale nie ukrywamy, że całe zdarzenie to miły komplement dla naszej twórczości – twierdzi Julia Tusz z Iławy, prowadząca ze swoim partnerem Łukaszem Baranowskim domową pracownię biżuterii.

To on zafascynował się tą twórczością jako pierwszy. W 2003 roku dostał propozycję praktyki u iławskiego jubilera Michała Błaszkowskiego. Po dwóch tygodniach zgłębiania warsztatu stworzył swoją pierwszą kolię ze srebra i bursztynu. Sprzedała się na pniu, a on dostał etat.

 – Rozwijałem warsztat, poznawałem kamienie szlachetne, a w głowie roiło się od pomysłów – wspomina Łukasz. – Dałem ujście swoim niewykorzystanym wcześniej zdolnościom manualnym i wpadłem w szał twórczy.

Potem dołączyła Julia, miłośniczka piękna w każdej postaci. Przyglądała się pracy Łukasza, aż któregoś dnia dosiadła do szlifierki, walcarki, polerki. Bo wbrew pozorom, tworzenie subtelnej biżuterii oznacza użycie ciężkiego sprzętu.

– Zajęłam się tworzeniem i sprzedażą prac Łukasza. Jak poznaliśmy rynek i nabraliśmy pewności, byliśmy gotowi otworzyć własną pracownię – wspomina Julia.

Na warsztat trafiły wyszukane kawałki kamieni szlachetnych i półszlachetnych: bursztynów, szafirów, szmaragdów, rubinów, turmalinów, akwamarynów, najczęściej połączonych ze srebrem lub miedzią. Trudno zazwyczaj odróżnić, które z nich jest autorem kolii, pierścionków, bransoletek, kolczyków. Choć Julię inspiruje świat roślin, a Łukasz woli proste, geometryczne wzory, mają wspólny mianownik: wyobraźnia i doskonały warsztat. Poprzez targi i sprzedaż w galeriach, ich biżuteria trafiła do Australii, Kanady, Chin i wielu innych zakątków świata. Wiele egzemplarzy tworzą też na zamówienie.

– A naszymi klientkami są często artystki, kobiety które cenią przedmioty niepowtarzalne. Bo każdy nasz wyrób, jak kawałek użytego w nim kamienia, jest jedyny na świecie – zapewnia Łukasz.

Tekst: Beata Waś, obraz: Forest Grandfader Studio, Mateusz Kowalski, Łukasz Malinowski, archiwum artysty, modelka: BLOUS Natalia Michalewska

Twórczość Julii i Łukasza nagrodził marszałek województwa warmińsko-mazurskiego statuetką Najlepszy Produkt Warmii i Mazur w 2013 roku. Biżuterię można kupić m.in. w Galerii Usługa Jazz Bar w Olsztynie, Nieformalnej Galerii Studio w Warszawie i w domowej pracowni w Iławie nad brzegiem Jezioraka.