Najpierw były skaczące pluszaki, potem skrzat ratujący zwierzaki, a ostatnio podróż do piekła pełnego demonów. Tworzące gry komputerowe olsztyńskie Red Dev Studio wciągnęło do jego czeluści także świat biznesu. We wrześniu spółka zadebiutowała na polskiej giełdzie.

Na czerwono-czarnej wizytówce, oprócz diabolicznego logo, widnieje napis OVERLORD. Tak przedstawia się Wojciech Sypko, założyciel i prezes spółki Red Dev Studio. Określenie przyjęło się nawet wśród niektórych kontrahentów firmy, którzy czują dystans i humor tworzonych przez olsztyńską firmę wirtualnych krain i rozgrywek. Jego zespół tworzą pasjonaci, którzy kreują gry elektroniczne wykorzystując niewyczerpany potencjał swojej wyobraźni i światowe trendy w branży.

– Po czterech latach wspólnej pracy wypracowaliśmy tożsamość i klimat tworzonych przez nas gier – określa je słowo „mrok” – mówi Wojtek Sypko, założyciel Red Dev Studio. – Po pierwsze, rynek tego oczekuje, po drugie, czujemy taką estetykę. Sami dobrze się bawimy schodząc do krain, gdzie toczy się walka dobra ze złem, która pozwala odkryć drugie dno, pojawiają się intrygi, budzą demony. Tworzymy tylko takie gry, w które sami chcielibyśmy grać – o emocjonującej fabule i ciekawej mechanice.

Po studiach informatycznych Wojtek przez kilka lat był programistą, a potem szefem zespołów programistów w warszawskich firmach i bankach. Tworzył systemy obsługi klientów w bankach i zakładach ubezpieczeniowych, jak również hurtownie danych. Po dziesięciu latach wraz z żoną postanowili opuścić stolicę. Kierunek: Warmia. Świat gier, który towarzyszył mu od zawsze, zainspirował go do pierwszych własnych produkcji. Kiedy swoje prototypy pokazał innym lokalnym twórcom gier, powstał pierwszy nieformalny zespół. – Na jednej z pierwszych mobilnych gier dla dzieci, Ptong, zarobiliśmy… półtora dolara – wspomina Wojtek. – Zacząłem więc szukać kontaktów w świecie finansowym i pokazywałem wszystkim zainteresowanym nasze prototypy. Z końcem 2016 roku znaleźliśmy pierwszego dużego inwestora i zaczęła się praca na poważnie.

Początkowo Red Dev tworzył gry z myślą o rynkach mobilnych. Skierowana do najmłodszych gra przygodowa Profesor Madhouse, w której leśny skrzat uwalnia uprowadzone zwierzęta, doczekała się kilkudziesięciu tys. pobrań. – Szybko zrozumieliśmy, że realizacja naszych pomysłów wykracza poza możliwości techniczne telefonów i tabletów – dodaje. – Chicken Riders na platformie Switch przyniosły pierwsze realne przychody, a najnowsza gra Down to Hell pojawiła się także w wersji na PC i konsolę Switch. 

Down to Hell to soczysty slasher, w którym spotkamy godnych przeciwników. Zakuty w pancerz Schuldiner, latający mag Agalloch czy Solitude – panna z piekła rodem, to wymagający od gracza maksymalnej koncentracji bossowie.

– W grze wykorzystaliśmy muzykę zespołów Decapitated i Koronal, których metalowe brzmienie idealnie wkomponowało się w mroczny klimat gry. To z tej gry jesteśmy najbardziej dumni – przyznaje Wojtek. – Ma fantastyczną oprawę graficzną, a rozwój fabuły ma zaskakiwać grających. Nie jest łatwa, ale nie ma nudy. 

Siedziba 13-osobowego damsko-męskiego zespołu Red Dev nie przypomina typowej firmy. Gadżety z gier, luźna atmosfera, a w godzinach pracy rozgrywane są partyjki najnowszych hitów. Lub… szachów.

– Jak najmniej formalizmów, jak najwięcej kreatywności i swobody – to zasada panująca w naszej firmie. Nie ma u nas sztywnych godzin pracy. Graficy, animatorzy i programiści pracują w godzinach, w których ich efektywność jest najwyższa. Regularnie robimy burze mózgów, aby wypracować nowe pomysły i ocenić realizację bieżących projektów. Projektując gry staramy się szukać nowych, innowacyjnych rozwiązań, czy to w rozgrywce, opowiadaniu historii, czy w warstwie artystycznej. Tworząc kolejne produkcje chcemy zaskakiwać graczy – opowiada „overlord”.

Red Dev Studio nie ma konkurencji na Warmii i Mazurach. Jego produkcje sprzedają się na całym świecie w modelu dystrybucji cyfrowej, za pośrednictwem platform Steam, App Store oraz Google Play. Jako jedna z niewielu regionalnych spółek, 26 września zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych.

– Wejście na giełdę uwiarygadnia naszą twórczość i otwiera wiele nowych drzwi na rynku gamingowym i biznesowym – przyznaje prezes – Cieszy nas to jeszcze bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że wartość rynku gier już dawno przekroczyła wartość rynku filmowego. I nadal rośnie. A my wraz z nim.

Tekst: Beata Waś, obraz: arch. Red Dev Studio

Red Dev Studio

Olsztyn, ul. Nowowiejskiego 9

www.reddevstudio.com

facebook.com\reddevstudio