Jako konsumenci mięsa jesteśmy coraz bardziej ostrożni. Za to większość producentów coraz bardziej kreatywna w zamianie jakości w ilość, „czyszczeniu” etykiet i wymyślaniu nazw, które mają uśpić naszą czujność. Jak kupić dobrą wędlinę i nie zwariować? Tropu szukamy w Zakładzie Masarskim „Tomuś”.

Jedyną moją kartą przetargową w walce o klienta jest jakość – tłumaczy Tomasz Reihs, właściciel Zakładu Masarskiego „Tomuś”. – Klient jednak często nie rozumie, dlaczego moje produkty muszą kosztować. A ja kupuję żywiec za cenę wyższą, niż pozostali sprzedają mięso finalnemu konsumentowi. To daje do myślenia i pokazuje, że to jednak trudny biznes. 

Jego zakład mieści się w Królikowie pod Olsztynkiem. Istnieje od 2003 roku, obecnie zatrudnia 20 osób i współpracuje również z 20 lokalnymi dostawcami. Tygodniowo skupuje od nich od 70 do 100 sztuk żywca. Ma do nich zaufanie, bo wie, czym żywią zwierzęta i w jakich warunkach je hodują. Za to unika hodowców-potentatów, bo woli współpracować z drobnymi rolnikami, którzy tak jak on i jego żona Monika wierzą w swój produkt i serwują go na talerzu swoim bliskim. 

Tomasz Reihs, z wykształcenia masarz, kontroluje cały proces powstawania wyrobów wędliniarskich. Ma własną ubojnię, dokonuje rozbioru mięsa, nadzoruje produkcję, wędzi. – Jestem tak samo dumny z mojej kiełbasy zwyczajnej, co ze schabu z jelenia – przyrównuje. 

A niezwykłych pozycji w sklepowych chłodziarkach Zakładu Masarskiego „Tomuś” nie brakuje. Poza wieprzowiną, wołowiną i cielęciną klienci mogą liczyć na baraninę i dziczyznę. Z tej ostatniej powstają rzadkie przysmaki: salami i schab z jelenia, kabanosy i pasztet z dzika, wędzonki z sarniny. – My produkujemy ekożywność w najczystszej postaci, choć nie mamy żadnych certyfikatów – ze szczerością przyznaje właściciel i słusznie podkreśla: – Dla nas najlepszym certyfikatem jest opinia klientów, która pocztą pantoflową rozsławia nasze produkty w całym regionie. 

Stali klienci sklepów z szyldem olsztyneckiej marki wiedzą, że po ulubione pozycje trzeba przyjść odpowiednio wcześnie, bo świeży, dowożony codziennie towar, schodzi niemal na pniu. Można go zamówić na kolejny dzień bezpośrednio u sprzedawcy lub telefonicznie w siedzibie firmy. Do wielu miejscowości regionu w konkretne dni tygodnia dojeżdża pięć foodtrucków. Pojawiają się także na kluczowych imprezach regionu: festynach, dożynkach, Targach Rolniczych w Olsztynie czy Święcie Ziół w Olsztynku. 

Filozofią firmy jest nawiązanie bezpośredniej relacji z klientem indywidualnym. Zakład Masarski „Tomuś” nie współpracuje z żadną hurtowną ani dystrybutorem. – Wcześniej czy później zawsze pojawia się temat ceny i kompromis na jaki musielibyśmy pójść. A my nie chcemy zwiększać wydajności kosztem jakości mięsa i wędlin. Przecież będą to jadły także moje dzieci – tłumaczy Monika Reihs.

Tekst: Sylwia Płaszczyńka-Capłap, obraz: ©zi3000/Shutterstock.com, Michał Bartoszewicz

Adresy sklepów firmowych
Zakładu Masarskiego „Tomuś” w Olsztynie: 

• ul. Murzynowskiego 20 

• Targowisko ul. Grunwaldzka 


Hala „Zatorzanka” ul. Kolejowa 13, stanowisko 54 

• ul. Sybiraków 2