BĘDZIE TO MOŻE I NAJWIĘKSZY PRZEŁOM W STYLISTYCE TOYOTY OD LAT. KLIENCI JUŻ CZEKAJĄ W BLOKACH STARTOWYCH, TYM BARDZIEJ, ŻE JAPOŃCZYCY WSTRZELILI SIĘ W NAJMODNIEJSZY SEGMENT AUT. CZYM ZASKOCZY CROSSOVER C-HR?

Przeszło 30 lat temu Budka Suflera śpiewała być może prorocze słowa o tym, jak mąż odkładał na „Toyotę przepiękną, aż strach”. Tylko kto by przypuszczał, że dzisiaj będzie mógł taką Toyotę zamówić przez Internet. C-HR jest pierwszym w Polsce autem, które można nabyć kliknięciem (toyota.pl/c-hr). Ruszyły już zapisy online, zaś 29 września Olsztyn będzie świętował oficjalny pokaz auta w miejskiej przestrzeni.

Skrót C-HR zaczerpnięto od trzech kluczowych słów, które cechują nowość: Compact Hybrid Revolution. Czytaj: połączenie właściwości klasycznego auta kompaktowego z napędem hybrydowym, opakowane w rewolucyjne nadwozie. Sam producent ulokował C-HR pomiędzy Aurisem a RAV4. Ciekawostką jest, że to przełomowe dla Toyoty nadwozie wystylizowało kalifornijskie Calty Design.

 

Znana z nieco zachowawczego stylu Toyota tym razem pozostawiła stylistom wiele swobody. A oni zrobili wyraźny ukłon w stronę świeższego klienta, który od auta oczekuje czegoś więcej, niż tylko dotychczasowej niezawodności i oszczędności. Zrobili więc coś, co średnio zorientowanej cioci można byłoby opisać jako wysoko zawieszone coupe o dość szalonej stylizacji. Sami projektanci nakreślony tu styl nazwali jako „sexy diamond”. Ciocia będzie w siódmym niebie (są nawet przetłoczenia w kształcie diamentu w podsufitce, motyw diamentu został też wykorzystany w wyglądzie przełączników, wewnętrznej strony drzwi i głośników).

Kokpit i asymetryczną deskę skoncentrowano na kierowcy, podkreślając, że jest to model dla tych, którzy czują przyjemność z prowadzenia auta. O całym projekcie człowiek odpowiedzialny za jego jakość wypowiada się dość śmiało: „Włożyliśmy wiele wysiłku w zaprojektowanie każdego szczegółu, aby uzyskać pełną harmonii całość. Naszym zdaniem to najlepszy projekt wnętrza samochodu w historii marki”.

Jeśli więc Toyota przyzwyczaiła was do wnętrz stonowanych i praktycznych, wreszcie zaszalała. Jest tu rewolucja przez wielkie R.

Jeszcze nie wiemy, jak jeździ się C-HR, ale gdyby ktoś zamówił auto przez Internet w tzw. ciemno, a sam produkt nie spełnił jego oczekiwań, może zrezygnować z umowy bez żadnych konsekwencji. Ale jak się jest pewnym swojego dzieła, to można na takie zasady sobie pozwolić – C-HR testowano równie intensywnie na górskich drogach, jak i na wymagającym torze Nürburgring. A użytkownikom crossoverów zależy nie tylko na podniesionej pozycji za kierownicą i atrakcyjnej linii nadwozia, zwinności i dynamice prowadzenia. Chodzi jeszcze o to coś, a główny projektant dał słowo samuraja, że wraz z C-HR wprowadza do segmentu crossoverów nową wartość. Obawiamy się więc, że w kolejce ustawi się więcej chętnych, niż dilerzy będą mieli do dyspozycji aut. Tym bardziej, że auto będzie w przedsprzedaży w limitowanej, bogato wyposażonej wersji Prime Edition.

Nową jakością będzie też klimat wnętrza, już ten dosłowny. Jest tu bowiem znany z Lexusów system Nanoe, który usuwa z powietrza alergeny, neutralizuje nieprzyjemne zapachy, niszczy bakterie, zwalcza wirusy i nie wysusza skóry.

Przejdźmy do środkowej literki z nazwy modelu. Napęd hybrydowy w Toyocie to jak obecność koła w ogóle – obowiązek. C-HR będzie napędzać znany już z najnowszego Priusa układ hybrydowy czwartej generacji (silnik benzynowy 1,8 wspomagany elektrycznym). Układ ma 122 konie mocy i wedle danych producenta ma spalać średnio ledwie 3,7 litra na setkę. Równo dwa litry więcej ma spalać auto z konwencjonalnym napędem – 1,2 turbo o mocy 116 KM.

madein_nr019_poziom_122madein_nr019_poziom_121

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Toyota

Toyota Mir-Wit
Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 11
www.toyota-olsztyn.pl
www.toyota.pl/c-hr

Toyota C-HR 1,2 turbo – 79 900 zł
Toyota C-HR hybrid – 104 900 zł