Plan był taki: stworzyć miejsce na Warmii, które będzie tętniło życiem. Gospodarstwo z olbrzymią stodołą w Stękinach szybko stało się centrum rozwoju, ambitnej kultury, wyszukanej kuchni i chilloutu. Słowem: Sielska Republika w środku pola.

Poprzednich właścicieli gospodarstwa nie musieli długo przekonywać do swojej wizji. Mimo że kupców nie brakowało, czekali kilka miesięcy aż Agnieszka i Tymoteusz będą gotowi, aby przejąć przedwojenny dom, dwa budynki gospodarcze, drewnianą stodołę, staw i sad. Na hektarze przestrzeni pełnej ozdobnych roślin i uroczych zakamarków stworzyli miejsce, które szybko podbiło serca i tubylców, i przejezdnych. Stodoła z łożami z pachnącego siana, długim stołem i starymi meblami stała się letnią noclegownią i salą koncertowo-eventową. A plener między budynkami, tłem weekendowego bistro w którym właściciel serwuje oryginalne, wyszukane dania kuchni roślinnej.

– Jesteśmy miłośnikami życia w duchu slow – tłumaczy Tymoteusz z Warszawy, właściciel gospodarstwa Sielska Republika. – Znalezione w internecie gospodarstwo na uboczu wsi Stękiny od razu pobudziło naszą wyobraźnię. Pozwoliło w jednym miejscu skupić wszystko, co kochamy: nieskażoną naturę, dobrą kuchnię, muzykę, inspirujące spotkania z ludźmi. Stworzyć kameralną oazę relaksu – od ciszy i kontemplacji, po huczną celebrację ważnych życiowych momentów.

Takich momentów jak choćby wieczór panieński, urodziny czy plenerowe wesele. Wieść o zabytkowej stodole pachnącej sianem, w której można spędzić niezapomniany wieczór i noc, szybko rozeszła się po internecie. Kultowe auto Syrenka i inne wyszperane na aukcjach historyczne gadżety, klimatyczne oświetlenie, stały się fotogenicznym tłem koncertów, potańcówek i warsztatów. Pod hasłem „Dolce farniente” (z wł. słodkie nieróbstwo) właściciele zachęcają do resetu od miejskiego tempa i wsłuchania się w zmysły podczas pikników na trawie, sesji jogi, koncertów gongów.

– Sielska Republika została stworzona z myślą o tym, żeby zwolnić, nauczyć się żyć trochę jak Włosi – ciesząc się słodkim lenistwem. Bez zadęcia i z ofertą inną niż wszystkie – tłumaczy właściciel.

Od maja do września weekendy upływają tu pod znakiem pysznej roślinnej kuchni. W krótkim ale treściwym menu plenerowego bistro inspirowanym kuchnią różnych stron świata, m.in. zupy, tarty i makarony z sezonowymi warzywami czy desery na bazie lokalnych produktów. Podczas letnich, coraz bardziej obleganych weekendów, autorską kuchnię Tymoteusza wspierają także food tracki z lokalnymi przysmakami.

– Powroty do Warszawy, gdzie mieszkamy i pracujemy, są coraz trudniejsze – przyznaje. – Praca fizyczna w gospodarstwie czy gotowanie dla gości daje mi więcej satysfakcji niż codzienność w biurze. Dlatego przygotowujemy się aby przenieść tu nasze życie. W budynkach gospodarczych planujemy stworzyć pokoje dla gości, rozwijać naszą, póki co, kameralną agroturystykę. Po to, aby o każdej porze roku cieszyć się tutejszym krajobrazem, jakościowym jedzeniem i spotkaniami z ludźmi, którzy tak jak my cenią kontakt z naturą i swobodną atmosferę.

W ostatni weekend września podczas festiwalu „Sztuka w obejściu” właściciele zakończą sezon w bistro. A od wiosny znowu czekają tu żabie koncerty nad stawem, noclegi w pachnącej drewnem i sianem stodole, sielanka wśród zieleni i stuletnich murów.

Tekst: Beata Waś, obraz: Michał Bartoszewicz

Niezwykłych miejsc Warmii i Mazur szukamy z pokładu Skody.
Tym razem towarzyszył nam luksusowy SUV Kodiaq w najbardziej prestiżowej odmianie Laurin&Klement (test na madeinwm.pl)