W 1986 roku Dariusz Grabarczyk zakończył starty jako zawodnik kartingu. W barwach AMK Drwęca Ostróda zdobył m.in. tytuły mistrza okręgu i wicemistrza strefy północnej kraju. 

Na motorsport był niejako skazany. Od małego jeździł z ojcem na rajdy, albo kręcił się w serwisie przy rajdówkach. Zmarły dwa lata temu Wiesław Grabarczyk był pilotem Mariana Bublewicza w latach 1976–1980. To w tym duecie popularny „Bubel” startował w randze mistrzostw Polski. Darek od dziecka bywał u przyszłego mistrza w warsztacie. – Nawet parę razy zdarzyło mi się pojeździć z nim na prawym fotelu – wspomina. – Więc co tu ukrywać – środowisko w które wciągnął mnie ojciec, tylko potęgowało moją pasję do motorsportu i tak zostało do dzisiaj.

Odkąd pamięta, zawsze dostawał od rodziców na różne okoliczności modele samochodów, często też rajdowe. – Może trudno będzie w to uwierzyć, ale mam wszystkie te auta, które otrzymałem w dzieciństwie – zaskakuje.

Do dzisiaj w gablotach z modelami uzbierał kompletne kolekcje kultowych rajdówek włoskich, japońskich i niemieckich. Większość zbudował… samemu.

W latach 80. podczas Rajdu Polski, rozgrywanym wówczas na południu kraju, po raz pierwszy widział w akcji słynną Lancię Deltę HF Turbo Integrale, absolutnego króla rajdów. Opowiada: – Zobaczyłem wtedy sceny rajdowe, których już nigdy chyba nie wymarzę z pamięci: Delta, która w niewiarygodny sposób pokonuje zakręty, jakby przecząc prawom fizyki. Nagrywaliśmy to wtedy na amatorskie kamery i wydawało nam się to wręcz niewiarygodne.

Taką samą Deltę, ale w cywilu, Darek kupił 12 lat temu. Była jego pierwszym klasykiem, ale nie pierwszym sportowym autem. – Byłem kiedyś u Mariana Bublewicza obejrzeć ściągniętego Forda Escorta Coswortha. Nowość oglądałem z takim podziwem, że pan Marian rzucił mi pytanie: Darek, kiedy ty takiego będziesz miał? Nie ukrywam, że wyzwolił we mnie wtedy marzenia, a może bardziej cel do zrealizowania w przyszłości. I udało się. Po wielu latach, kiedy naszego Mistrza już nie było między nami, kupiłem takiego Coswortha. Powiedziałem sobie wtedy w myślach, patrząc w niebo: „panie Marianie, mam”.

Ale spośród wszystkich rajdówek na piedestale stoją u Darka te włoskie. – Jeśli pojawiały się na trasach nowe włoskie rajdówki, były najlepsze w swoich czasach: Fiaty 124, 131, Lancie Stratos, wspomniane Delty – argumentuje.

Dlatego od dawna chodziło mu po głowie zbudowanie repliki Fiata 124 Abarth (w kolejce do realizacji marzeń jest replika Stratosa). Oryginalne Abarthy mają abstrakcyjne ceny, ale znalazł w Niemczech dobrą bazę „cywila” do kapitalnego remontu, rocznik ’70. Zebrał bogatą dokumentację, obejrzał oryginały i po dwóch latach własnoręcznej pracy, poszukiwań podzespołów i wymykających się w tym czasie kosztów, 124 Spider z kultowym dwuwałkowym silnikiem wygląda jak z epoki. Replika oklejona jest zgodnie z oryginałem z Rajdu Monte Carlo 1973 na którym startował Włoch Raffaele Pinto. Swoją drogą rok wcześniej Abarthem zdobył mistrza Europy, wygrywając m.in. Rajd Polski. Darek miał wtedy sześć lat. Na tym rajdzie jeszcze nie był. 

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

Bling Factory

Wyjątkowe auta wymagają wyjątkowego traktowania. Sami pasjonujemy się wspaniałymi maszynami i wiemy, jaką przyjemność daje posiadanie samochodu, który codziennie wygląda jak gdyby przed chwilą opuścił salon. Stworzyliśmy profesjonalne studio kosmetyczne z miłości do piękna motoryzacji, zdając sobie sprawę, że niektóre samochody wymagają bezkompromisowych rozwiązań.

Bling Factory

Olsztyn, ul. Lubelska 43i

www.blingfactory.pl