Jeden z wybitnych stylistów samochodowych przyznał mi kiedyś, że najtrudniej jest zaprojektować małe miejskie auto. Ciekawe jak zareagował na widok najnowszej Toyoty AYGO X, bo widać tu kawał świetnej roboty.

Porzućmy na chwilę zimową scenerię i przenieśmy się do mojej ulubionej Nicei. Obowiązkowy spacer wzdłuż morza Aleją Anglików zawsze wprawiał mnie w tryb chillout. Ci, którzy obrali sobie to miejsce do błogiego żywota, w żółci słońca raczyli się porannym espresso przed jedną z setek kawiarni, inni jogging uprawiają tu bez względu na wiek, a na ulicach co chwila przemknie jakieś stylowe auto i to bez zbytecznego blichtru, który aż męczy w sąsiednim Monte Carlo. Nie dziwię się, że wybitny dramaturg Sławomir Mrożek (nomen omen też i samochodziarz) porzucił dla Nicei nawet Kraków i – jak wyznał – tutejszy twórczy klimat posłużył mu natychmiast.

A nuż coś w tym jest, bo europejski oddział studia dizajnu Toyoty mieszczącego się w Nicei, też wykazał się twórczą weną. Tu powstał nasz dzisiejszy bohater.

AYGO X, choć formalnie w nazwie różni się od dotychczasowego AYGO jedną literą (choć marketingowcy Toyoty sugerują, by nazywać ten model AYGO Cross), to jest kompletnie odmiennym autem. Powiedzmy, że z daleka patrząc mają coś wspólnego. Za to z bliska już absolutnie nic.

AYGO X stało się bowiem miejskim crossoverem. Ponieważ skonstruowano je na nowej platformie, wspólnej z Yaris i Yaris Cross, siłą rzeczy AYGO X musiało pokaźnie urosnąć. Na długość aż o 23,5 cm, na szerokość – 12,5 cm, na wysokość o 6,5. Jest zatem sporo większa od pierwszej Toyoty… Yaris.

Diametralnie zmieniono charakter stylistyczny auta. Toyota nabrała wiatru w żagle i każdą z ostatnich premier może odtrąbić z sukcesem, bo trafiają w gusta klientów, co w mig wprowadziło markę na lidera krajowego rynku.

Muskularne nadkola AYGO X, które muszą pomieścić nawet 18-calowe koła, dodają temu mieszczuchowi bojowego sznytu. Zaś zabieg optycznie odciętego tyłu nadwozia w czarnym kolorze nadaje nie tylko wrażenia dynamiki, ale i cechy, która nie pozwoli pomylić tego auta z żadnym innym. A jeśli już przy kolorach jesteśmy, to w palecie barw trochę poszaleli, a najbardziej z nazwami. Są tonacje nawiązujące do wyrazistych przypraw: chilli, kardamon, imbir czy jałowiec. Awangarda, którą śródziemnomorski duch twórczy musiał naznaczyć.

I idę o zakład, że to słoneczna Nicea natchnęła stylistów do wymyślenia elektrycznie odsuwanego miękkiego dachu.

– AYGO na rynku europejskim musi mieć mocną stylistykę, ale też radosny charakter. Musi pozwalać na indywidualizację, personalizację w stylu japońskiej kultury Manga, ale zrealizowanej w sposób akceptowany i lubiany przez europejskich klientów – skomentował wygląd auta David Terai, jego główny projektant.

Miejska Toyota musiała się zmienić, by podążać za oczekiwaniami nowoczesnych klientów. A oni chcą świetnej sylwetki, praktyczności i funkcjonalności w mieście, ekonomii użytkowania (spala poniżej 5 litrów), technologii pokładowej nie odbiegającej czasem od limuzyn wyższej klasy, najnowszych systemów bezpieczeństwa, inteligentnych rozwiązań czy nawet audio w wydaniu premium marki JBL. Jak Toyota podkreśliła w jednym z materiałów – ona jest stworzona tak, by móc szybko i wygodnie zsynchronizować się z miastem.

AYGO X spodziewane jest pod koniec zimy. Tyle że zainteresowani muszą wykazać się czujnością, bo kiedy zadebiutowała niedawno Toyota Yaris Cross, pula niemal dwóch tys. aut przewidziana na nasz kraj została wykupiona… w ciemno. Zatem – kto się spóźnił, ten czeka.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Toyota

Toyota AYGO X – silnik 1,0 72 KM (skrzynia manualna lub bezstopniowa),
cennik… wkrótce na toyota.pl

Toyota Mir-Wit
Olsztyn, al. Obrońców Tobruku 11
www.toyota-olsztyn.pl

fb/ToyotaOlsztyn