Zakup auta nie należy do najłatwiejszych zadań. Bogata oferta, różne konfiguracje, całe listy dodatkowych opcji… W klasie aut premium, w ramach jednego modelu tej samej marki, różnica w cenie, w zależności od wyposażenia, może sięgać nawet dwukrotności tej wyjściowej. Jak zatem wśród tak szerokiej oferty znaleźć prawdziwe motoryzacyjne perełki? Odpowiedzi szukamy wraz ze specjalistami z Mazurek Premium Cars.

Nowy rok przywitał nas podwyżkami cen nowych aut. Coraz ostrzejsze normy ekologiczne, kary za ich niespełnianie, a także inwestycje w nowe technologie elektryfikacji aut skutkują tym, że koncerny samochodowe w mniejszym lub większym stopniu zmuszone są podnosić ceny swoich produktów. W tej sytuacji coraz więcej osób bierze pod uwagę zakup aut będących ciągle na gwarancji, ale mających na licznikach niewielkie przebiegi. Najczęściej są to auta demonstracyjne, auta z floty menadżerskiej czy pojedyncze egzemplarze z większych zamówień, które dealerzy zakupili na siebie, by spełnić umowne normy zakupowe. Historie są różne, ale łączy je jeden wspólny mianownik: wszystkie są w bardzo atrakcyjnych cenach.

Ile można zaoszczędzić kupując roczne czy dwuletnie auto klasy premium? Zdarzają się przypadki, że różnica pomiędzy autem nowym, a rocznym sięga nawet 50 proc. Ostatnio np. w ofercie Mazurek Premium Cars pojawiło się BMW serii 7 w bardzo bogatej wersji wyposażenia, które katalogowo kosztowało 684 tys. zł. Wyprodukowana w lipcu 2018 roku limuzyna ma dzisiaj 55 tys. kilometrów przebiegu i jest do kupienia za 48 proc. wartości wyjściowej – 329 tys. zł. 

Inny przykład? Mercedes klasy S. Od nowości, czyli marca 2019 roku, przejechał zaledwie 27 tys. kilometrów jest dostępny za 392 tys. zł (przy cenie wyjściowej przekraczającej 700 tys. zł).

– Te spore różnice w cenach widać bardzo wyraźnie właśnie przy drogich autach, ale również samochody z półki niżej też dostępne są w zdecydowanie atrakcyjniejszych kwotach, niż w ofercie katalogowej – zauważa Marek Czerwiński, dyrektor handlowy Mazurek Premium Cars. – Np. BMW serii 5 za 199 tys., które katalogowo kosztowało 358 tys. czy dostępny w tej samej cenie Volvo S 90 z ceną wyjściową 387 tys. Takie przykłady z naszej oferty dają do myślenia, ile warta jest inwestycja w poszukiwanie prawdziwej motoryzacyjnej perły.

Odrobina cierpliwości i pogodzenie się z myślą, że ktoś już trochę pojeździł naszym wymarzonym autem, to dla racjonalnie myślących klientów niewielka cena w zamian za korzyści jakie otrzymuje decydując się na zakup tej klasy auta. – Nie ma tu miejsca na zakupy hurtowe, każda oferta jest indywidualna i wyszukana pod kątem konkretnego zamówienia – dodaje Marek Czerwiński. Czasem więc trzeba poczekać parę dni dłużej, a czasem lekko skorygować zakładany budżet, ale ostatecznie wyjeżdżamy z salonu prawdziwym autem marzeń.

Tekst: Marek Dornowski
obraz: Michał Bartoszewicz