Dorosłych mężczyzn od małych chłopców różni jedynie cena ich zabawek.

Dotknięcie guzika „Start Engine” jest jak grzmot z granatowego nieba. Popłoch dzieci na pobliskim placu zabaw ma swoje uzasadnienie – gang okrutnie świdruje uszy.
A siedząc za kierownicą przenika przez twoje trzewia. Ściska za żołądek i jakby chciał obwieścić: witaj w piekle. Przed oczami masz wybrzuszoną maskę, która ledwie otula to pięciolitrowe wolnossące bydle. Zaryzykujesz?

Lexus RC F w moim ulubionym odcieniu heat blue w ogóle jest mój. Planuję z nim przelotny romans, ale nie zazdrośćcie mi. To bardzo bolesne doświadczenie: dosiąść pięknie opakowane 477 koni i za chwilę zwrócić je, tak samo jak obejrzany film do wypożyczalni DVD. Zrozumieć to może jedynie szesnastolatek wracający z kolonii w przeciwnym kierunku, niż jego wakacyjna miłość.

Wiem, czekacie na te doznania, które na 38 stronie katalogu RC F w rubryce „przyspieszenie 0-100″ mają dopisane dwie skromne cyferki: 4,5 s. W trybie Sport S+, który wyostrza reakcję wozu i trzyma go na wyższych obrotach, agresywna jazda z użyciem manetek zamiast automatu, nie pozostawia cienia marginesu na błąd. Opieszałe reakcje kierownicą boleśnie punktuje odzywająca się kontrola trakcji. Bo tył wierzga nerwowo jeszcze na trzecim z ośmiu przełożeń. Jeśli uważasz, że potrafisz panować nad mocnym sprzętem, całkowicie możesz zrzucić ten elektroniczny kaganiec. I wtedy musisz pokazać, że masz jaja. Zaczyna się. Pamiętacie swój najlepszy orgazm? To teraz pomnóżcie go razy trzy.

By popracowała wam wyobraźnia i plecy bolały od samego czytania, wyobraźcie sobie przejście od 100 do 150 km/h w 3,7 s.
Jeśli opanujesz strach i dasz jego namiastkę pasażerowi obok, będziecie się już tylko delektować akustyką wozu. Przy niespełna czterech tysiącach obrotów odzywa się coś, z czego nawet Hitchcock zrezygnowałby przy kręceniu pod prysznicem najsłynniejszej sceny „Psychozy”. Przeraźliwy krzyk bohaterki, to pisk myszy przy tym ryczącym V8.

Agresywnie prezentujący się Lexus ma jednak dwa oblicza. W trybie Eco i Normal nadaje się do codziennego użytku, o ile akceptujesz zawieszenie, które potrafi odróżnić rozjechanego niedopałka Marlboro od cienkiego Vogue”™a. I nie wyjeżdżaj nim zbyt wcześnie do pracy. Porannym dotknięciem „Start Engine” wkurzysz drzemiących jeszcze sąsiadów.

Tekst: Rafał Radzymiński
Obrazy: Joanna Barchetto

Lexus RC F Prestige 477 KM – 425 100 zł
Mir-Wit
Olsztyn, ul. Obrońców Tobruku 11
www.toyota-olsztyn.pl