Nazwa Kamiq pochodzi z języka Inuitów, którzy zamieszkują północną Kanadę oraz Grenlandię. A Inuici wyróżniają się wyjątkową zdolnością dopasowania się do każdej sytuacji. Jak zatem Skoda Kamiq wpasowała się w potrzeby modnego nabywcy?

Kamiq jest najnowszym i najmniejszym z trzech SUV-ów Skody. I o ile z zewnątrz mieści się gdzieś pomiędzy autem miejskim, a kompaktowym, to jej wnętrze przestronnością aspiruje do poziomu wyżej. Wsiadają cztery osoby po 190 cm każda i idę o zakład, że żadna nie będzie czuć się skrępowana brakiem swobody. To wielka zaleta aut typu SUV, gdzie nieco inna jest pozycja siedzenia, więc i konstruktorzy mają większe pole popisu przy wygospodarowywaniu przestrzeni. 

Siadłem więc z tyłu i ja. Z oparcia fotela otwieram sobie stoliczek. I nie dość, że tak sprytnie jest wyprofilowany, by nie zsuwał się w czasie jazdy tablet, to jeszcze z boku wysuwa się uchwyt na kubek. To są te słynne skodowskie simply clever – proste, mądre i praktyczne rozwiązania (np. w klapce wlewu paliwa jest skrobak do szyb z miernikiem grubości bieżnika opon, albo w kieszeniach drzwi sprytna śmietniczka, czy samoładująca się przenośna latarka w bagażniku). Z ciekawych rozwiązań jest patent door protection, czyli zachodzące przy otwieraniu drzwi nakładki, które chronią ich ranty, by nie obijać nimi np. zaparkowanych obok samochodów, albo własnych o ścianę garażu (kosztuje to dodatkowo 650 zł). 

Do testu mamy najbogatszą wersję z trzycylindrowym silnikiem 1,0 o mocy 115 KM. Pierwsze wrażenie – ten samochód porusza się jakby bez żadnych oporów i z taką lekkością, że w pierwszej chwili zastanawiasz się czy on faktycznie już jedzie. Ten silnik jest optymalnym wariantem w gamie Kamiq pomiędzy jego słabszą 95-konną odmianą, a większym 1,5 TSI 150 KM. 115-konna wersja przyspiesza do setki poniżej 10 sekund, więc jeśli ktoś pamięta motoryzację sprzed dwóch dekad, to dobrze wie, że kiedyś takie parametry miały lekko usportowione kompakty.

Taka lekkość pracy podzespołów zapewne ma swój wkład w niewielkie spalanie. Dane fabryczne według realnych już, nowych norm, zakładają średnio 5,9-6,6 litra na setkę. Mi, po zaliczeniu niespełna 500 km, średnie spalanie ustabilizowało się na poziomie 5,3. I warto przy tym stosować się do eko-rady, która wyświetla się w stosownym momencie: „przestrzegaj zaleceń zmiany biegów” (kiedy faktycznie zmieniasz je w niewłaściwym momencie), „podczas hamowania silnikiem wysprzęglaj poniżej 1300 obr/min”. Chodzi oczywiście o to, by częściej hamować silnikiem, bo wówczas nie pobiera on ani kropli paliwa. Swoją drogą silnik ten bardzo płynnie jedzie przy obrotach nieznacznie przekraczających 1000 obr/min. 

No i ta cisza w trasie. Przy 120 km/h ma się wrażenie, że słychać własne myśli.

Kamiq jest atrakcyjny nie tyle jako sam samochód. Jego siła są też atrakcyjne pakiety dzięki którym można uzbroić auto w naprawdę niezłe wyposażenie. Mieliśmy pakiet Tech (za 3500 zł) zawierający np. indukcyjną ładowarkę do telefonu, wielofunkcyjną kierownicę, el. klapę bagażnika i wirtualny kokpit wskaźników. To dzisiaj zestaw obowiązkowy w nowoczesnym aucie. Zegary można konfigurować na pięć różnych sposobów, wedle gustów i nastrojów kierowcy. Z kolei pakiet Comfort (1950 zł) zawiera: czujniki zmierzchu i deszczu, lampy full LED z doświetlaniem zakrętów, adaptacyjny tempomat oraz elektrycznie składane lusterka po zamknięciu auta. 

W standardzie Skoda wyposaża model Kamiq już w zaawansowane systemy bezpieczeństwa. Doceniłem kilka razy Front Assist, który analizuje sytuacje drogowe przed autem. Jeśli na podstawie sygnałów i przeliczeń z radarów z przodu uznał, że zbyt szybko dojechałem do auta przede mną, albo zbyt późno hamowałem, sam przejmował inicjatywę i rozpoczynał hamowanie. Przydatny jest też system, który ostrzega przed nadjeżdżającymi autami kiedy wycofujemy np. z zatoki postojowej na ulicę, a zza kierownicy nie bardzo widać ruch na tejże ulicy. Gdybyśmy chcieli wyjechać komuś pod maskę, Kamiq sam zahamuje.  

Nazwa Kamiq pochodzi z języka Inuitów zamieszkujących północną Kanadę oraz Grenlandię. Wyróżniają się oni wyjątkową zdolnością dopasowania się do każdej sytuacji. Jeśli zebrać wszystkie inteligentne rozwiązania, którymi najmniejszy SUV Skody dysponuje, faktycznie potrafi się zachować w każdej sytuacji. Przynajmniej drogowej. 

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

Na zdjęciach: Skoda Kamiq Style 1,0 TSI 115 KM, cena 80 tys. (wersja podstawowa od 62 150 zł)