Uzależniony od gitary jednego zespołu, od zapachu jednego samochodu i od pracy w jednej redakcji. Zwykle oszczędny w słowach, ale tylko po to, by więcej głębi zachować przy ich pisaniu. Po 20 latach zmobilizował się pojechać na uczelnię odebrać dyplom z dziennikarstwa. Kiedy po długich poszukiwaniach odnaleziono go w archiwum w piwnicy, to w międzyczasie uznał, że nie dyplom jest przydatny w zawodzie, ale pasja. Schował go więc we własnej piwnicy.
Przełomowe innowacje nie zawsze rodzą się w rytmie wielkich aglomeracji. Czasem ich źródłem jest cisza, przestrzeń i uważność – to, co charakteryzuje...
Oto historia rodzinnego biznesu, który dzięki wizjonerstwu i pasji właścicieli stał się jednym z ulubionych warsztatów użytkowników samochodów. Mimo iż z założenia...