W Waszulkach pod Nidzicą dzieją się rzeczy wyjątkowe. W centrum tych zmian stoi Anna Lewikowska – sołtyska, liderka i animatorka społeczna, która pokazuje, że siła wspólnoty i skromność mogą zbudować wieś na medal.
Czym wyróżnia się wzorowa wieś Waszulki na Warmii i Mazurach?Waszulki to wieś pod Nidzicą, która zyskała miano wzorowej dzięki aktywności mieszkańców, wspólnym inicjatywom i zaangażowaniu sołtyski Anny Lewikowskiej. Dzięki liderstwu i pracy oddolnej powstały tu m.in. Koło Gospodyń Wiejskich OAZA, Spółdzielnia Socjalna „Sposób na Życie” i świetlica zbudowana w czynie społecznym. |
Wspólnota, która się nie poddaje
MADE IN: 14 lat na stanowisku sołtyski wystarczyło, aby zrobić we wsi rewolucję?
Anna Lewikowska: Tak, widzę ogromny progres przede wszystkim w postawie mieszkańców. Na początku mojej kadencji była to wieś w miarę prężnie działająca, ale nastąpił moment międzysąsiedzkich waśni, wycofania społecznego. Osiem lat zajęło mi łączenie tych ludzi i zachęcanie do wspólnego działania. Dzisiaj jesteśmy wzorową wsią – od mieszkańców z innych sołectw słyszymy, że chcieliby tu mieszkać i z nami działać.
Sołtyska z misją – Anna Lewikowska
Jak lider buduje zaufanie?
Lider powinien pobudzać, zapalać iskrę. Po pandemii ludzie się odizolowali i trzeba było na nowo ich inspirować, pokazać, że mogą zrobić coś wspólnego i to będzie służyło im samym. Często myślą, że działania we wsi bezpośrednio ich nie dotyczą i pozostają w swojej „bańce”. Do tego w starszym pokoleniu pokutują zależności, stereotypy, podziały. Odizolowani od świata seniorzy krępują się nawet przyjść na zebranie wiejskie. A my, działacze społeczni, którzy robią coś z własnej woli, jesteśmy czasem traktowani jako konkurencja dla polityki. I dochodzimy do ściany, bo potrzebujemy wsparcia samorządu, a słyszymy „nie”.
Nie tracisz wtedy motywacji?
Z natury jestem człowiekiem ugodowym, wychodzę z założenia, że dobro się potęguje.
Nie musimy być zgodni na siłę, ale jeśli każdy ma swoje zdanie, to rozmawiajmy, szukajmy kompromisu, który służy wspólnemu celowi. To działa.
Od świetlicy po chleb – działania, które łączą
I pewnie nie muszą to być wielkie cele…
To małe cegiełki budują całość: spotkania w świetlicy, przy ognisku, wspólny warsztat edukacyjny. Każde działanie to pobudzanie środowiska, aktywizacja, przełamanie barier międzyludzkich i stereotypu, że się nie da. Mam pod sobą trzy wsie – rolniczą, popegeerowską oraz kolonię. Pytam mieszkańców: pasuje wam, jak widzicie bałagan, zarośnięte tereny? „No, ale inni nie chcą” – słyszę. Więc mówię: nie czekajcie na innych, to niewielka inwestycja czasu, a będziecie mieli satysfakcję.
We wsi popegeerowskiej ktoś ostatnio załatwił traktor i sami równają drogę – to właśnie jest piękne.
Pokazujesz ludziom, że są współodpowiedzialni za miejsce, w którym żyją?
Tak, i zawsze jestem szczera, zresztą fałsz na wsi długo się nie uchowa. Kiedy robię zebranie, wysyłam mieszkańcom SMS-y. Są o wszystkim informowani, mamy grupę na Facebooku, do starszych idę z informacjami osobiście. I zawsze mam obawy czy nie pomyślą: „znowu coś sołtyska wymyśliła”. Ale mówię im o swoich obawach i to ma działanie synergii
– mieszkańcy mają poczucie, że faktycznie robię to z serca i zawsze znajdą się chętni wśród 300 osób dorosłych w sołectwie.
Z wykształcenia jesteś celnikiem i logistykiem, a zajęłaś się pobudzaniem aktywności.
Ta logistyka pomaga mi w tworzeniu i planowaniu. Od 2012 roku mamy stowarzyszenie, które pozwala pozyskiwać środki na działania sołectwa. Czasem siedzę i wyliczam śruby, deski. Zajmuję się od zaplanowania ogniska, przez wykonanie pokrycia dachu, po ocieplenie świetlicy, którą w czynie społecznym postawiliśmy w naszej wsi. W 2018 roku ze środków z Funduszu Sołeckiego zakupiliśmy drewno. Rękoma mieszkańców powstał 35-metrowy drewniany domek, w którym dzieją się wielkie rzeczy.
Jak pieczenie chleba, które stało się waszą wizytówką?
Chleb, ale też Koło Gospodyń Wiejskich OAZA, które prężnie działa. Na nasze warsztaty, np. kulinarne, zjeżdża się okolica. Zawsze są otwarte, chcemy pokazywać dobre praktyki, a mieszkańcy czują się docenieni, kiedy są gospodarzami. Ja zostaję na drugim planie, bo podkreślam, że to co robimy, to wspólna zasługa mieszkańców. Chociaż moje sołeckie przyjaciółki mówią mi często, że jestem zbyt skromna, to dobrze mi z tą skromnością.
Taka wieś przyciąga nowych osadników?
W ubiegłym roku mieszkanka sołectwa wystawiła 18 działek rolniczych i w 24 godziny wszystkie się sprzedały.
To o czymś świadczy. Atutem jest też bliskość miasta – trzy km od Nidzicy. Kiedy w internecie padło pytanie: jak dołączyć do naszych zajęć jogi, padła odpowiedź: kup działkę w Waszulkach! Często mamy tu gości z miasta zainspirowanych naszymi działaniami. W przypadku mieszkańców wsi, zwłaszcza seniorów, problemem jest wykluczenie komunikacyjne. Ale mamy na to sposób – międzysołecki projekt Aktywni Plus, czyli sześć kół wolontariatu z myślą o seniorach z gminy Nidzica. Jeździmy z nimi po wsiach, spacerujemy, organizujemy spotkania, wciągamy w to dzieci, młodzież. Są osoby, które mają powyżej 70 lat i po raz pierwszy odwiedzają sąsiednią wieś, uczestniczą w warsztatach.
Nie trzeba im wiele, wystarczy dobre słowo, odrobina uważności. Często słyszymy, że przedłużamy im życie.
Praca blisko domu – Spółdzielnia „Sposób na Życie”
A powołana przez ciebie Spółdzielnia Socjalna
„Sposób na Życie” to przedłużenie działań społecznych?
To był naturalny krok. Przyszedł etap, kiedy ja i parę innych kobiet miałyśmy małe dzieci i problem z zapewnieniem im opieki, by jednocześnie wykorzystać zawodowo nasze talenty. Ośrodki wsparcia ekonomii społecznej dawały szansę stworzenia sobie pracy w miejscu zamieszkania. Jedna z nas piekła torty, ja robiłam bukiety ślubne, inna przyciemniała z mężem samochodowe szyby, kolejna kochała kosmetyki i śpiewanie. Nikogo z nas nie było stać na wynajęcie lokalu, więc postawiliśmy na usługi mobilne. Jesteśmy jedną z niewielu spółdzielni, która dzięki wielobranżowości przetrwała od 2013 roku. Organizujemy spotkania i wizyty studyjne pokazując, jak minimalizować koszty i tworzyć pomysł, aby mieć pracę w okolicy domu. Tak powstało przedszkole w Działdowie, spółdzielnia w Jerutkach czy zakład stolarski w Spychowie. Umiem znaleźć potencjał w ludziach i pomóc im sprecyzować klienta na usługi i produkty.
Odznaczenie „Zasłużony dla Rolnictwa” to ukoronowanie tych działań?
To nagroda za zasługi dla rozwoju obszarów wiejskich. Nie skupiłam się tylko na swoim sołectwie, choć tu się urodziłam i uważam, że mam szczęście mieszkać w „uzdrowisku” dla ciała i duszy. Przede wszystkim mocno wierzę w ludzi i uwielbiam obserwować jak rozkwitają i dzielą się ze światem swoim potencjałem.
Rozmawiała: Beata Waś
Obraz: Justyna Radzymińska
Najczęściej zadawane pytania:
W Waszulkach odbywają się warsztaty, spotkania integracyjne, zajęcia z seniorami oraz działania Koła Gospodyń Wiejskich OAZA. Wieś stworzyła także własną świetlicę i aktywizuje mieszkańców poprzez różne projekty międzypokoleniowe.
To lokalna inicjatywa kobiet, które oferują mobilne usługi – od bukietów ślubnych, przez torty, po kosmetykę. Spółdzielnia powstała z potrzeby połączenia macierzyństwa z pracą blisko domu.
Anna Lewikowska to sołtyska Waszulek, liderka społeczna, założycielka Spółdzielni Socjalnej „Sposób na Życie” i animatorka wielu działań wiejskich. Od lat skutecznie aktywizuje mieszkańców i tworzy przestrzeń do rozwoju wspólnoty.
|
Zrealizowano przy współpracy z Samorządem Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. #genWarmiiiMazur |
![]() |




