artysta malarz – podgorskiart.com

W TRAKCIE TRWAJĄCEGO 56 DNI REJSU z Kapsztadu do Las Palmas namalowałem 105 różnych prac. Przepływając równik powiesiłem na maszcie płótna i tworzyłem wykorzystując poziom łódki. Malowane, a czasami drapane prace powstawały bardzo szybko, bo po chwili była wachta i całe skupienie skoncentrowane było na prowadzeniu jachtu. 

MÓJ ZNAK ROZPOZNAWCZY, który pozostawiam po sobie to narysowany skrzypek. Powstaje spontanicznie w danej chwili na kawałku papieru, serwetce, a nawet na ścianie. Każdy ma swój kolejny numer – obecnie to 711. Narodził się wiele lat temu we wsi Stawiguda, a obecnie gości na wielu kontynentach i wyspach, m.in. na Wyspie Świętej Heleny w domu Napoleona. 

PRZEKRACZAJĄC RÓWNIK na oceanie Atlantyckim wrzuciłem do wody butelkę z napisanym wierszem i moją wizytówką. Minęły cztery lata i nikt do dzisiaj nie zadzwonił.

Z KAŻDEJ ODWIEDZONEJ WYSPY i ciekawych miejsc przywożę kamienie. Znajduję je spontanicznie. Podczas wystawy w Pekinie znajomy Chińczyk zabrał mnie na mur i poza szlakiem znalazłem odłamany kawałeczek. Mam też kamień z pierwszej drogi z Watykanu do Rzymu po której chadzali papieże.

KAŻDE MOJE DZIEŁO
zdobi pieczęć symbolu „WP” z sygnetu rodowego po dziadku Wacławie Podgórskim. Był warszawskim przedsiębiorcą wywiezionym w czasie wojny do obozu w Buchenwald. W 1954 roku z Czerwonego Krzyża rodzina dowiedziała, że się dziadek zmarł 20 dni przed wyzwoleniem obozu przez Amerykanów. Został po nim sygnet.

MALUJĘ w moich obrazach muzykę. Mam 80-basowy akordeon Kujawiak na którym odnajduję dźwięki do kolorów. Wówczas obrazy są nasycone energią i nie są ot, do takiego oglądania, ale po prostu do czytania.

W ZASIĘGU RĘKI jest zawsze książka do której często wracam – „Żywot najsławniejszych Malarzy Rzeźbiarzy i Architektów” Giorgio Vasariego, wzorowana na drugim wydaniu z 1568 roku. Vasari w znakomity sposób przedstawia zmagania artystów z otaczającą rzeczywistością okresu renesansu i choć już wiele wieków minęło, to problemy są wciąż aktualne. Podczas plenerów we Włoszech odwiedziłem jego rodzinne Arezzo. Powoli rodzi się też moja książka z roboczym tytułem „Ze sztalugami po Italii”. Opowiadać będzie o wystawach, słońcu, winie, oliwie i ludziach, których spotkałem po drodze.