Korporacja nauczyła ją biznesplanu i marketingu, pszczoły – dyscypliny i wspólnoty. O budowie dochodowego biznesu na wsi opowiada Katarzyna Maziec – pierwsza kobieta z tytułem „Pszczelarz Roku 2023”, współtwórczyni Zagrody Edukacyjnej Warmińska Pszczoła w Purdzie.
| Katarzyna Maziec, właścicielka gospodarstwa Warmińska Pszczoła w Purdzie i laureatka tytułu Pszczelarz Roku 2023, udowadnia, że nowoczesna pasieka to coś więcej niż produkcja miodu. Łącząc doświadczenie z biznesu z biologią pszczół, stworzyła w Purdzie wielofunkcyjne centrum agroturystyczne i edukacyjne. Dzięki dywersyfikacji (warsztaty, apiterapia, rękodzieło) oraz promocji przez Szlak Miodny, pasieka stała się dochodowym modelem nowoczesnego rolnictwa na Warmii. |
Purda zamiast szklanych biurowców – nowa definicja sukcesu
MADE IN: Zamieniliście z mężem pracę w korporacji na pasiekę. Coś łączy te dwa światy?
Katarzyna Maziec:
Pszczoły mogą być wzorem organizacji i podejścia do pracy. W ulu liczy się efekt i sukces całej rodziny, a nie jednostki.
To idealny model „pracownika korporacyjnego”: każdy wie, za co odpowiada, ale wszystko ma sens tylko wtedy, gdy działa cała wspólnota. Pojedyncza pszczoła nie ma szans przetrwać, ale jako część rodziny – ma wszystko. Zimowy ul to model biznesu przetrwania: liczy się przygotowanie do trudnego sezonu, dywersyfikacja „zasobów” i bezwzględna dyscyplina. Albo pszczela rodzina wejdzie w zimę silna i dobrze zaopiekowana, albo wiosną nie ma co liczyć na zbiory. To świetna metafora dla każdego biznesu.
Co było przełomowym momentem, kiedy powiedzieliście „dość” korporacyjnemu życiu?
Decyzja dojrzewała latami. Jak wielu ludzi z miasta i korporacji, nosiliśmy w sobie marzenie: rzucić wszystko i uciec „w Bieszczady”. U nas zamiast Bieszczad pojawiła się Warmia. Kroplą, która przelała czarę goryczy, były święta Bożego Narodzenia, a raczej… ich brak. W natłoku pracy zorientowaliśmy się, że jest 24 grudnia, że nie damy rady dojechać na Wigilię do rodziny. To był moment, w którym dotarło do nas, że pogubiliśmy priorytety i czas na zmiany.
Dlaczego akurat pasieka?
Kupiliśmy działkę na Warmii, zbudowaliśmy dom i szukaliśmy pomysłu, z czego żyć. Przez pierwszy rok czy dwa byliśmy na takim „haju wolności”, nie dopuszczaliśmy głosu rozsądku. Dopiero gdy oszczędności z pracy w korporacji zaczęły się kończyć, stanęliśmy przed twardym wyborem: wrócić do korpo i mieć „sielsko” tylko po pracy, czy spróbować naprawdę żyć z tego, co tu, na wsi, stworzymy. Zainspirowała nas historia o bartnikach, którzy żyli na tych terenach przed wiekami.
Zaczęliśmy od zera, metodą prób i błędów.
Jakich błędów?
Szukaliśmy mentora, ale okazało się, że pszczelarze niechętnie dzielą się wiedzą. Poszliśmy do dwuletniej szkoły pszczelarskiej, kupiliśmy pierwsze pięć uli – tyle, ile zmieściło się do naszego kombi. Pewnego dnia, pijąc kawę na tarasie, zobaczyliśmy ciemną chmurę, która przesuwała się znad lasu nad jezioro. To były nasze pszczoły! Po miesiącu pracy pięć rodzin „odfrunęło” razem z potencjalnym zyskiem. Silna rodzina pszczela ma naturalną tendencję do rozmnażania, więc jeśli nie zadziała się prewencyjnie, robiąc sztuczny podział rodziny – po prostu odleci.
Finansowo to była katastrofa, edukacyjnie – bezcenna lekcja.
Zagroda Warmińska Pszczoła: Jak edukacja buduje wartość produktu?
Dziś Zagroda Warmińska Pszczoła to wielofunkcyjne gospodarstwo pszczelarsko–turystyczno–edukacyjne, z prawie 250 ulami.
Zrozumieliśmy, że sama produkcja miodu to za mało, żeby czuć się stabilnie w tak niestabilnych czasach. Dlatego dywersyfikacja dochodu jest u nas kluczowa. Pszczoły, agroturystyka i edukacja napędzają się wzajemnie: ludzie przyjeżdżają na warsztaty, zostają w domkach, wracają po miód. Pszczelarstwo jest z natury sezonowe, ale dochód – nie musi. Kwiecień – rusza agroturystyka, lato – warsztaty i sezon miodowy, jesień i zima – rękodzieło, apiterapia, zajęcia edukacyjne. Nie mamy „dziur” w roku, które spędzałyby sen z powiek. Dochód jest efektem, ale fundamentem pozostaje edukacja: większość sprzedaży „dzieje się” po tym, jak ktoś posłucha o jakości, zdrowotnych właściwościach miodu. Nasza „korporacyjna matka” nauczyła nas, jak rozmawiać z klientem, jak przekazać wartość produktu.
Korporacyjne doświadczenie pomaga w prowadzeniu pasieki?
Jestem z wykształcenia biologiem, mąż Andrzej historykiem, ale oboje przez lata pracowaliśmy na wysokich stanowiskach w dużych firmach. I choć uciekliśmy od korporacji, ona pozostała w naszym krwiobiegu. I całe szczęście.
Pasiekę traktujemy jak firmę: biznesplan, analiza SWOT, cele i korekty – to nasz chleb powszedni.
W domu regularnie odbywają się „zebrania zarządu”. Kiedy myślimy o kolejnej inwestycji, mąż wyciąga Excela i prowadzi odprawę jak prezes. Czasem mnie to bawi, czasem irytuje, ale dzięki temu ten biznes działa. Doświadczenie z korpo przydaje się też w marketingu, sprzedaży relacyjnej i budowaniu marki osobistej.
Szlak Miodny i kody QR – nowoczesna promocja regionu
To zwiększa konkurencyjność w regionie, gdzie jest najwięcej zawodowych pasiek w Polsce?
Każdy pszczelarz ma inną naturę, temperament, styl pracy. Przyciągamy różnych klientów. Jeśli komuś mój miód nie smakuje, znajdzie swój ulubiony gdzie indziej. Stabilną bazę odbiorców budowaliśmy ponad 10 lat, w oparciu o relacje, wiarygodność, edukację.
Wyraźnie widzę tendencję powrotu do natury, wzrost zainteresowania apiterapią – to siła tego regionu, którą możemy wspólnie z innymi pasiekami rozwijać.
Stąd pomysł na stworzenie Szlaku Miodnego?
Jesteśmy po rozmowach z małopolskim tour operatorem na temat promocji „warmińskiego kamyka” z kodem QR. Trafi do podróżujących na trasie lotniczej Kraków-Szymany i zainspiruje do wędrówki Miodnym Szlakiem. Na jego sześciu przystankach czekają nie tylko produkty z pasiek, ale też eventy: letnie koncerty w gospodarstwie nad stawem czy sezonowy targ lokalnej żywności i rękodzieła. Pszczoły ogromnie męczą fizycznie, ale wyciszają głowę. Po powrocie z pasieki jestem wykończona, ale szczęśliwa. I chcę to szczęście mnożyć.
► CZYTAJ TAKŻE: Kraina miodem płynąca – pszczelarstwo i apiterapia Warmii i Mazur
Najczęściej zadawane pytania:
Gospodarstwo mieści się w miejscowości Purda na Warmii. Jest to wielofunkcyjny ośrodek łączący pasiekę, agroturystykę oraz przestrzeń do warsztatów edukacyjnych i apiterapii.
Tytuł Pszczelarz Roku 2023 zdobyła Katarzyna Maziec, biolog z wykształcenia i była menedżerka korporacyjna, która od ponad 10 lat wraz z mężem rozwija nowoczesne pszczelarstwo w regionie Warmii i Mazur.
Nie, to dochodowy biznes oparty na dywersyfikacji. Oprócz pozyskiwania miodu z 250 uli, właściciele prowadzą agroturystykę, warsztaty dla grup oraz promują Szlak Miodny, wykorzystując nowoczesne narzędzia marketingowe, takie jak kody QR dla turystów.





