Jego znajomi wiedzą, że przypadkowe zagadnięcie go o Warmię zaowocuje długimi opowieściami, których finałem będzie zachęta do turystycznej wyprawy w nasze strony. Radosław Bielecki* bawi publikę ze sceny kabaretowej, ale temat Warmii, która go ukształtowała, traktuje z powagą i szacunkiem.

MADE IN: Na przedramieniu masz wytatuowaną panoramę zabytków Lidzbarka Warmińskiego. Działa czasem jak billboard promujący nasz region?

Radosław Bielecki: Tatuaż jest w takim miejscu, że niezbyt często go widać, a moi znajomi wiedzą, że lepiej mnie nie zagadywać o tatuaż i ukochaną Warmię, bo mogę jeszcze wyciągnąć mapę świętej Warmii i zaczyna się wtedy długi wykład o regionie, który mnie ukształtował.

Jakich genów tu nabyłeś?

Warmia to ostoja łagodności, spokoju i równowagi. Małe zaludnienie, dziewicza przyroda, zamki i zabytki rozsiane pośród pagórków, aleje wiekowych drzew, którymi zwyczajna jazda samochodem zamienia się w uroczą podróż, przy drogach słynne kapliczki, czuć tu historię. Takie okoliczności wychowują ludzi spokojnych, roztropnych, łagodnych. Ten warmiński gen przydał mi się przez ostatnie półtora roku. Dużo popularnych artystów żyjących z występów skarżyło się w mediach jak bardzo dotknęła ich pandemia. Oczywiście nikt nie spodziewał się tego co się wydarzyło, ale my, artyści, zawsze mawiamy, że łaska widza na pstrym koniu jeździ. Więc i w innych okolicznościach strumień dochodu mógł niespodziewanie się skończyć. A umówmy się, nie zarabialiśmy jakoś mało. Więc zamiast żyć wystawnie, ponad stan, brać kredyty na fanaberie, można było przy odrobinie rozsądku odłożyć czy zainwestować.

Warmiński rozsądek – to ten gen?

Tak, już wcześniej kupiłem stary poniemiecki dom w pobliżu Jeleniej Góry. Po remoncie wynajmujemy go turystom, na miejscu mam też ekipę, która organizuje spływy kajakowe dla moich gości. Nie są to jakieś wielkie pieniądze, ale zawsze jakieś dodatkowe źródło dochodu. Czas pandemii, gdy nie mogliśmy występować, wykorzystałem na rozwinięcie kolejnego pomysłu. Założyłem stacjonarny i internetowy sklep dla tenisistów. Od lat amatorsko uprawiam ten sport i brakowało mi miejsca, jakie stworzyłem. Ale dopiero uczę się biznesu. Na szczęście nie mam ciśnienia, mam z czego żyć, bo wracamy na scenę, ale sam wiesz, że jak się coś robi z pasją, dobrze się to rozwija. Wasz magazyn jest tego przykładem. Robicie świetną robotę dla regionu. Ale mam też świadomość, że całe życie nie będę kabareciarzem. A tym bardziej gdy masz trójkę dzieci, którym chcesz dać start, jakiego sam nie miałeś, warto zadbać o rozważną rodzinną politykę finansową. Myślę, że taką roztropność, normalność i umiar wykształciła we mnie Warmia.

A może organizacja wycieczek po Warmii to kolejny pomysł na biznes?

(śmiech) Regularnie namawiam znajomych do przyjazdów turystycznych na Warmię. A niedawno sam zabrałem tu grupę znajomych. W ciągu tygodniowego pobytu zorganizowałem im loty widokowe nad Olsztynem, rejs po jeziorze Krzywym, turniej strzelecki, wycieczkę do Gierłoży, całodniową wizytę w Lidzbarku Warmińskim, gdzie znajomy przewodnik z fajną opowieścią oprowadził ich po mieście. I świadomie zaplanowałem postój przy znaku historycznej granicy Warmii i Mazur. Obie części województwa mają swoje uroki, choć od żeglarskich Mazur, trochę zadeptanych przez turystów, jednak wolę spokojną, pełną sielankowych siedlisk Warmię. Moi przyjaciele z południa Polski byli zachwyceni pobytem. I ilością możliwości aktywnego spędzenia czasu jakie daje nasz region. A to wszystko mimo złej pogody, bo byliśmy tu w październiku. Ten wyjazd pokazał, że jest jeszcze sporo do zrobienia jeśli chodzi o promocję oferty turystycznej regionu. By każdy, kto usłyszy coś ciekawego o Warmii i Mazurach, mógł w jednym miejscu, na jednej stronie internetowej sprawdzić kompleksową ofertę. Od atrakcji turystycznych, przez noclegi, po lokalnych producentów. A jest ich cała masa. Gdy tu jestem, niemal zawsze kupię sobie parę butelek piwa Ukiel i kilka słoików od Kisz Me Now (lokalny producent kiszonek – red.). Region jest pełen ewenementów, które nie są odpowiednio rozpoznawalne i wypromowane w kraju. Choćby najstarszy w Polsce festiwal kabaretu, czyli Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry.

Myślisz o tym by kiedyś wrócić na Warmię?

Choć od wielu lat mieszkam we Wrocławiu, to cały czas mam swoje mieszkanie w Lidzbarku Warmińskim. Nie sprzedaję go, by czuć, że zawsze mogę wrócić. W głębi duszy cały czas jestem małomiasteczkowym Warmiakiem.

Rozmawiał: Michał Bartoszewicz, obraz: Sławek Przerwa

Radosław Bielecki

(rocznik 1978) – wychowanek Lidzbarka Warmińskiego i tamtejszej sceny kabaretowej, gdzie współtworzył swój pierwszy Kabaret Snobów. W 2008 roku przeniósł się do Wrocławia zasilając skład jednego z najpopularniejszych kabaretów w Polsce – Neo-Nówki. Wielki fan Warmii i rodzinnego Lidzbarka, jeden z promotorów Lidzbarskich Wieczorów Humoru i Satyry.