W Termach Warmińskich realizowano już wiele szalonych pomysłów, jak choćby koncert na wodzie, ale uli na dachu jeszcze nie było. Póki z pomysłem na spotkanie nie wpadła szefowa.

O tym, że na dachach najsłynniejszych budynków świata coraz częściej zakłada się ule, Elżbieta Lendo wyczytała w jednym z magazynów. Pomysł od razu ją oczarował. Następnego dnia wpadła na zebranie zespołu i rzuciła hasło: będziemy tu mieli pszczoły. 

A ogromna powierzchnia dachowa Term Warmińskich (2,5 tys. mkw.) idealnie się do tego nadaje. 

– Struktura i organizacja życia w ulu to dla mnie wzór do naśladowania. Fascynuje mnie to, że każda pszczoła wie, co należy do jej obowiązków, a razem tworzą idealnie prosperujący mechanizm – tłumaczy Elżbieta Lendo, operatorka Term Warmińskim w Lidzbarku Warmińskim. – W czerwcu podjęliśmy współpracę z firmą pszczelarską i założyliśmy cztery pasieki, które są pod stałą opieką pszczelarza. Pszczoły mają tu bezpieczną przestrzeń i w żadnym stopniu nie zakłócają wypoczynku naszych gości.

W ulach zamieszkały te najbardziej łagodne spośród wszystkich pszczelich rodzin. – Pierwszy odzew gości był bardzo entuzjastyczny. Post z informacją o tym projekcie spotkał się z ogromem lajków – wspomina Natalia Rybicka, menadżer Term. 

Jednak pszczoły to nie tylko marketing. Oczywiście, zakładanie uli na dachach firm i instytucji ma dziś charakter prestiżowy, zmienia postrzeganie placówki jako bardziej przyjaznej środowisku. Termy Warmińskie chcą jednak zaoferować swoim gościom coś więcej niż prestiż – oparty na autentyczności bliski kontakt z przyrodą oraz działania proedukacyjne, niezbędne w obliczu alarmu, jaki wciąż podnoszą naukowcy i ekolodzy. Pszczoły masowo wymierają, a bez zapylania rośliny nie będą rodzić owoców. – Naszym celem jest ochrona tych owadów i uzmysłowienie przyjeżdżającym gościom ogromnej roli tego gatunku w świecie – wyjaśnia Elżbieta Lendo. 

Na terenie obiektu organizowane są warsztaty dla dzieci i dorosłych, na których można obserwować życie pszczelich rodzin, zapoznać się z charakterem pracy pszczelarza oraz przekonać się, że dobrze zaopiekowane pszczoły nikogo nie skrzywdzą i przynoszą same korzyści. 

Choć są tu dopiero od kilku miesięcy, zdążyły już wniknąć w wizerunek firmy. Na dachu oprócz uli zagościły rośliny, doniczki i płot oraz makiety bajkowych pszczół. Największa z nich ma dokładnie tyle wysokości, ile wzrostu pomysłodawczyni i szefowa całego pszczelego zamieszania. Jest emocjonalnie zaangażowana w ten projekt, zwany przez całą ekipę „Ule u Eli”. 

Są plany, by ule nawiązywały kolorystycznie do logo Term Warmińskich, ale na razie pszczoły śpią i nie wolno ich niepokoić. Szacunek dla rytmu ich życia to podstawa tej niezwykłej relacji. Z tak bliskiej obecności pszczół korzystają nie tylko same Termy i ich goście, ale cała okolica i środowisko. 

A najsłodszym efektem ubocznym tej relacji pozostaje pozyskiwany w dachowej pasiece miód. Pszczoły produkują go od maja do września, nawet do 600 kg rocznie. Goście Term Warmińskich na pewno będą mieli okazję przekonać się, jak smakuje. I to nie ze słoiczka, ale prosto z plastra!

Tekst: Sylwia Płaszczyńska-Capłap
Obraz: Natalia Rybicka / Termy Warmińskie

Termy Warmińskie – Ogrody Wodne
Lidzbark Warmiński, ul. Kąpielowa 1
www.termywarminskie.pl