Chustka na głowie i szara od chemioterapii skóra – taką rzeczywistość chcą odczarować. Bo nowotwór to początek nowego etapu w życiu. – Często pełniejszego i radośniejszego niż przed chorobą – zapewnia Anna Hencka-Zyser, założycielka Fundacji SPA for Cancer.

Zanim zacznie rozmowę, wręcza każdej z nich czerwoną szminkę. Odrobina koloru dodaje blasku i pewności siebie, bez względu na stan ciała i duszy. To także symbol początku zmian. Zmian nastawienia do siebie, swojej choroby, życia, relacji z innymi. Światło w tunelu, które pomaga zobaczyć swoją tragedię z innej perspektywy. Przejrzeć się w doświadczeniu innych kobiet z onkologiczną kartoteką i przyjąć ich pomocną dłoń. Siostry – tak mówią o sobie podopieczne fundacji SPA for Cancer, którą Anna założyła w Olsztynie rok temu. Pomaga ona kobietom zmagającym się z nowotworem lub po zakończonym leczeniu odzyskać urodę, psychiczną i fizyczną formę. I nauczyć się na nowo celebrować życie.

– „Rak” to słowo trudne do wypowiedzenia, dlatego oswajamy je korzystając z anglojęzycznej nazwy – tłumaczy AnnaHencka-Zyser, założycielka fundacji SFC. – Choroba to prawdziwy nauczyciel życia. Przewala je do góry nogami i przewartościowuje. A dla nas jest narzędziem które uczy żyć pełnią, cieszyć się każdym dniem, dbać o ciało i duszę. Mobilizuje, aby odkrywać swój potencjał i talenty, podejmować nowe wyzwania. I dzielić radością z innymi.

Wystarczy przejrzeć profile fundacji w mediach społecznościowych. Wspólne akcje, spotkania, sesje zdjęciowe – na zdjęciach nie ma grama smutku. Bo choć choroba potrafi dać się we znaki, grupa jest po to, aby wspierać, rozładować stres i strach.

– Niedawno jedna z podopiecznych przechodziła chemioterapię w Warszawie – wspomina Anna. – Napisała na profilu naszej grupy, że marzy o tym, aby zjeść lody. Przeczytała to jedna z naszych dziewczyn, za moment wpadła do szpitala z wiaderkiem lodów pistacjowych. To małe gesty o potężnej sile. Empatia i spontaniczność sprawiają, że obce sobie kobiety w moment stają się bliskie.

Anna przeżyła na własnej skórze onkologiczną traumę. Trzy lata temu spotkała na konferencji przedstawicielkę fundacji Welness for Cancer z USA, zajmującej się poprawą kondycji i samopoczucia chorych kobiet. Wspomnienia wróciły. Wraz ze łzami przyszło olśnienie, że tego typu działania to luka w Polsce. Subtelne relaksujące masaże spiętego chorobą ciała, zabiegi na skórę z użyciem bezpiecznych kosmetyków, po praz pierwszy pojawiły się w ofercie SPA Hotelu Przystań w Olsztynie, w którym Anna na co dzień pracuje jako menadżerka. W ciągu roku dołączyło do jej fundacji kilkadziesiąt kobiet z Warmii i Mazur. Wśród akcji m.in wizyta w sklepie bieliźniarskim, w którym kobiety po mastektomii wybierały dopasowaną przez brafittierkę seksowną bieliznę. Albo kiermasz ciuchów czy tworzenie Mapy Marzeń pod okiem psychologa. Nie wspominając o prezentach od sponsorów, które pomagają na nowo odkryć swoją kobiecość.

– Choroba wpływa destrukcyjnie na psychikę, związki, relacje z najbliższymi. Ale czasem wystarczy drobiazg, jak rajstopy w groszki, aby poprawić humor. A wypad na weekend z mężem do luksusowego hotelu, gdzie czeka butelka szampana i koronkowe figi, potrafią sprawić, że pary odkrywają siebie na nowo – rzuca przykładami Anna.

W czerwcu za swoją inicjatywę odebrała w Paryżu tytuł Black Diamond Spa Awards w międzynarodowym konkursie Forum Hotel&Spa analizującym trendy branży hotelarskiej i welness. Pierwszą Polkę w 12-letniej historii wydarzenia nagrodzono za innowacyjność i osobowość roku 2019.

Anna Hencka-Zyser: – Najlepsze ośrodki SPA na całym świecie otwierają drzwi na takie działania, w Polsce zarażamy ideą kolejne gabinety. Potrzeby są ogromne, a efekty spektakularne. Każda z tych kobiet, której choroba podcięła skrzydła, na nowo rozkwitła, przeszła metamorfozę nie tylko ciała, ale i ducha. Każda z nich stała się najlepszą wersją samej siebie, której wcześniej nie mogła dostrzec.

W lipcu fundacja zakończyła prace nad kalendarzem na 2020 rok, który trafi do Empików w całej Polsce. A w nim 12 spektakularnych metamorfoz podopiecznych fundacji. Stylizacje i obiektyw profesjonalnego fotografa dały im dodatkową dawkę motywacji i radości. I okazję, aby pokazać tysiącom kobiet w Polsce, że choroba to nie koniec, a początek.

– Same jesteśmy przykładem, że tragedię można przekuć w sukces – tłumaczy szefowa fundacji. – Pomocna dłoń innej kobiety potrafi zdziałać cuda i sprawić, że chcemy dalej puszczać w obieg życzliwość i radość. Fundacja daje świadomość, że co by się nie działo, nie jesteśmy już same.

W czerwcu przedstawicielki fundacji z męskim wsparciem pojawiły się na oddziale onkologicznym Polikliniki MSWiA ze sprzętem malarskim. Farby ścienne w ciepłych barwach pozyskane od sponsora, pomogły zmienić surowe szpitalne otoczenie w przytulne wnętrza. A w oddziałowej bibliotece z kobiecą literaturą, do każdej książki dołączyły list z przesłaniem do pacjentek, które przechodzą to, co one mają już za sobą: „…Może trudno Ci teraz w to uwierzyć, ale po raku też jest życie – może nawet jeszcze piękniejsze. To bolesna lekcja, ale jak nic innego na świecie uczy doceniać to, co masz. (…) Jak już się wypłaczesz to popraw koronę i do przodu!”

Tekst: Beata Waś, obraz: Piotr Dowejko