Jeśli nie będziemy z dumą opowiadać o firmach, które stworzyliśmy na Warmii i Mazurach, młodzi ludzie wyjadą tam, gdzie tę opowieść dostaną. Bo wszystkich ciągnie do zwycięskich stajni. Piotr Lendo, prezes Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, w szczerym, a momentami i gorzkim spojrzeniu na naszą przedsiębiorczość, rozprawia się z mitem „poczciwego, ale biednego” regionu. Jak wyjść z zakompleksionego cienia i dlaczego brakuje nam manifestów biznesowej odwagi?
| Piotr Lendo uważa, że przyszłość gospodarcza Warmii i Mazur powinna opierać się na wiedzy, innowacjach, patentach i silnych lokalnych markach, a nie wyłącznie na tradycyjnym przemyśle. Jego zdaniem region musi przełamać kompleksy i zacząć głośno mówić o sukcesach swoich firm, by zatrzymać talenty i przyciągać inwestycje. |
Biznes na rubieżach Europy – czy jesteśmy zmarginalizowani?
MADE IN: Warmiński biznes – jaki on tak naprawdę jest? Pytam prowokacyjnie, bo zewsząd słyszy się, że w Warszawie, na Śląsku, w Białymstoku czy sąsiednim Toruniu jakoś łatwiej prowadzi się ten biznes. Czy do ogólnie obowiązujących wzorów ekonomii, w naszym regionie podstawia się jakieś specyficzne dane?
Piotr Lendo: Sam próbuję znaleźć na to pytanie jakieś odpowiedzi, bo często rozmawiam o tym z przedsiębiorcami. Może w jakimś stopniu warunkuje to fakt, że jesteśmy od 80 lat na tzw. ziemiach odzyskanych, mamy dużą mieszankę kulturową i etniczną, a główny napływ ludności był ze wschodu? Czy jest to jakaś determinanta, która sprawiła, że mamy mniejsze zasoby kapitału ludzkiego, mniej uczelni i mniej firm? Fakt, że jesteśmy na zewnętrznej rubieży nie tylko Polski, ale i Europy, siłą rzeczy sprawia, że znajdujemy się na styku bloków zachodniego i wschodniego. I może to też powód tego, że ileś osób opuszcza ten region, a wśród nich sporo talentów.
MADE IN: Jeśli po ośmiu dekadach rozmawiamy o tym, to znaczy, że zostaniemy już na takiej pozycji?
Piotr Lendo: Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że tak. A może być i gorzej, ponieważ jako region nie mamy dużej mocy sprawczej, jeśli chodzi o siłę rozwojową. Odnoszę wrażenie, że słyszymy echo głosu z Warszawy, od której zresztą jesteśmy uzależnieni, że u nas jest pięknie, atrakcyjnie i zielono. Ale czy w Warszawie jest wola, by rozwinąć ten region gospodarczo? Jesteśmy zmarginalizowani, dlatego część ludzi właśnie z niego ucieka. Olsztyn nie odczuwa jeszcze tego, bo do niego migrują z mniejszych miejscowości województwa, ale te małe miasta, zwłaszcza przy granicy, stale się kurczą. A obecne napięcia geopolityczne i wojna na Ukrainie jeszcze bardziej klasyfikują nas do tzw. trudnego terenu.
Druga kwestia – mamy relatywnie duże województwo, ale o niskim wskaźniku zaludnienia i o niskim potencjale przemysłowym, który już taki zostanie. Wielkim łudzeniem się jest, że jakbyśmy ściągnęli jeszcze ze trzy takie fabryki jak Michelin, to stanęlibyśmy na nogi. A patrząc choćby na trwające latami dyskusje o przebiegu planowanej drogi nr 16, właśnie gasimy tę iskrę, która dałaby biznesowi pobudzenie rozwoju. Nigdzie w świecie nie ma idealnie bezkolizyjnego przebiegu dróg, więc zastanawianie się od dekady nad ochroną spornego siedliska żab czy bagna powoduje, że dalej zabijamy się na niebezpiecznych drogach, a inwestorzy wybierają lepiej skomunikowane rejony kraju. Niestety, są wyższe cele, dla których trzeba w jakiś sposób poświęcić przytoczone „skarby natury”.
Apartamenty nad jeziorem Ukiel – nowy kapitał i kultura życia
MADE IN: Boisz się wizji pięknych biurowców z widokiem na jezioro, ale pustych? Trafiłem z alegorią?
Piotr Lendo: Patrzę na to trochę inaczej – skoro tylu zamożnych ludzi chce kupować na Warmii i Mazurach piękne działki i stawiać na nich domy z poszanowaniem przyrody, to może po prostu umożliwmy im to na większą skalę, ale w sposób przemyślany i kontrolowany. Fantastycznie rozwija się to nad Bałtykiem. Przyciągniemy tu nowych ludzi, wraz z którymi przyjedzie wiedza, pewna kultura i nowoczesne spojrzenie na codzienność. I damy zarobić regionowi. W Olsztynie tworzymy już takie miejsca wokół jeziora Ukiel. I jeśli ktoś jest w stanie zapłacić nawet 40 tys. zł za metr apartamentu, to będzie chciał potem spędzać tu czas adekwatnie do swoich oczekiwań: poszuka dobrych restauracji i dobrej jakości usług. A jak świetnie spędzi tu czas, to może ściągnie na Warmię i Mazury część swojego biznesu, więc zostawi u nas dodatkowe podatki?
Więc bardziej jestem za tym, byśmy tworzyli porządne osiedla nad jeziorami, niż te tymczasowe domki stawiane niemal na dziko.
Kompleksy i zazdrość – dlaczego boimy się chwalić sukcesem?
MADE IN: Jakie schematy myślowe musimy skasować, byśmy przestali myśleć o Warmii i Mazurach jako o zapleczu? Mamy tu tak wiele firm świętujących sukcesy nawet międzynarodowe, którymi się nie karmimy.
Piotr Lendo: To nasze myślenie jest mieszanką kompleksów i zazdrości. Często sami deprecjonujemy te sukcesy, jakbyśmy wstydzili się ich. Czy potrzebujemy jeszcze kilku pokoleń, które wreszcie poczują się dobrze i u siebie?
Za bardzo nie mamy też pomysłów, jak promować się z tym sukcesem. Bo jesteśmy nieufni do tego, co tworzymy? Łatwiej nam podniecić się obcym kapitałem, który chciałby się tu ulokować i zatrudnić kilku pracowników, niż lokalną firmą, która tu jest od dawna i już coś osiągnęła. Wspierajmy promocyjnie nasze biznesy, bo cały świat opowiada dzisiaj o sukcesach swoich firm.
MADE IN: Objąłeś stery Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, który skupia sporo ciekawych firm. Jak zatem przekonać przedsiębiorców, że chwalenie się to nie pycha, lecz obowiązek marketingowy wobec regionu? Młodzi ludzie żyją w świecie rankingów, więc jeśli nie słyszą o sukcesach lokalnych firm, to zakładają, że ich tu nie ma.
Piotr Lendo: Mam nadzieję, że właśnie takie wywiady pomogą niektórym zrozumieć, że o tym, co się robi, trzeba opowiadać. Być może potrzeba na to jeszcze czasu, by te nasze wypracowane majątki i biznesy nieco okrzepły, a ich właściciele byli skłonniejsi mówić o nich. Jeśli my sami jako regionalni pracodawcy nie będziemy potrafili pokazać, że mamy ciekawe i nowoczesne firmy, nie staniemy się atrakcyjni dla pracowników. Bo ludzie chcą pracować tam, gdzie dzieją się ciekawe rzeczy. Inaczej będziemy mierzyć się z problemami migracyjnymi młodych. Zmieńmy nasz mental.
Z drugiej strony wiem też, że wiele firm nie pochwali się swoim sukcesem, bo zwyczajnie boi się potencjalnego przyciągnięcia kontroli organów administracji.
„Ciszej będziesz, dalej zajedziesz” – dlaczego firmy uciekają do Warszawy?
MADE IN: Jak w powiedzeniu: ciszej będziesz, dalej zajedziesz?
Piotr Lendo: Obserwuję zjawisko, że kiedy firmy dochodzą do obrotów powyżej, powiedzmy, 100 mln zł, często księgowo i podatkowo uciekają z tego regionu, bo zmęczone są tzw. wścibskością administracji. Ja nie twierdzę, że ona nie ma kontrolować gospodarki, bo od tego przecież jest, ale ma też ją wspierać i być dla niej przyjazna. Sam jestem ciekaw, ile firm, które na Warmii i Mazurach ma swoje główne oddziały, podatkowo jest już np. w Warszawie. Myślę, że niemało. A przenieśli się m.in. dlatego, że tam mogą poczuć się bardziej anonimowo wśród setek podobnych biznesów, niż żyć w lęku, że są pierwszymi na liście do kontroli. Więc poruszamy tu kwestię pracy nad tą mentalnością nas wszystkich: i tych, którzy uprawiają biznes, i tych, którzy go kontrolują.
A ja nieustannie namawiam, byśmy afiszowali się tym, że jesteśmy z tego regionu. Pokazujmy, że tu inwestujemy, że wspieramy lokalną młodzież, kulturę i że otwieramy się na edukację zawodową, by uczniowie już mogli poznawać kulisy naszych firm. Bo takim sposobem będziemy wyłapywać przyszłe perełki, nim nam uciekną z regionu.



Zwycięskie stajnie – jak przyciągnąć młode talenty na Warmię?
MADE IN: Bo młodych przyciągają dzisiaj zwycięskie stajnie, z których bije sukces. Chcą pracować w firmach-legendach, a nie w zwykłych „zakładach pracy”. I utożsamiać się z markami, które mają odwagę mówić: „jesteśmy w czymś najlepsi”, bo tym chcą się potem chwalić na Instagramie. Zatem – firma to nie tylko Excel, ale i opowieść.
Piotr Lendo: I często ten logotyp na koszulce ulubionej drużyny. My boimy się jeszcze afiszować, dlatego potrzebujemy tych lokalnych liderów, którzy mają odwagę wziąć to na klatę i pokazać, że im się powiodło. Otwórzmy się jako przedsiębiorcy na lokalną społeczność, wchodźmy w filantropię i sponsoring, prowadźmy biznes odpowiedzialny społecznie, fundujmy programy stypendialne czy place zabaw, bo w ten sposób pokażemy, że jesteśmy wartościową firmą. Nie będziemy tym samym tracić tych, którzy poszukają takich firm w innych regionach. Owszem, zawsze ileś osób wyjedzie kształcić się, poznawać świat, zdobywać doświadczenie, ale być może będą chcieli tu wrócić, jeśli dużo dobrego usłyszą o Warmii i Mazurach w kontekście biznesu. Bo nie wszystkie korporacje i wielkie aglomeracje dadzą im to, co obiecują. Często łatwiej jest zrobić karierę w regionalnej firmie, niż ogromnym korpo, gdzie dochodzi się tylko do pewnego pułapu, ale odchodzi jako wyeksploatowany człowiek.
MADE IN: Czyli chodzi o wypozycjonowanie naszego regionu jako miejsca, gdzie możesz zrobić karierę, ale bez patologii wielkomiejskich korporacji. Stworzenie pewnej legendy o regionie: rano jedziesz do firmy tworzyć coś ciekawego, a po południu już na deskę na jezioro.
Piotr Lendo: Ale do tego potrzeba nam wewnętrznej kampanii promocyjnej naszego biznesu i regionu, byśmy nie myśleli o nim tylko przez pryzmat trzech największych firm, bo o reszcie nie słyszymy zbyt często. Świetnie promują się samorządy, pokazując swoje atrakcje, ale mało jest już takich gmin, które podobne budżety potrafią zainwestować w promocję własnych biznesów. A powinny, bo to te firmy hodują pieniądze, z których gminy mają potem podatki. Przecież żadna administracja nie tworzy dochodu.
Współpraca zamiast konkurencji – Horyzonty Biznesu
MADE IN: Więc może takie kluby biznesowe jak wasz, powinny lobbować takie inicjatywy?
Piotr Lendo: Próbuję namawiać kolegów i koleżanki z innych klubów biznesowych, byśmy nie postrzegali się jako konkurencja, a wspólnie stworzyli forum współpracy, bo wtedy staniemy się partnerem dla samorządu i administracji, choćby w kształtowaniu programów wspierających przedsiębiorczość.
MADE IN: Zawodowo zajmujesz się m.in. pozyskiwaniem finansowania dla firm, by mogły się rozwijać, więc masz w nie dość dobry wgląd. Jakie są cechy firmy z sukcesem?
Piotr Lendo: Kluczową cechą jest posiadanie odwagi do zmian. Za taką firmą stoją ludzie, którzy nie boją się podejmować szybkich i trudnych decyzji. To firmy, które mierzą wysoko, uczą się, szukają partnerów w postaci naukowców i obserwują konkurencję za granicą.
Z drugiej strony firma nie może też zbyt szybko się rozwijać, by organizacja struktury za tym nadążyła. Bo wyższej ligi biznesu trzeba się zwyczajnie nauczyć: umieć delegować obowiązki i kompetencje. Dopiero po latach taka firma ma już organizację ze strukturą. I w tym tkwi jej siła. Znam właścicieli, którzy mają tak poustawiane firmy, że gdy zachodzi konieczność, mogą się w nich nie pojawiać miesiącami. I jeśli one sprawnie działają, to znaczy, że dorobili się organizacji. Ale zanim zbudowali strukturę, mieli wizję i gigantyczną odwagę, by ją zrealizować.
Bycie przedsiębiorącą to pewien stan umysłu. Jesteś przekonany, że to co robisz, jest dobre dla ciebie i innych. Jesteś niezłomny w realizowaniu wizji i masz cel, który z determinacją chcesz osiągnąć, nawet jeżeli będziesz musiał zaczynać od nowa siedem razy.
Właściciel jako strateg – jak daleko sięga wiara we własny biznes?
MADE IN: Czyli masz duże poczucie sprawczości.
Piotr Lendo: Większość przedsiębiorstw powinna być skonstruowana tak, by pewien obszar wiedzy funkcjonował na poziomie organizacji, a właściciel pozostawał w roli stratega. Bo to on jest w stanie wyobrazić sobie firmę w takim formacie, w który dzisiaj nikt nie wierzy. Dekadę temu pewnie nikt nie uwierzyłby, że można postawić koło marketów i na osiedlach skrzynki, które zastąpią pocztę i rozbiją wielki narodowy biznes. A taki Rafał Brzoska wierzył w to do tego stopnia, że dla ratowania firmy zastawił nawet kiedyś swój dom.
Dlatego rozmawiając z ludźmi, którzy zaczynają biznes, często pytam właśnie: czy bylibyście skłonni zastawić swoje mieszkanie? I tu widzę często problem.
MADE IN: Testujesz tę wiarę w biznes?
Piotr Lendo: Nie, ale pokazuję, że nie poświęcając się, nie zrobią kolejnego kroku. Chcesz dostać wielką pożyczkę na rozwój swojego biznesu, ale nie umiesz zastawić pod to swojego mieszkania? Przecież ktoś, kto pożycza te miliony, np. bank, też chce mieć przekonanie, że ty jako przedsiębiorca wierzysz w swój pomysł.
Koniec ery koparek – czas na unijne dotacje na know-how
MADE IN: Nauczyliśmy się już rozsądnie podchodzić do dotacji, czy wciąż „przepalamy” je?
Piotr Lendo: Przepalanie było, jest i będzie, bo w każdej grupie społecznej jest podobny odsetek ludzi głupich i nieuczciwych. Zatem i w sektorze biznesowym jest ileś osób, które zmarnują to, co dostaną. Ale zdecydowana większość radzi sobie z tym bardzo dobrze. Zaczęliśmy sięgać po unijne środki 20 lat temu, początkowo na proste rzeczy, typu zakup sprzętu. Sztandarowym naszym produktem były pieniądze na tzw. koparki. Dzisiaj skończyły się pieniądze na te przysłowiowe koparki, chyba że ktoś wymyśli nową.
Unia zachęca, by biznesy zaczynały myśleć o wiedzy, a w mojej ocenie to dość spory problem polskich firm.
Widzimy po świecie, że wielkie marki to nie te, które posiadają majątek, ale te, które posiadają wiedzę. Hale i biurowce można wynajmować, ale know-how, patenty warto mieć swoje.
Dziś można produkować cokolwiek i gdziekolwiek w świecie, ale wymyślić to można przecież i u nas, na Warmii i Mazurach. Tutaj mamy tę twórczą przestrzeń, więc wymyślajmy, róbmy badania, opatentowujmy wiedzę i żyjmy potem z licencji. Tak dzisiaj zarabiają największe platformy – opierają się o aktywa cyfrowe. A to zupełnie inny sposób prowadzenia biznesu. Przykładem są choćby aplikacje taksówkowe, gdzie z góry wiesz, ile zapłacisz. Ktoś, kto wymyślił ten biznes, wywrócił stolik do góry nogami. To jest majstersztyk dzisiejszych biznesów – tworzyć wiedzę, na której się zarobi. Wymyślać technologie, tworzyć trendy, promować i wspierać sturt-upy, a to wszystko świetnie wpisuje się w warmińsko-mazurski slow life. Mamy lepsze warunki do myślenia i zrównoważonego życia, więc widziałbym tu firmy, które tworzą know-how. I tu jest sens inwestowania unijnych dotacji, bo na te wspomniane koparki, już nie.
Regionalizacja zamiast globalizacji – szukaj sąsiada, nie agenta
MADE IN: Po to też stworzyliście jako Klub „Horyzonty Biznesu”, by inspirować przedsiębiorców do zmiany myślenia?
Piotr Lendo: I też po to, by pobudzić w codziennym funkcjonowaniu. Pokazujemy firmom, które są poza naszym klubem, że z takimi organizacjami warto się łączyć w pomysłach i poszukiwaniach nowych możliwości. Dlatego do wszystkich uczestników „Horyzontów biznesu” chcemy trafiać z wartościowym pakietem informacji, którą można wdrożyć w firmie. Ostatnio dużo mówiliśmy właśnie o możliwościach sięgania po pieniądze na projekty badawczo-rozwojowe, czyli na ten wspomniany rozwój wiedzy. Dzięki takim spotkaniom firmy mogą uczyć się patrzeć na rzeczywistość biznesową poprzez współpracę z innymi przedsiębiorcami.
MADE IN: Odnajdujemy się już w networkingu?
Piotr Lendo: Nie jest to łatwe, ale trzeba próbować. Widzę, że w dużej mierze zależy to od generacji pokoleniowej. Mam takie przykłady, że dwaj przedsiębiorcy funkcjonują dwa kilometry od siebie i nigdy się nie poznali, dopiero u nas na spotkaniu i okazuje się, że robią już razem biznes. Bo czasem szukamy kontrahentów na drugim końcu Polski, a on czeka na sąsiedniej ulicy. Dlatego chcemy budować płaszczyznę, dzięki której ludzie nie tylko poznają się, ale też będą dawać sobie wzajemnie rekomendacje, byśmy tworzyli biznes oparty na zaufaniu. A jest to problem, bo ogólnie jako społeczeństwo nie ufamy sobie. Jak to zmienić? Właśnie poznając się i budując relacje.
Świat podąża dzisiaj nie w kierunku globalizacji, ale regionalizacji, więc powinniśmy też edukować przedsiębiorców, by szukali rynku wewnętrznego wokół siebie.
Bo to może być częściowe zabezpieczenie się przed zawirowaniami w świecie, które paraliżują logistykę czy odcinają kolejne rynki zbytu. Znam przypadek świetnej firmy, która tworzyła produkty na zlecenie innych marek w Europie, ale była uzależniona od zewnętrznych agentów. Kiedy straciła kontrakt, upadła, bo nie istniała na rynku z własnym brandem. Dlatego np. we Włoszech, nawet małe manufaktury dbają o własną markę. Nam w regionie też brakuje tych rozpoznawalnych.
MADE IN: A Warmia i Mazury są wdzięczną etykietą do ich tworzenia.
Piotr Lendo: Dlatego tęsknię za kampanią „Mazury cud natury”, bo powinniśmy konsekwentnie zainteresować nami świat, promując się jako region w różnych aspektach: i gospodarczym, i turystycznym, i tej wspaniałej natury, i naszej jakości życia.
MADE IN: Bo – analogicznie – jeśli firma jest „szara”, to miasto też staje się szare. A jeśli firma tętni sukcesem, region staje się sexy…
Piotr Lendo: Dlatego mówmy z dumą: tak, jestem z Warmii i Mazur, utożsamiam się z tym regionem i mieszkam tu świadomie. Czas przestać przepraszać za to, że nam tu zwyczajnie wychodzi.
Najczęściej zadawane pytania:
Do głównych wyzwań należą: marginalizacja regionu w polityce krajowej, problemy z infrastrukturą (np. droga nr 16), kompleksy lokalnych przedsiębiorców oraz obawy przed nadmierną kontrolą administracyjną.
Zgodnie z opinią Piotra Lendo, era dotacji na „prosty sprzęt” się kończy. Obecnie największy potencjał finansowania mają projekty badawczo-rozwojowe (B+R), innowacje, know-how oraz patenty.
To cykl eksperckich spotkań zainicjowany przez Warmińsko-Mazurski Klub Biznesu, mający na celu wymianę wiedzy, networking oraz edukację przedsiębiorców w zakresie nowoczesnych modeli finansowania i zarządzania.
Rozmawiał: Rafał Radzymiński, obraz: Piotr Ratuszyński
PIOTR LENDOOd czerwca 2025 roku jest prezesem Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, który od 33 lat działa na rzecz rozwoju gospodarczego regionu. W ramach funkcjonowania klubu w grudniu zainicjowano eksperckie spotkania „Horyzonty Biznesu”, które dostarczają cennej wiedzy. Patronem medialnym cyklu jest redakcja MADE IN Warmia & Mazury. Zawodowo, jako współwłaściciel Centrum Doradztwa Europejskiego i Finansowego w Olsztynie, zajmuje się m.in. pozyskiwaniem kapitału inwestycyjnego dla biznesu. Z wykształcenia ekonomista, z zamiłowania obserwator otaczającego nas świata, w tym szczególnie tego pod taflą wody. |


