Jest drugim pokoleniem malarzy-samouków w rodzinie. Sprawny warsztat ćwiczony od dzieciństwa pozwala jej przenieść na płótno niemal wszystko. Każdy obraz Ewy Kurzeli sprzedaje się na pniu.

Nie ma dnia, aby nie siedziała przy sztaludze. Wraca z pracy, włącza audiobooka lub muzykę i daje upust wyobraźni. Najczęściej są to obrazy na zamówienie: pejzaże, portrety ukochanych zwierząt, dekoracyjne abstrakcje, kopie znanych dzieł. Kiedy maluje wyłącznie dla przyjemności, na płótnie pojawiają się „pajace”. To charakterystyczny, autorski motyw, który kilka lat temu wyszedł spod jej pędzla spontanicznie. I stał się jej znakiem rozpoznawczym.

– Maluję mechanicznie, bez planowania i analizowania – tłumaczy Ewa. – Być może moje prace przekazują emocje, które pojawiają się pod wpływem muzyki lub literatury zawsze towarzyszących mi przy pracy. A że uwielbiam kryminały i science fiction, tworzę na płótnie nieco mroczne, zagadkowe również dla mnie samej światy.

Jej ojciec utrzymywał rodzinę ze sztuki. Tworzył m.in. freski, obrazy sakralne na zamówienie duchowieństwa. Ewa nie tylko przypatrywała się pracy, ale miała w nich swój udział.

– Rodzinny dom kojarzy mi się z zapachem terpentyny i dźwiękiem cichego dzwonienia pędzelka płukanego w szklanym naczyniu – wspomina Ewa. – Ja i pozostałe siostry uczyłyśmy się malowania przy boku taty. Kiedy udawał się na drzemkę, pozwalał mi pomalować drobne elementy na szkicach, np. hełmy rzymskich żołnierzy. Czasami tak się rozpędziłam, że malowałam im również płaszcze i buty pod kolor – wspomina z uśmiechem. – Kiedy byłam nastolatką, zaczęły pojawiać się pierwsze zamówienia na obrazy. Dzisiaj ludzie trafiają do mnie drogą pantoflową.

Póki co Ewa nie prezentuje swoich prac w galeriach ani internecie. Rozchodzą się w najbliższym otoczeniu jak tylko akryl zaschnie na płótnie. – Przez brak edukacyjnego ukierunkowania nie ma w mojej twórczości żadnej maniery, sztampy narzuconej przez profesorskie autorytety – przyznaje artystka. – Kolory, formy płyną prosto z mojego serca. Być może dlatego ludzie wybierają je wśród setek innych dzieł. A ja czuję się szczęściarą, że mogę zarabiać na swojej największej pasji.

Tekst: Beata Waś, Obraz: Maria Olga Zaranek, archiwum artysty

Ewa Kurzela, ur. 1973 – malarka, autorka grafik komputerowych, mieszka w Orzyszu. Na co dzień prowadzi zajęcia rękodzielnicze z podopiecznymi Środowiskowego Domu Samopomocy. Jej obrazy znajdują się w kolekcjach prywatnych oraz kościołach w Polsce i za granicą, m.in w Seattle. Uczestniczka plenerów malarskich w Polsce i na Litwie, warsztatów malowania ikon. W tym roku planuje współpracę z krakowską Galerystore.