Znamy to powszechne powiedzenie: kto smaruje, ten jedzie. Olpol od 35 lat dostarcza oleje do tak przeróżnych branż, że zwykły samochód to przy tym fraszka, mimo że przebojowe kulisy firmy zbudowane zostały przez seniora rodzinnego biznesu, Antoniego Wawrzyna, właśnie na bazie samochodów rajdowych. Jak firma wślizgnęła się na tym oleju do krajowej czołówki?
| Jak powstała firma Olpol? >>>>>>>Olpol powstał na początku lat 90. jako firma dystrybucji olejów, rozwijając się z pasji do motoryzacji i doświadczeń zdobytych w rajdach samochodowych. |
Od jednego Golfa do milionów litrów oleju
Łatwo się domyślić, że nazwa Olpol wprost wywodzi się od słowa olej. Ale Antoni Wawrzyn szybko mnie sprostował. Jako lokalny patriota, ale i patriota w ogóle, zbił w jedno słowa dwie jego tożsamości: Olsztyn i Polskę.
Był rok 1991, kiedy założył biznes polegający na dystrybucji oleju. Wspólnie z synami Wojciechem i Tomaszem oraz pięćdziesięcioma pracownikami zbudowali największą w północno-wschodniej Polsce sieć dystrybucji olejów, smarów i innych płynów, które służą każdemu technicznemu urządzeniu.
– Zaopatrujemy nie tylko motoryzację, ale przeróżne sektory przemysłu, w tym tak zaskakujące dla tych, którzy kojarzą nas z branżą samochodową, jak np. gabinety stomatologiczne, bo potrzebują destylowanych płynów do urządzeń, lodziarnie, bo mają mechaniczne mieszadła spożywcze smarowane olejami roślinnymi, złotników, którzy używają olejków wazelinowych, cały sektor lotnictwa, żeglugę, elektrownie wiatrowe, branżę meblarską, w której pneumatyczne narzędzia potrzebują oleju, fabrykę hamburgerów, gdzie pracują sprężarki chłodnicze smarowane specjalistycznym środkiem smarnym… – Tomasz Wawrzyn przerywa wyliczankę tylko cząstki zastosowań.
Rocznie Olpol rozprowadza 10 mln litrów olejów, z czego ponad połowa to ich flagowy produkt – Texaco.
To pół mln 200-litrowych beczek, w których zwozi się towar do ich magazynów. Statystycznie co czwarte auto w tej części kraju używa płynów eksploatacyjnych dystrybuowanych przez Olpol. „Hołek” powiedział kiedyś o nich: królowie olejów.
– Tak naprawdę, to wszystko co się porusza mechanicznie, potrzebuje smarowania – potwierdza Wojciech Wawrzyn, starszy z synów właściciela.
Wzorzec do opowiadania
– Jeśli pan o to pyta, to tak, zakładając 35 lat temu firmę, myślałem tylko o samochodach – jasno stawia sprawę Antoni Wawrzyn.
Do biznesu, rozwijanego dzisiaj wraz z synami, doszedł przez motoryzację. Po skończeniu olsztyńskiej samochodówki, w 1967 roku zatrudnił się w Stomilu w dziale transportu. Jak wiele dużych fabryk w PRL-u, i w niej utworzono wiele sekcji sportowych: motocrossowa, rajdowa, piłka nożna, gimnastyka, kajaki, koszykówka. Młody Antoni Wawrzyn próbował podbić motocross, ale po szeregu kontuzji usłyszał od trenera:
Jesteś za słaby fizycznie, za to masz smykałkę do mechanikowania.
W 1971 roku wysłany został jako mechanik na mistrzostwa Europy w rajdach enduro, potem z kadrą narodową na słynną sześciodniówkę na mistrzostwa świata.
Traf chciał, że olsztyńska fabryka sponsorowała, a w zasadzie wspomagała zapleczem z częściami, w tym oczywiście oponami, popularnego już w rajdach Błażeja Krupę. Z wszystkiego musiał się potem rozliczać, więc stosy rachunków zaczęły trafiać do młodego Antoniego Wawrzyna. – Krupa od razu był zaskoczony, że dotychczasowe rozliczenia, które trwały po trzy miesiące, nim odzyskał założone własne pieniądze, ja zrobiłem w dwa dni – wspomina Antoni Wawrzyn.
Sprytem, zaangażowaniem, wiedzą techniczną i umiejętnością organizacji pracy tak ujął rajdowca, że ten zaproponował mu robotę: pojechać do Francji, do działu Renault Sport, pomóc budować do rajdów model Renault 5.
Czy znałem francuski? Początkowo nie, więc w notesie rysowałem mechanikom, o co mi chodzi – przytacza.
Tak zapoczątkowana współpraca trwała siedem lat, jeżdżąc wspólnie po europejskich rajdach. I któregoś dnia usłyszał od Krupy życiowe pytanie: panie Antoni, czego pan się dorobił na tych rajdach?
– Trójki dzieci i służbowego mieszkania – odparł.
I tak, ceniąc jego fach, załatwił mu kontrakt w USA, w serwisie Mercedesa w Indianapolis. Przepracował w nim dwa lata i dwa dni (jak skrupulatnie dyktuje), od poniedziałku do niedzieli, od siódmej rano do dwudziestej wieczorem. Wrócił do Olsztyna, podziękował Krupie za super kontrakt, a szef serwisu Mercedesa przysłał podziękowanie Wawrzynowi. Ze słowami:
Pana wzorzec pracy służy mi do opowiadania innym.
Towar, który niknie po drodze
Błażej Krupa był wtedy szefem na Polskę firmy olejowej Elf, więc namówił Antoniego Wawrzyna, by wziął się za dystrybucję towaru u siebie w Olsztynie. Akurat otwierały się granice, handel samochodowy kwitł, jako społeczeństwo zaczęliśmy się motoryzować, a dobrych olejów w sklepach – brak.
I tak zacząłem wozić oleje z Warszawy do Olsztyna Volkswagenem Golfem, którego ściągnąłem ze Stanów. Załadowywałem go bańkami po sam dach, że w lusterkach nic nie widziałam, a tył szorował chlapaczami po asfalcie – obrazuje.
A towar na prywatnych stacjach schodził tak, że w drodze z Warszawy, już w Nidzicy miał wyprzedanego całego Golfa.
Potem poszło już klasycznie, jak w pionierskich czasach transformacji gospodarczej: pierwszy bus, skład towaru w domu oraz w piwnicy i wynajęta pierwsza „poważna” hala: 300 mkw., dwa biurka, brak ogrzewania i toalety. Handlowali hurtowo olejami, które wchodziły do Polski: Elf, Castrol i Mobil. Kiedy po dwóch latach w odwiedziny przyjechała delegacja tej ostatniej firmy, w magazynie na powitanie zapytali: a gdzie szatnia?
– Tu, na kartonach – wskazałem im. Nie było nawet gdzie siąść porozmawiać, więc zabrałem ich do pokoiku w Hotelu Warmińskim. I tam usłyszałem:
Jeśli w tak ciężkich warunkach sprzedajecie taką ilość, to jesteście z nami.
W pracy razem z kurami
W międzyczasie o Antoniego Wawrzyna i jego warsztatowy kunszt upomniał się Marian Bublewicz. – Potrzebował wsparcia w dziale mechaniki, tym bardziej, że specjalizowałem się w skrzyniach biegów. I tak zacząłem jeździć z nim na rajdy, ale zastrzegłem, że mogę wygospodarować czas tylko na starty do mistrzostw Europy, bo musiałem też pilnować rozkręcanego biznesu olejowego – uzasadnia.
Współpraca z nim to była najwyższa kultura, i osobista, i organizacyjna. Pamiętam, że dzięki relacjom z Marianem poznałem wtedy całego szefa Texaco, przy którym ja byłem wtedy malutkim żuczkiem… A Texaco, jak pamiętamy, sponsorowało team Bublewicza.
Dzisiaj, słynny 125-letni już amerykański koncern, jest głównym partnerem Olpol. Dołączył też największy japoński koncern petrochemiczny Eneos, a rodzimy ORLEN OIL postawiły na wyłączną współpracę z rodzinną firmą Wawrzynów.
Niespełna 30 lat temu firma Antoniego Wawrzyna przeniosła się do wykupionego od syndyka pustostanu przy ul. Piłsudskiego – siedziby, którą dzisiaj zna każdy (mieszczą się tu i sklep, i serwis mechaniczny). Dwaj synowie, też po samochodówce, i też wychowani przy motorsporcie, po studiach naturalnie przeniknęli w strukturę rodzinnego biznesu. – Rozwijaliśmy się jako firma wraz z rozwojem całej motoryzacji – dodaje Wojciech Wawrzyn.
I Wojtek, i Tomek mają wizję i są prorozwojowi, bo doskonale wiedzą, że stagnacja oznacza cofanie się – mówi o synach Antoni Wawrzyn. – Ale najważniejsze, że z całym zespołem tworzymy zdyscyplinowaną ekipę.
W przyszłym roku mija 60 lat, kiedy senior zaczął pracę. W listopadzie świętował 80. urodziny. Werwę ma jak to słynne paliwo. Sam przyznaje, że w skali od 1 do 10, w firmie angażuje się jeszcze na piątkę.
– Czy mam motywację do codziennej pracy po sześciu dekadach? Wie pan, mam jeszcze drobne hobby – koło firmy postawiłem mały kurnik, w którym mam 20 kur i trzy koguty. I one dopingują mnie, by codziennie być u nich o godz. 6.15. Więc przed siódmą idę już w pracy, a o siedemnastej wracam do domu.
| Po 35 latach firma Olpol przeprowadza się do nowoczesnego miejsca (1,5 km dalej – wylot z Olsztyna do Ostrzeszewa). Jak przyznają właściciele, zwiedzili wiele siedzib teamów rajdowych czy Formuły 1, jak Red Bull czy McLaren, które dostarczyły inspiracji, by stworzyć miejsce nacechowane duchem motorsportu i całego tego klimatu, który mu towarzyszy. Więc w nowej siedzibie, gdzie by się nie obejrzeć, industrialny wystrój uzupełniają kultowe plakaty, stare dystrybutory paliw, autentyczne części z bolidów, pamiątki ze sportu samochodowego. – Mamy nadzieję, że wszyscy ci zmotoryzowani pasjonaci, którzy nas odwiedzają przy codziennych zakupach, znajdą tu swoje przyjazne miejsce – mówi Tomasz Wawrzyn. |
Najczęściej zadawane pytania:
Olpol zajmuje się dystrybucją olejów, smarów i płynów eksploatacyjnych dla motoryzacji i przemysłu.
Firma powstała na początku lat 90. z inicjatywy Antoniego Wawrzyna, który wykorzystał doświadczenie zdobyte w motorsporcie.
Bo każdy mechaniczny system wymaga smarowania, które zapewnia jego sprawne i bezpieczne działanie.
Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Jarek Pliwko






