„Niebo do wynajęcia, niebo z widokiem na raj, tam gdzie spokój jest święty…” – refren słynnej piosenki Roberta Kasprzyckiego sam wchodzi na usta podczas wizyty w „Niebie do wynajęcia”.

Często klienci rezerwując apartamenty pytają: jakie macie tu atrakcje? A gdy już przyjadą i zbliża się koniec ich pobytu, słyszymy: tyle mieliśmy planów zwiedzania okolicy, ale tak tu pięknie, że po prostu spacerowaliśmy po lesie i wypoczywaliśmy nad jeziorem – opowiada Michalina Więckowska, właścicielka „Nieba do wynajęcia”. 

To kameralne miejsce położone w Wor-linach, nieopodal Łukty. Oferuje 12 apar-tamentów, w tym większość to trzypokojowe, składające się z dwóch oddzielnych sypialni i salonu. Każdy posiada duży taras lub loggię z widokiem na jezioro. – Projektując ten dom, naszym głównym założeniem było, by każdy apartament miał widok na jezioro, zachowując jednocześnie dwie sypialnie, by po położeniu dzieci spać, rodzice mieli też przestrzeń dla siebie – wyjaśnia Michalina. 

A zaczęło się od pomysłu na rodzinny dom nad jeziorem. Jak wspomina właścicielka, kupili z mężem tę działką właśnie w takim celu. Ale gdy zaczęli go projektować, z każdym pomysłem coraz bardziej się rozrastał. – Pamiętam, że gdy pierwszy raz stanęłam w tym miejscu i zobaczyłam ten niewiarygodny widok na jezioro Isąg, pomyślałam, że cudownie byłoby móc dzielić się nim z innymi – mówi Michalina. – Mamy bardzo dużą rodzinę, więc dodawaliśmy kolejne pokoje, by móc wszystkich ugościć. W końcu pomyśleliśmy, że wybudujemy ogromny dom podzielony na apartamenty, które w międzyczasie będziemy wynajmować gościom. Więc obok naszej prywatnej przestrzeni jest jeszcze 11 innych apartamentów i wspólna przestrzeń. Potem powstała też sala warsztatowa. 

Do nieśpiesznego wypoczynku zachęca cały teren wokół „Nieba”. Porozkładane w zacisznych zakątkach leżaki, tarasy na różnych poziomach skarpy, dające piękny widok na taflę wody i jednocześnie intymność, przestrzeń wewnątrz budynku wręcz tuli w chłodne wieczory. Sporo tu zakamarków w których można poczytać książkę, posiedzieć przy dwustronnym kominku czy zjeść ciasto i napić się kawy. Ta przestrzeń została szybko wypatrzona przez organizatorki kobiecych weekendów, które odbywają się tu regularnie. Chętnie to miejsce odwiedzają też firmy szukające kameralnych przestrzeni na szkolenia i warsztaty. Ale najczęściej spotkać tu można rodziny z dziećmi. – Latem często przyjeżdżają całe grupy znajomych z dziećmi. Wynajmują kilka apartamentów. W dzień plażują, bawią się na placu zabaw, spacerują, a wieczorami siedzą przy ognisku czy grillu. Często są to goście z dużych miast, na co dzień żyjący w pędzie. Chcą uciec od zgiełku i skupisk ludzi, poszukując ciszy i spokoju. Można znaleźć je choćby na prywatnej plaży z pomostem. 

Tej atmosferze służą słynne już śniadania serwowane przez tutejszą szefową kuchni. Jajka z kurnika pobliskiej gospodyni sparzone na maśle, słodkie racuchy z syropem klonowym, naleśniki z dżemem własnej roboty, tarty z warzywami od lokalnych rolników. Wszystko naturalne i proste. A jednocześnie w internecie można znaleźć mnóstwo opinii, że śniadania są tu przepyszne. –Podawane są we wspólnej przestrzeni, która zachęca do otwartości i budowania relacji. Tu jest na to czas, by porozmawiać przy posiłku, nieśpiesznie wypić kawę, pobyć ze sobą – dodaje Michalina. – A z drugiej strony pełno tu przepierzeni i zakamarków, gdzie może skryć się zakochana para, bawiące się dzieci czy samotnik z ulubioną książką.

Tekst: Michał Bartoszewicz

Obraz: Monika Filipiuk, Michał Bartoszewicz

Niezwykłych miejsc Warmii i Mazur szukamy z pokładu Skody. Tym razem towarzyszył nam najmniejszy SUV – Kamiq. (test na madeinwm.pl)

www.polbisauto.pl