MĘŻCZYZNA I MASZYNA

Prawdziwe historie o prawdziwej miłości do samochodu

Z pewnością jest to jedyne na świecie Porsche, którego maską jest autentyczny obraz autorstwa Rafała Olbińskiego (na zdjęciu po prawej). Najpierw jednak musiało się spleść kilka pasji i znajomości, które zrodziły tak szalony pomysł.

Jerzy Mróz, właściciel czerwonego kabrioletu Porsche 911 i to w topowej odmianie turbo (moc 480 koni) to postać znana i w świecie spotu, i sztuki. Jest autorem słynnego memoriału Huberta Wagnera i po dziś motorem napędowym fundacji słynnego trenera siatkówki. 

Z kolei pasja do malarstwa i kolekcjonowanie sztuki współczesnej zaowocowały zażyłymi relacjami z wieloma wybitnymi postaciami kultury, m.in. Edwardem Dwurnikiem.

Dwurnik zaś, nie dość, że artystą był płodnym, to i nie stroniącym od dobrych, sportowych samochodów, w tym m.in. Porsche 911.

– Z kolei ja Porsche 911 zaraziłem się podczas memoriału w 2016 roku, kiedy to mieliśmy do dyspozycji dla kadrowiczów właśnie samochody Porsche, którymi jeździli po Krakowie – wspomina Jerzy Mróz. – I złapałem zajawkę, bo zawsze lubiłem mieć dobre samochody. 

Przyjaźń z Dwurnikiem kwitła w zasadzie z każdym nowo zakupionym od artysty obrazem. Odwiedzali się na prywatnych uroczystościach. Przy któryś ze spotkań, wspólnie z żoną i synem Cezarym zrodził się pomysł, by maskę czerwonego Porsche zamienić na autentyczny obraz. – Niestety, Edward nie zdążył zrealizować dzieła, bo zmarł – wspomina Jerzy Mróz. – Dlatego głębiej wziąłem sobie wtedy do serca słowa, by nic w życiu nie odkładać na potem i co mamy zrobić dzisiaj, zróbmy dzisiaj.

Projektem Jerzy Mróz „zaraził” drugiego zaprzyjaźnionego artystę, Rafała Olbińskiego, który uznał to za ciekawe wyzwanie. Dostał wolną rękę w doborze dzieła i tym oto sposobem do jego pracowni trafiła maska Porsche. Gotowe dzieło wróciło do Jerzego Mroza pod koniec sierpnia. Przedstawia postać kobiety, która w miejscu piersi trzyma skrzyżowanymi rękoma dwa gołębie będące symbolem wolności. W tle pojawiły się dwa dyskretne wizerunki koni, które zdobią też herb słynnej stuttgardzkiej marki samochodowej. A sama maska technologicznie została zabezpieczona profesjonalną folią ochronną, co gwarantuje obrazowi trwałość nie mniejszą niż na płótnie.

Jeżdżące dzieło już zaliczyło ciekawe spotkanie. Ledwie dwa tygodnie po debiucie Jerzy Mróz wraz z synem zostali zaproszeni na tor wyścigowy Silesiaring na Śląsku. A tam, w grozie pasjonatów Porsche, gościem był sam Walter Röhl. Były mistrz świata w rajdach samochodowych i ikona motorsportu to dzisiaj wciąż aktywny 72-letni dżentelmen, jedna z twarzy marki Porsche i autor genialnego prowadzenia tych samochodów. Uczestniczy bowiem w ich przedprodukcyjnym testowaniu. – Przejechaliśmy się z panem Walterem, który jest niesłychanie życzliwym człowiekiem, ale największą satysfakcję mamy z tego, że złożył nam swój autograf na nadwoziu naszego czerwonego Porsche oraz na desce rozdzielczej. Zażartował nawet: to co, teraz wartość auta wzrosła? – przytacza Jerzy Mróz.

Porsche 911 turbo cabrio-Olbiński-Röhl – być może taka mieszanka nie ma swojej ceny. A na pewno kopii.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz