W rajdach samochodowych Hyundai z sukcesami walczy o tytuł mistrza świata. Olsztyński salon Hyundaia już jest mistrzem Polski. O drodze prowadzącej do prestiżowego wyróżnienia dilera roku rozmawiamy z Wojciechem Daszutą, właścicielem olsztyńskiego salonu Hyundai Daszuta.
MADE IN: Zostaliście najlepszym dilerem Hyundaia w Polsce. Pewnie przy okazji odbierania tytułu wspominałeś w pamięci dzień sprzed 12 lat, kiedy podpisywałeś umowę dilerską z przedstawicielami z Korei?
Wojciech Daszuta: Zostałem wtedy najmłodszym dilerem marki w Polsce, miałem 24 lata. Pamiętam, że czułem lekki strach. Pracowałem u taty w salonie Hondy jako sprzedawca i o ile w tym temacie czułem się nieźle, to o samodzielnym prowadzeniu salonu i serwisu nie miałem pojęcia. Więc pierwszy rok-dwa to były stałe konsultacje z ojcem, a dzisiaj już częściej ja staram się doradzać.
Kończyłeś wtedy studia ekonomiczne.
Studiowałem kierunek, który mógłby w przyszłości pomóc prowadzić rodzicom firmę. O salonie Hyundaia nawet nie myślałem, bo wtedy Honda miała swoje dobre czasy, przenieśliśmy się do nowego salonu, wszedł futurystyczny Civic, który napędzał sprzedaż, więc Hyundai wyszedł trochę z przypadku.
Ale już nie z przypadku po przeszło 12 latach zostałeś najlepszym dilerem Hyundaia w Polsce. Porozmawiajmy o tej drodze na szczyt.
Hyundai mocno wtedy rozwijał sieć i szukał nowych partnerów…
…mimo że w Olsztynie Polmozbyt sprzedawał już Hyundaie?
Tak, bo i wizerunkowo, i lokalizacyjnie, i skostniały organizacyjnie Polmozbyt nie zrobił na nich chyba dobrego wrażenia. Oni szukali partnerów z którymi zbudują przyszłość. Więc pewnie inaczej patrzyli na młodą osobę, która z apetytem na rozwój wchodzi na rynek, decyzje podejmuje jednym telefonem, no i ma wsparcie merytoryczne doświadczonego ojca, który prowadzi cieszący się uznaniem salon samochodowy.
Salon otworzyłem po poprzedniej lokalizacji Hondy przy ul. Boenigka. Mieściły się w nim – uwaga – dwa samochody. Miałem do pary jednego mechanika i doradcę serwisowego.
Pamiętasz pierwszego sprzedanego Hyundaia?
Czerwony trzydrzwiowy Getz. Pamiętam tym bardziej, że sam nawet myłem wtedy auta i przygotowywałem do wydania klientom. Co ciekawe, całkiem niedawno, małżeństwo, które cały czas tego Getza użytkowało, wymieniło go u nas na nowego Hyundaia i20. Getz został w rozliczeniu. Miłe wspomnienie.
Dopadła cię retrospekcja, że aż tak dużo czasu nie minęło od startu, a udało się zbudować taką pozycję w kraju?
Ta nagroda zaskoczyła mnie, bo dilerzy do końca nie wiedzą o wynikach. Na pewno to bardzo miłe, że centrala doceniła naszą ciężką pracę i stawia nas w Hyundaiu za wzór w ilości sprzedawanych aut na własnym rynku.
Jednak przy odbiorze nagrody, tej i jakiejkolwiek innej, bo podobny tytuł zdobyliśmy już w 2010 roku, podkreślam, że wszystko opiera się na zespole. Jak w piłce nożnej – gra nie jeden zawodnik, a cała drużna. Dlatego kiedy moi pracownicy przywitali mnie gratulacjami, to ja im również pogratulowałem, bo to ich nagroda. Ich sukces jako zespołu, bo każdy wiele od siebie wniósł. Ale miło słyszeć od własnych pracowników, że to dla nich satysfakcja pracować w najlepszym dilerstwie w Polsce.
Masz swoje credo w kontekście pracowników?
Zawsze podkreślam, że o ile sprzedawca sprzedaje pierwszy samochód, to drugi – już serwis. Jeśli klient będzie zadowolony z serwisu, pomyśli w przyszłości o kolejnym modelu marki. Jeśli nie, to choćby nie wiem jaką ofertę dostał, nie przyjdzie po kolejne auto.
Staram się, by nie było rotacji na stanowiskach, a osoby, które od wielu lat utożsamiają się z firmą, były doceniane. W takich ludzi warto inwestować. Kiedy widzę, że klient po latach wraca do tego samego sprzedawcy czy serwisanta, to oni już inaczej ze sobą rozmawiają, inny jest poziom zaufania, łatwiej zbudować im relacje.
To ceni się zwłaszcza w rodzinnej firmie z dobrą marką.
Niestety, w Olsztynie niewiele już zostało rodzinnych firm dilerskich. My jesteśmy jedną z nich i mam nadzieję, że tak zostanie. Wszystkiego co dotyczy relacji z ludźmi w pracy, nauczyłem się od rodziców. Mnóstwo czasu spędziłem też na przeróżnych szkoleniach, ale podejście do ludzi wynosi się przede wszystkim z domu.
Zauważyłem, że nigdy nie zamykasz drzwi do swojego gabinetu.
Wyznaję zasadę, że każdy pracownik czy klient, może przyjść do mnie, a te otwarte drzwi nie tworzą sztucznej bariery, uczucia skrępowania. Widać mnie za szyby, więc kiedy ktoś ma problem czy pytanie, wie, że zawsze może tu przyjść.
Wiele czynników wpływa na atmosferę w firmie. A ona, wraz z kilkoma składowymi, doprowadza nas do takich nagród. Ważne jest badanie satysfakcji klienta w serwisie i pod tym względem mamy pierwsze miejsce w kraju. Ale też liczy się jakość sprzedaży, wyniki, poziom obsługi, komfort klienta.
Jak pod kątem sprzedaży olsztyński Hyundai prezentuje się na tle kraju?
W Olsztynie mamy dziesięcioprocentowy udział w rynku. W Polsce Hyundai ma 4,5 procent, więc dwukrotnie lepiej stoimy od średniej krajowej. Oznacza to, że w Olsztynie co dziesiąty zarejestrowany nowy samochód wyjeżdża z naszego salonu. To bardzo dobry wynik.
W Hyundaiu jest ktoś lepszy od was w tej statystyce?
W mieście wojewódzkim nie. W ubiegłym roku sprzedaliśmy trochę ponad 600 nowych aut. Dla porównania w 2007, kiedy zamknęliśmy pierwszy pełny rok – 73. Plany na dzisiaj zakładają, że tyle musimy sprzedawać praktycznie miesięcznie.
Pytają w Hyundaiu: Wojtek, jak to robisz?
Oczywiście, że pytają. Bez wnikania w szczegóły tłumaczę im, że każde miasto ma swoją specyfikę.
A co tobie powiedział prezydent Hyundaia podczas wręczania tytułu dilera roku?
Żebym koniecznie wysłał zdjęcie ojcu, który rządzi Hondą.
I jak zareagował ojciec?
Szybko odesłał gratulacje. Pewnie jest dumny – w końcu to też jego zasługa.
W zdobyciu tytułu na pewno pomógł nowy obiekt. To pierwszy taki w kraju salon Hyundaia, który wniósł najnowsze standardy?
Drugi. Ale usłyszałem od prezydenta Hyundaia miłe słowa, kiedy nas odwiedził, że każda stacja dilerska powinna wyglądać tak jak ta.
Prestiżowy salon działa i promocyjnie, i wizerunkowo, a przede wszystkim poprawia komfort pracy, a klientom – czas spędzony u nas. Tutaj znacznie więcej osób nas odwiedza. Mamy super lokalizację przy bardzo ruchliwej ulicy w sąsiedztwie Galerii Warmińskiej i Liroy Merlin. Mijając każdego dnia salon Hyundaia utrwala się jego obecność, wzbudza zaciekawienie modelami i zachęca do niezobowiązującego wstąpienia. Choć mamy też i takich gości, którzy zwyczajnie zajechali pogratulować nam obiektu. To bardzo miłe.
Co jest dzisiaj w modzie u Hyundaia?
Najlepiej sprzedaje się nowy Tucson. Pogoń za SUV-ami wypiera inne modele. Dzisiaj kompaktowy i30 zaczyna przegrywać z Koną, która świetnie wpisała się w oczekiwania klientów.
Hyundai buduje świadomość klientów poprzez sport, pokazywanie nowych możliwości i emocje. Pierwszym, który ich dostarczył, był świetnie przyjęty w gronie renomowanych konkurentów hot hatch i30 w sportowej wersji N. W tym roku będą więc zwykłe modele, ale stylizowane w duchu sportowym jako N-line. W marcu pojawi się Tucsan N-line, za chwilę i30, i30 fastback.
No właśnie, sport – Hyundai wyrósł na główną siłę w rajdach samochodowych. Jak wicemistrzostwo świata pomaga w biznesie?
Nam pomógł w 2017 roku Rajd Polski, w którym Thierry Neuville odniósł zwycięstwo w i20 Coupe WRC. Ludzie dostrzegają to. Do dzisiaj stoi w salonie replika pucharu, który wręczono na mecie w Mikołajkach za pierwsze miejsce wśród producentów.
Hyundai odmładza markę i zaczyna sięgać po emocje klientów. Do 2025 roku wprowadzi 25 modeli hybrydowych, które budzą coraz większe zainteresowanie. Wiec jeśli do tego dodamy ściągniętych projektantów z prestiżowych marek, nowoczesne centra stylistyczne w Europie, świetnie przyjęte koncepty, sukcesy w motorsporcie, wysoką jakość, sprzedaż – nic dziwnego, że to wszystko pcha nas do przodu. 2018 rok był w Polsce dla Hyundaia najlepszym w historii, a w ciągu pięciu lat marka chce być w pierwszej trójce w kraju.
W Olsztynie na którym miejscu jesteście?
Właśnie na trzecim.

Rozmawiał: Rafał Radzymiński
Obraz: Hyundai Daszuta / renton.media

Hyundai Daszuta
Olsztyn, Tuwima 23
tel. 89 541 84 66
www.daszuta.hyundai.pl