Prof. Marcin Wawruk i ProForma – głos Warmii z artystycznym dystansem

ProForma nie mieści się w żadnej muzycznej szufladce – to zespół z Olsztyna, który od 25 lat śpiewa z dystansem, emocją i artystycznym smakiem. Jego twórca – prof. Marcin Wawruk – łączy chór z jazzem, popem i poczuciem humoru, zabierając słuchaczy w podróż poza schemat.

Kim jest prof. Marcin Wawruk?

Marcin Wawruk to chórmistrz, aranżer i profesor z Olsztyna, który od 25 lat prowadzi zespół wokalny ProForma. Ich styl łączy muzykę chóralną, jazz i pop, tworząc unikalne koncerty z humorem i klasą.

Zespół ProForma – 25 lat muzycznej wolności z Olsztyna

Ostatnio natknąłem się na stary afisz z tytułem naszego koncertu „Maestoso ma non serio” (majestatycznie, ale niezbyt poważnie), który dość precyzyjnie oddaje charakter tego, czym się zajmuję z ProFormą. Taki specyficzny dystans do rzeczywistości pozwolił zespołowi przetrwać 25 pięknych lat i tworzyć coś unikalnego, poza głównymi nurtami: bo ani to czysta chóralistyka, ani pop, ani jazz. Utwory z repertuaru popularnego, czy tradycyjnego staramy się podawać z artystycznym smakiem, ale bez zbędnej powagi.

Koncerty z gwiazdami – jak Bobby McFerrin podbił serca ProFormy

Marcin Wawruk i Bobby McFerrin – spotkanie artystów z różnych muzycznych światów

Koncerty u boku gwiazd to zawsze sprawdzian – weryfikacja naszego poziomu, ale czasem jest to spełnienie najskrytszych marzeń. Bobby McFerrin (autor słynnej piosenki „Don’t Worry, Be Happy”), tuż po wspólnym koncercie z ProFormą w Legnicy powiedział do kompozytora i dyrygenta Rogera Treece’a: „Hey Roj, they are ready!”. To była jedna z najlepszych recenzji w moim życiu. Dzięki koncertom z Bobby’m przeżyliśmy najpiękniejszą przygodę muzyczną w naszej karierze.

Artystyczne inspiracje Marcina Wawruka

Fletnia Pana i prosty flet bambusowy – instrumenty wykorzystywane przez Marcina Wawruka

Nie pozbywam się książek, starych winyli, ani kaset magnetofonowych. Mam wielką szafę pełną płyt CD z przerażającą ilością muzyki bardzo rozmaitej, a wśród nich – w honorowej szufladce – dyskografia Franka Zappy, na której wykuwał się mój artystyczny kręgosłup. W domu mam też kolekcję instrumentów – od starych syntezatorów, po egzotyczne drobiazgi z podróży. Z Brazylii przywiozłem przeszkadzajki perkusyjne, a z Filipin – bambusowy flet, w który dmucha się… nosem. Mam też słabość do instrumentów wirtualnych, uruchamianych w komputerze – jak tylko pojawiają się wyprzedaże Black Friday, to mnie kusi.

Od nagród po medale – ProForma z prestiżową „Złotą Lutnią” i „Glorią Artis”

Marcin Wawruk z nagrodą Legnica Cantat – kompozytor, chórmistrz i lider zespołu ProForma

Na początku działalności ProFormy byliśmy nazywani łowcami nagród. Od wielu lat już się nie ścigamy na konkursach, ale wtedy, dzięki tym nagrodom, mieliśmy własny, niezależny budżet na swoje muzyczne projekty i zagraniczne eskapady. Prestiżową „Złotą Lutnię” – Grand Prix Turnieju Chóralnego „Legnica Cantat”, dostaliśmy na własność po trzecim zwycięstwie w 2009 roku – i to zdarzyło się wcześniej tylko dwa razy w 50-letniej historii konkursu. Lutnia stoi teraz na honorowym miejscu w mojej bibliotece. W tym roku dołączył do niej inny artefakt ze szlachetnego kruszcu: Brązowy Medal „Gloria Artis”.

Od regat po tai chi – prywatne pasje muzycznego lidera

Marcin Wawruk z rodziną przy jachcie – żeglarska pasja na Warmii

Kiedyś uprawiałem sporty wodne – żeglarstwo i windsurfing. Jako dzieciak startowałem w regatach w klasach Optimist i OK-Dinghy, a potem przesiadłem się na deskę z żaglem. To była prawdziwa namiętność. Ale kiedy pojawiły się obowiązki rodzinne, byłem zmuszony zaniechać. Zamiłowanie jednak zostało – najlepiej odpoczywa mi się z widokiem na wodę. Dziś zamiast żagli wybieram jednak tai chi. Zaczynałem prawie 40 lat temu, gdy w Polsce mało kto wiedział, co to znaczy i ćwiczyłem dosyć intensywnie. Teraz, w nielicznych wolnych chwilach, wychodzę sobie do ogródka, żeby pomedytować w ruchu i utrzymać się we właściwej formie.

Szarosław – pandemiczny terapeuta z charakterem

Kot w szelkach na tarasie wśród bratków – wiosenny relaks w ogrodzie

Mamy w domu kota Szarosława – dachowca, którego w pandemii wzięliśmy ze schroniska. Ten zwierzak podnosił nas na duchu, gdy zamarło życie artystyczne i zawodowe. Szarosław ma wyrazisty, niezależny charakter i własne sposoby wyrażania potrzeb, np. śpiewa, gdy chce opuścić lokal i wyjść do ogrodu. Albo tupie nóżką. Ma też silne działanie terapeutyczne, więc stał się nieodzownym członkiem naszego rodzinnego stada.

Wysłuchała: Beata Waś
Obraz: arch. prywatne Marcina Wawruka