Marcin Kuchciński: stawiamy na jakość życia i rozwój regionu warmińsko-mazurskiego

W pierwszym skojarzeniu Warmia i Mazury łączą się z letnim wypoczynkiem nad wodą. Marszałka województwa Warmińsko-Mazurskiego Marcina Kuchcińskiego zaprosiliśmy zatem na godzinę wspólnej rozmowy na łódkę i rundę po jeziorze Ukiel. Jak cenimy życie w miejscu, do którego inni przyjeżdżają na urlop?

Dlaczego Warmia i Mazury to idealne miejsce do życia i pracy?

Region Warmii i Mazur łączy wysoką jakość życia, spokój natury i dostęp do nowoczesnej infrastruktury. Coraz więcej osób wybiera ten styl życia – zdalna praca z widokiem na jezioro, aktywność wśród przyrody oraz możliwość realizacji zawodowych ambicji bez rezygnacji z codziennego komfortu. Warmia to spokój i refleksja, Mazury – energia i przygoda.

Marcin Kuchciński na łódce na jeziorze Ukiel. Zdjęcie wykonane latem z lotu ptaka. Warmia i Mazury

MADE IN: I jak tu nie doceniać regionu – pracujemy w łódce na jeziorze i w dodatku w mieście…
Marcin Kuchciński: Choć podkreślimy, że na co dzień tak nie pracujemy…

Choć znamy wszyscy osoby, które świadomie taki tryb pracy wybrały, bo region stwarza ku temu warunki.
Faktycznie. Coraz więcej osób ma możliwość i wybiera taki styl życia. Z jednej strony nowoczesna praca zdalna, z drugiej widok na jezioro, las za oknem i poranna kawa na tarasie, a nie rutyna w korku. Warmia i Mazury to region, który pozwala zwolnić tempo, a jednocześnie nie rezygnować z ambicji. Technologia daje dziś szansę pracy z każdego miejsca, a my dajemy powody, żeby to miejsce było właśnie tutaj. Dostajemy tu możliwość wyciszenia, świeże powietrze, ale też coraz lepszą infrastrukturę w razie potrzeby.

Też panu się tak wydaje, że mamy tu w regionie jakieś odmienne podejście do hasła „urlop”?
Zdecydowanie! U nas urlop nie musi oznaczać długiego wyjazdu, bo wiele osób ma na wyciągnięcie ręki to, po co inni jadą setki kilometrów. Spacery nad jeziorem po pracy, szybki wypad rowerowy do lasu, weekendowy spływ kajakowy albo po prostu cisza i kontakt z naturą – to wszystko mamy tu na co dzień. Dlatego nawet krótka przerwa potrafi działać jak pełnoprawny reset. My po prostu żyjemy bliżej tego, co dla innych jest celem wakacyjnych marzeń.

Wypełnił pan zapewne test na gen Warmii i Mazur, który trochę w formie zabawowej zaserwowaliście mieszkańcom. Ale jedno pytanie przytoczę do rozwinięcia: Czy kiedy ktoś mówi „Warmia”, to ty odruchowo mówisz „i Mazury!”?
To odruch, ale też coś więcej, niż tylko przyzwyczajenie językowe. Choć mam w sobie silne poczucie tożsamości obu krain i wiem, jak ważne jest dla Warmiaków, by ich nie mylić ani nie wrzucać do jednego worka z Mazurami – to jako marszałek postrzegam je jako jedność. Warmia i Mazury to dwa różne światy, ale razem tworzą pełny obraz tego, co w naszym regionie najcenniejsze. W moim sercu pierwsza jest Warmia, bo tutaj się urodziłem, wychowałem i tu mieszkam. Ale Mazury są nieodłączną częścią mojego życia. Trudno mi wyobrazić sobie jedno bez drugiego. To jak dwa skrzydła – razem dają siłę do lotu.

W jakim kierunku ma rozwijać się Warmia, a w jakim Mazury? One powinny mieć dużo tych wspólnych mianowników czy wręcz bardziej rozróżniać się?
Warto robić wszystko, żeby turyści potrafili odróżniać Warmię od Mazur, bo to nie tylko różne krainy geograficzne, ale też kulturowo dwie osobne opowieści. A jednak często słyszymy, że ktoś odwiedził Olsztyn i mówi, że był na Mazurach…

…albo ktoś z Warszawy mówi, że przyjechał na wschód, mimo iż Olsztyn leży nieco na zachód od stolicy…
Prawda. Ale coś się powoli zmienia. Warmia coraz wyraźniej odzyskuje swoją tożsamość. Kojarzy się z sielanką, spokojem, pięknym krajobrazem, gościnnością, tradycyjną kuchnią, z kulturą opartą na głębszym przeżywaniu codzienności. To taka kraina slow, gdzie można naprawdę odetchnąć. Mazury z kolei to region bardziej dynamiczny – kojarzy się z przygodą, żaglami, ruchem, wydarzeniami. To kraina emocji, działania, kontaktu z żywiołem natury. I właśnie w tym widzę kierunek rozwoju obu krain, niech każda wzmacnia swoje naturalne atuty.

O odmienności Warmii i Mazur:

Warmia może przyciągać tych, którzy szukają spokoju, refleksji i autentyczności. Mazury – tych, którzy chcą energii, sportu, kontaktu z wodą i przestrzenią. A wspólnym mianownikiem powinna być jakość, gościnność i troska o środowisko.

Marcin Kuchciński na łódce na jeziorze Ukiel na Warmii i Mazurach

Mówiąc o strategii rozwoju regionu często akcentowane jest hasło „swoboda tworzenia”. Czym ona jest dla pana nie jako marszałka, a jako mieszkańca Warmii i Mazur?
Kto poznał Warmię i Mazury, ten wie, że to jest wyjątkowe miejsce nie tylko do mieszkania, ale i spełniania się w sferze zawodowej, osobistej. To piękne otoczenie przyrody powoduje, że odnajdujemy w sobie inne podejście do wielu rzeczy, stąd zapewne biorą się te wspaniałe kreacje ludzi kultury, sztuki i biznesu, którzy tu tworzą. Region od dawna inspiruje i przyciąga do siebie tych, którzy chcą wyzwolić drzemiący w nich potencjał.

Kiedy doświadcza pan tej swobody tworzenia?

Zwłaszcza wtedy, gdy podróżuję służbowo po regionie. A tych podróży mam sporo, bo nasze województwo jest naprawdę rozległe. Przemierzając kolejne kilometry i obserwując zmieniające się krajobrazy, głowa się oczyszcza. Pojawiają się świeże myśli, pomysły, inspiracje. Zapisuję to, co przychodzi do głowy w drodze. Później, już w gabinecie, wiele z tych refleksji staje się punktem wyjścia do konkretnych działań. I może właśnie to jest dla mnie ta swoboda tworzenia – mam na myśli poczucie, że dobre decyzje i pomysły nie rodzą się wyłącznie przy biurku, ale w kontakcie z miejscem, z ludźmi, z naturą. Warmia i Mazury temu sprzyjają jak mało który region.

Korzysta pan z kąpieli leśnych, czyli tego dobrodziejstwa obcowania z lasem, które dzisiaj jest darmową receptą na przebodźcowane życie?
Wybieram się tam przede wszystkim po ciszę… a właściwie po śpiew lasu. To dźwięk, który potrafi zresetować, wyciszyć i przywrócić równowagę. Ale myślę, że wciąż nie wszyscy doceniamy tę magiczną moc natury, która kryje się w tak zwykłym, a jednocześnie wyjątkowym obcowaniu z lasem, z wodą, z przestrzenią. I często dopiero, kiedy ktoś z zewnątrz powie nam: „wy tu naprawdę mieszkacie jak na wakacjach”, otwieramy oczy. Bo przecież to dla nas oczywiste, że wychodząc na spacer czy poranny jogging, mija się las. A jeśli chcemy się wykąpać w jeziorze, to czasem największym dylematem jest: które dziś wybrać, skoro wszystkie są dosłownie pod ręką. Sam, mówiąc o tym, mam już uśmiech na twarzy. Do tego co jest dobre w życiu, bardzo szybko się przyzwyczajamy, zatem warto wybrać się gdzieś z przyjezdnymi znajomymi, bo wtedy słyszymy: o rany, jak tu jest pięknie.

Dokąd ich pan wyciąga?
To zależy od ich zainteresowań i dyspozycji czasowej: żagle, miejsca, w których żył i tworzył Kopernik, wrażenie zawsze robi też zagospodarowanie olsztyńskiego jeziora Ukiel.

Zostając przy wodzie – globalnie ujmując, mamy jej coraz mniej. Jak ten problem widzi pan, po fachowych studiach na ochronie środowiska, no i szef regionu otoczonego wodą: jest problem czy histeryzujemy?
Problem jest. Widać to gołym okiem, szczególnie na brzegach jezior i stawów. W płytkich zbiornikach przyspiesza proces zarastania, co staje się coraz poważniejszym zmartwieniem. Dlatego jako samorząd kierujemy znaczące środki unijne na inwestycje związane z retencją. Wiele gmin korzysta z tego wsparcia i tworzy zbiorniki, które pozwalają zatrzymać wodę w krajobrazie i łagodzić skutki suszy. Dbamy także o jakość wody. Często powtarzam podczas spotkań w Brukseli, że Warmia i Mazury to nie tylko region atrakcyjny turystycznie, ale również jeden z największych rezerwuarów wody pitnej w Polsce. Właśnie dlatego realizujemy duży projekt sanitacji Wielkich Jezior Mazurskich. Powstaje sieć punktów odbioru nieczystości z jednostek pływających. Kluczowe jest to, by te punkty były ogólnodostępne i bezpłatne. Tylko wtedy użytkownicy jachtów chętnie będą z nich korzystać, przekierowując nieczystości do kanalizacji zamiast do jeziora. Tak wygląda realna ochrona naszych wód. Jeśli nie będziemy działać teraz, stracimy coś, co powinno służyć i nam, i kolejnym pokoleniom.

Pojawiło się już 70 takich punktów. To wystarczy, by zmienić mentalność tych, którzy pływają po jeziorze, a z drugiej strony burty nie widzą już blokady przed odkręceniem zaworu?
Infrastruktura to jedno, a wspomniana mentalność – drugie. I po trzecie – sprawa techniczna.

O mentalności i ochronie środowiska:

Marzy mi się, by jednostki pływające po prostu technicznie nie miały możliwości zrzutu nieczystości do wody.

Dbajmy o nasze jeziora wszyscy, bo z końcem sezonu letniego jakość wody naprawdę się pogarsza. A te jeziora zostają z nami na cały rok, nie tylko na wakacje. W pewnych kwestiach nawet nie trzeba być ekspertem, bo skoro wody mamy mniej, a zrzucamy do niej tyle samo zanieczyszczeń, to znaczy, że ich stężenie rośnie.

Rosną też temperatury na południu Europy, dzięki czemu coraz częściej przyjeżdżają na Warmię i Mazury turyści z tamtych regionów. Czas przygotować się na jakiś nowy rodzaj turystyki czy po prostu „róbmy swoje”, jak mawiał klasyk?
Tak, jest to trend już dość wyraźny, do którego branża hotelarska stara się dostosować. Co ciekawe, kiedy rozmawiałem z turystami z ciepłych krajów, którzy odwiedzili nasz region i zachwycali się jego naturą, prowokacyjnie dodałem: „ale u nas często pada deszcz”. A oni na to: „świetnie, nie możemy się doczekać!”. Temu trendowi pomaga też promocja regionu przez sport. W ub. roku mistrzostwa świata w rajdach samochodowych na Mazurach transmitowane były do przeszło stu krajów całego świata. Podpisaliśmy umowę gwarantującą obecność Rajdu Polski na Mazurach na kolejnych pięć lat. Po ubiegłorocznej edycji byłem w szoku, kiedy jeżdżąc motocyklem po Mazurach dwa-trzy tygodnie po imprezie, widziałem mnóstwo samochodów z rejestracjami z krajów, które raczej rzadko się u nas widuje: Estonia, Czechy, Łotwa. Kolejny przykład promocyjny to siatkówka plażowa w Hotelu Anders – takiego formatu imprezą puszczamy sygnał za granicę o naszych walorach turystycznych i wypoczynkowych. Dlatego stale pracujemy nad siatką połączeń lotniczych, również tych przesiadkowych oraz kolejowych. Układ drogowy już nabrał atrakcyjnego kształtu. A dzisiaj turysta nie zastanawia się ile dzieli go kilometrów, tylko w jakim czasie może dotrzeć tam, gdzie chce.

Ostatnio na forum turystyki organizowanym przez samorząd województwa poznaliśmy trochę statystyk: najwięcej na Warmii i Mazurach mamy turystów z Pomorza, Mazowsza i Śląska. Najchętniej odwiedzają Wielkie Jeziora Mazurskie, Warmię, Kanał Elbląski, Szlak Kopernikowski. Co z naszych atrakcji jest niedowartościowane?

Chociażby turystyka rowerowa…

A to zaskoczę pana, bo jest najczęściej wyszukiwana w sieci.
Tak, to cieszy, ale wspomniałem o tym niedowartościowaniu, bo od wielu rowerzystów z regionu, którzy przemierzają choćby sąsiednie województwa, słyszę, że nasze piękne szlaki nie są jeszcze tak oblegane, jak na to zasługują. Mamy sporo tras po szutrowych nawierzchniach, co niekiedy jest komentowane, choć w pewnych obszarach droga celowo nie jest asfaltowa, by zostawić jej naturalny charakter.

Jezioro Ukiel, Warmia i Mazury, Zdjęcie wykonane z lotu ptaka latem

Nie każdy jeszcze wie, że szykuje się tu raj dla rowerzystów na skalę nie tylko kraju – budowana jest sieć nowoczesnych połączeń rowerowych między powiatowymi miastami regionu, która ma wspomóc nie tylko turystykę, ale i zmienić nasze nawyki komunikacyjne. Będziemy mieć tu drugą rowerową Holandię? Pilotażowy projekt jest już realizowany wokół Nidzicy.
Ten projekt to olbrzymie wyzwanie na lata, które realizuje Zarząd Dróg Wojewódzkich. Najbardziej cieszy nas to, z jakim zaangażowaniem włączyły się w to przedsięwzięcie samorządy gminne. Do tego realizowane są dodatkowe projekty – wkrótce powstanie profesjonalna ścieżka rowerowa z Olsztyna przez Butryny do Zgniłochy, przy drodze nr 598. Nie trzeba nikogo przekonywać, że warto inwestować w ekologiczne formy transportu alternatywnego. Wierzymy, że kiedy każde miasto będzie już posiadało rozwiniętą, bezpieczną sieć tras rowerowych, polubimy dwa kółka tak samo jak przytoczeni Holendrzy.

Na tym samym forum turystycznym padło też intrygujące hasło: przygotowujemy się na srebrne tsunami. A chodzi o turystykę uzdrowiskową seniorów.
To jeden z elementów strategii promującej naszą najnowszą inteligentną specjalizację, czyli zdrowe życie. Prężnie działa w tym zakresie Lidzbark Warmiński, mam nadzieję, że dołączą kolejne miasteczka, bo drzemie w nich potencjał. Mamy niezłą infrastrukturę, świetną kadrę, sprzyjające otoczenie natury, więc ta turystyka uzdrowiskowa będzie nam w naturalny sposób przedłużać popularność regionu poza okresem letnim. Trzeba sukcesywnie pracować nad poszerzeniem oferty o diagnostykę, rehabilitację czy sferę beauty. Ma to też swoje gospodarcze przeliczenie: otóż jedno miejsce w sanatorium daje pracę czterem osobom: w gastronomii, obsłudze czy usługach towarzyszących.

I też wsparcie nadgranicznego pasa, który ucierpiał gospodarczo w wyniku zamknięcia granicy z Obwodem Królewieckim.
Tym bardziej, że mamy już poprawioną komunikację – w zasadzie kompletny, zmodernizowany pas drogowy łączący północne miasta, od Elbląga, przez Bartoszyce, Kętrzyn, Węgorzewo aż do Gołdapi.

Przetestował pan ją już motocyklem?
Nawet w niedzielę (rozmawiamy w poniedziałek – red.). Uwielbiam tę trasę, bo wiedzie wzdłuż przepięknych widoków. Zrównoważony rozwój całego regionu to nie tyko kwestia marzenia, to nasze założenie. I nie chodzi o wspomniane możliwości komunikacyjne, ale też dostęp do opieki zdrowotnej, oferty edukacyjnej, kulturalnej oraz zawodowej. Sytuacja geopolityczna nie pomaga nam w tym, bo naprawdę ciężko jest dzisiaj ściągnąć inwestora, który na przygranicznych terenach postawi fabrykę czy zakład pracy. Mało tego, trudno jest utrzymać tych inwestorów, którzy już tam są. Przygotowaliśmy dodatkowe środki na wsparcie małego i średniego biznesu, by dać gwarancję względnej stabilizacji.

Pracował pan wcześniej w strefie ekonomicznej jako osoba odpowiedzialna za ściąganie kapitału do regionu. Jakie karty, jako województwo, możemy dzisiaj położyć na negocjacyjny stół?
Najwyższy w kraju wskaźnik ulgi podatkowej, kiedy zainwestuje się tu w biznes. Kluczowe są dobrze przygotowane tereny inwestycyjne, wraz z infrastrukturą komunikacyjną, by potencjalny inwestor nie słuchał opowieści co tu może być, a zobaczył co już jest. Tak np. mamy przygotowany blisko stuhektarowy teren pod inwestycje związane z sektorem cargo, w sąsiedztwie lotniska Olsztyn-Mazury w Szymanach.
Do pełni szczęścia w regionie brakuje jeszcze sieci energetycznej zdolnej obsługiwać wyższe parametry przesyłowe…

O rozwoju biznesu technologicznego:

Nowoczesne biznesy tworzy się w oparciu o ekologiczne rozwiązania bazujące na odnawialnych źródłach energii.

A niestety, nie zawsze – ogólnie ujmując – wyprodukowany prąd da się wprowadzić do sieci. Pracujemy z Polskimi Sieciami Energetycznymi, aby dywersyfikować i unowocześniać system zasilania, tak aby sprostać potrzebom nowoczesnych inwestycji.

Marcin Kuchciński latem na łodzi na jeziorze Ukiel w Warmia i Mazury

Pchamy region w kierunku rozwoju tzw. czystego biznesu technologicznego. Czy przyszłościowo ma on szansę dojść choćby do połowy potencjału naszej dzisiejszej turystyki?
Już mamy fantastyczne przedsiębiorstwa, więc teoretycznie jest to możliwe. Ale to jest bardziej złożona układanka, w której są też przytoczone elementy geopolityki, wspomnianych sieci przesyłowych, ale też specjalistycznych kadr. Nasze biznesy są bardzo kreatywne, by ściągać tu świetnych fachowców, bo Warmię i Mazury, jak zresztą wiele regionów nie tylko w kraju, ale i w Europie, dotyka problem demografii. I to jest nasze wyzwanie.

No właśnie, jakie jest antidotum na te niepocieszające wskaźniki? W 23 lata ubyło z regionu 70 tys. ludzi. Tyle ma Ełk – trzecie miasto wedle liczby mieszkańców. Jedni wyjeżdżają, inni się sprowadzają, by wieść tu spokojne życie – tylko jak zarządzać tą proporcją?
Analiza sprowadza się do kilku aspektów. Są takie powiaty, które mają ujemny wskaźnik przyrostu demograficznego. Młodzież migruje na studia i już tam zostaje. Dostrzegamy taką analogię, że młodzi ludzie najczęściej wyjeżdżają poza region z dużych miast, jak Olsztyn i Elbląg. Mówią, że chcą zobaczyć co jest za tą przysłowiową górką. Z kolei młodzież z mniejszych miejscowości wybiera wspomniany Olsztyn, bo on wypełnia ich oczekiwania życiowe. I to jest nasza misja: tworzenie takiego gruntu, by mieszkańcy chcieli tu zostać. A to jest wątek wielowymiarowy, opierający się też na tym wyświechtanym może już haśle, wciąż jednak trafnym, że młodzi chcą mieć ten swój work life balance.

Z drugiej strony mamy takie niespodzianki jak choćby nowa Hala Urania, która oferuje niekiedy coś, czego nie znajdzie się nigdzie indziej, np. jedyny koncert Alphaville. Z kolei 12 lipca zagra tu reprezentacja siatkówki.
I szczęściarz ten, komu udało się kupić bilet. Ale z końcem czerwca mieliśmy w Starych Jabłonkach siatkówkę plażową na światowym poziomie, więc kibice tej dyscypliny nie mają prawa narzekać.
O to właśnie chodzi, by oferta wydarzeń była dla szerokiego odbiorcy, bo to buduje poczucie życia w miejscu ze wszech miar atrakcyjnym.

Nie marzy się panu porządna promocja zdrowej żywności z Warmii i Mazur, zarówno w Polsce, jak i za granicą? Póki co może to być nasz najlepszy towar eksportowy. Jak zegarki w Szwajcarii, oliwki w Grecji…
…czy choćby kartacze z Gołdapi, które stamtąd nie pochodzą, ale świetnie zostały wypromowane, więc to miasto kojarzymy z tą potrawą.
Potrzebujemy dużej kampanii, dlatego przymierzamy się do niej. Chcemy opowiadać o regionie właśnie nie tylko w kontekście urokliwej krainy, ale przepysznej kuchni, innej na Warmii i innej na Mazurach. Mamy już swoją markę Dziedzictwo Kulinarne Warmia Mazury, która się świetnie rozwija, przyłącza się do niej coraz więcej marek, co potwierdza tylko fakt, że producenci, manufaktury i restauratorzy widzą w tym swoją szansę na podbój rynku. A my, korzystając z przeróżnych możliwości, chociażby polskich dni w Brukseli, promujemy smaki z Warmii i Mazur, niejednokrotnie robiąc nimi furorę.

Prowadzi pan aktywny tryb życia. Jako były sportowiec, siatkarz nie myślał pan, by wystartować w jakichś zawodach? Tyle w regionie się dzieje.
W życiu zawodowym mam tyle wyzwań i adrenaliny, że sport uprawiam już po to, by zresetować ciało i umysł. Choć dusza sportowca nie zasypia. Ale mam za sobą rzecz, o której myślałem od dłuższego czasu, a wydawała mi się nierealna – maraton. Do startu podpuścił mnie mój współpracownik, więc zgłosiliśmy się, przygotowaliśmy na tyle, na ile w naszej pracy można wygospodarować czasu, no i jesienią pobiegłem. Wynik nie jest tu do pochwalenia się, ale sam fakt, że sobie coś założyłem i spełniłem sportowe marzenie, jest szalenie istotny…

O osobistej sile i motywacji:

Bo realizując wyzwania czujemy się mocniejsi i doświadczamy ważnej rzeczy: że niemożliwe nie istnieje.

A to wprost przekłada się na myślenie zawodowe. Dlatego medal z zawodów zawiesiłem na lampce stojącej na biurku i kiedy przychodzą trudniejsze chwile w pracy, zerkam na niego, mówiąc sobie: wtedy dałeś radę, to teraz też dasz.


Najczęściej zadawane pytania:

Jak samorząd Warmii i Mazur chroni środowisko i zasoby wodne?

Samorząd województwa inwestuje w retencję wody, oczyszczalnie dla jachtów oraz edukację ekologiczną. Projekt sanitacji Wielkich Jezior Mazurskich i bezpłatne punkty odbioru nieczystości są częścią działań na rzecz ochrony środowiska.

Czy Warmia i Mazury są gotowe na rozwój nowoczesnej turystyki i biznesu?

Tak. Region rozwija infrastrukturę rowerową, sieć połączeń lotniczych i kolejowych, wspiera turystykę uzdrowiskową, a także inwestuje w czysty biznes i sektor technologiczny z myślą o przyszłości.


 

Zrealizowano przy współpracy z Samorządem Województwa Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie. 

#genWarmiiiMazur

Rozmawiał: Rafał Radzymiński

Obraz: Agnieszka Blonka, Agnieszka Morysińska (dron)