Wilk wraca do lasów i do naszej wyobraźni – rozmowa z Łukaszem Długowskim

Wilk wraca – nie tylko do mazurskich lasów, ale też do naszej wyobraźni. Inspi­ruje, by na nowo poukładać relację z przyrodą. Z tego doświadczenia powstał Wilczy Festiwal w Folwarku Łękuk – pomysł Łukasza Długowskiego, dziennikarza i przewodnika. Od lat prowadzi wyprawy, obala mity i pokazuje, jak wilcza rodzina może inspirować nasze życie – od biznesu po wychowanie dzieci.

Jak wilcza rodzina może nas inspirować: Wywiad z Łukaszem Długowskim

Łukasz Długowski - na tle zimowego krajobrazu.

MADE IN: Mało kto widział wilka na żywo, a mimo to budzi albo głęboki lęk, albo fascynację. Skąd te skrajności? Bazujemy na mitach przekazywanych przez pokolenia?

Łukasz Długowski: Są różne poziomy relacji człowiek-wilk, a jeden z najważniejszych to kultura. Dla rolników i pasterzy wilk był wrogiem, bo zagrażał stadu, a więc pracy całej rodziny. W kulturach łowieckich, wśród nomadów, bywał sojusznikiem, wzorem sprytu i wytrwałości, niemal nauczycielem polowania. Kiedy zaczęliśmy osiadać i rozwijać rolnictwo, w Europie Zachodniej, np. Francji i Anglii, wytępiono je do zera. Tam dziś naukowcy nie mają po prostu czego obserwować. Europa Wschodnia jest ich ostoją, ale nawet tu, mimo 40 lat badań, nasza wiedza ciągle jest ograniczona. Wilki wciąż mają swoją strefę tajemnicy, więc luki w nauce wypełniamy mitami i wyobrażeniami.

Przeciętna wiedza Polaka na temat wilka to 99 proc. mitów i 1 proc. prawdy.

Nie pomaga też internetowy hejt i fake newsy.

Hejt bierze się m.in. stąd, że wilki są nieujarzmione – nie poddają się naszej kontroli. Choć mają wspólnego przodka z psami, nie dały się udomowić tak jak one. A nasza cywilizacja nie lubi przyrody, nad którą nie da się zapanować i która – w naszym mniemaniu – może nam zagrażać. Zwierzę staje się narzędziem sporu, zamiast obiektem ciekawości i szacunku.

Wilk na mazurach - zdjęcie wilka uchwycone podczas jego biegu

Wilk (Canis lupus)
Wilk jest gatunkiem migrującym i monitorowanie ich liczebności wymaga specjalistycznych metod, np. genetycznych analiz śladów, telemetrycznych badań, siatki obserwacji, które prowadzą instytuty naukowe i służby ochrony przyrody. Według przybliżonych danych Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, na Warmii i Mazurach populacja wilków może liczyć około 160 osobników.

Wilk między mitem a rzeczywistością

Jakie archetypy wilka najczęściej spotykasz wśród uczestników wypraw: niebezpieczny drapieżnik, duchowy przewodnik, symbol wolności?
Mamy w naszej kulturze zaskakująco mało pozytywnych historii o wilkach. Jedna z nielicznych wiąże się ze świętem Matki Boskiej Gromnicznej, która chroni zarówno wieś, jak i wilka.
Wilki funkcjonują jako topos – uczestnicy wypraw często mówią, że są dla nich inspiracją, symbolem wolności właśnie dlatego, że nie zostały ucywilizowane. Wyprawy wilczym tropem są doświadczeniem, które potrafi całkowicie zmienić relację z przyrodą. Na początku słyszę: „to kiedy zobaczymy wilki?”. Zwykle… nie zobaczymy. Wilk unika kontaktu z człowiekiem, bardzo boi się jego głosu. Ale zostawia ślady: tropy, odchody, zgryzione kości swoich ofiar. Możemy je analizować, rekonstruować sceny polowania. To pozwala uczestnikom przestawić się z oczekiwania spektaklu na czystą przyjemność bycia w ekosystemie – chodzenia dzikimi ścieżkami, tam gdzie wilk poluje, odpoczywa, wychowuje młode.

Wilki funkcjonują jako symbol wolności właśnie dlatego, że nie zostały ucywilizowane. To doświadczenie zmienia naszą relację z przyrodą

Uczysz jak eksplorować dziki świat odpowiedzialnie?
Łukasz Długowski:Najważniejsze to nauczyć ludzi patrzeć na przyrodę głębiej. Radzę, by schowali telefony do kieszeni, odcięli się od bodźców i skupili na tym, co dzieje się dookoła. Bycie w przyrodzie działa kojąco, ale trzeba sobie na ten spokój świadomie pozwolić. Jeśli już dochodzi do spotkania z wilkiem, zwykle trwa ono kilka sekund, a zapamiętuje się je na całe życie. Szkoda marnować go na nerwowe sięganie po telefon. Lepiej „sfotografować” to w głowie – w ciszy, w pełnej obecności.

Wilk na Warmii i Mazurach - patrzy się uważnie w stronę fotografa

Czuła wataha – czego możemy nauczyć się od wilków

Co najbardziej zaskoczyło cię w zachowaniu wilków, kiedy zacząłeś je tropić?
Ich czułość. Z zewnątrz potrafią być agresywne, tak je kojarzymy – wyszczerzone kły. Ale wewnątrz rodziny ich relacje są pełne miłości, uważności, troski. Nieustannie się dotykają, liżą, przytulają, bawią, opiekują sobą nawzajem. Są nagrania z fotopułapek, gdzie widać, jak zajmują się kontuzjowanym członkiem watahy, który wpadł we wnyki i stracił łapę. Dzielą się z nim upolowaną zdobyczą, nie zostawiają go z tyłu. To stoi w sprzeczności z popkulturowym obrazem wilka jako bezwzględnego mordercy.

Zabijanie jest marginesem jego istnienia. Istotą jego życia jest rodzinność, wspólnota. Naprawdę wielu rodziców mogłoby uczyć się od wilków, jak dbać o dzieci – jak je bronić, ale równocześnie mądrze wprowadzać w życie, pozwalać im samodzielnie eksplorować świat.

A świat biznesu, dla którego robisz szkolenia – czego uczy się od wilków?
Łukasz Długowski:Przekładam wilcze strategie na język zespołów i organizacji. Wilk szary, żyjący od około dwóch mln lat, nie wypracował jednej, uniwersalnej metody polowania. Inaczej poluje na łosia, na żubra czy bobra. To wymaga elastyczności: innej liczby osobników, planu i podziału ról. I wbrew mitom, które powstały na podstawie obserwacji wilków w ZOO, watahą nie przewodzi żaden „samiec alfa” – to był naukowy skrót, który powinien odejść do lamusa. W naturze przywódcą jest samica, wilki są matriarchalne. Samice rządzą, inicjują polowania, wybierają rewir na odpoczynek i wychowanie młodych. Terytorium watahy dziedziczone jest w linii żeńskiej. Dla biznesu to fascynująca lekcja: przywództwo rozumiane nie jako dominacja najsilniejszego samca, ale odpowiedzialność, troska o całą grupę, mądry podział zadań, elastyczność wobec zmieniających się warunków.

Czy wilki naprawdę zagrażają ludziom i zwierzętom?

W mediach są informacje, że wilki tracą strach przed człowiekiem, zbliżają się do domostw, polują na zwierzęta hodowlane, a nawet psy.
To się zdarza, ale w skali populacji to statystyczny margines. 98 proc. diety wilków stanowi dzika zwierzyna – sarny, jelenie, dziki. Utrata krowy to dramat dla rolnika, nie można tego bagatelizować. Ale popatrzmy na liczby: w ostatnim roku wypłacono rolnikom za szkody spowodowane przez wilki trzy mln zł. A za bobry – 40 mln. W skali Unii wilki odpowiadają za śmierć ułamka procenta pogłowia owiec. Co do psów – wilki są terytorialne, więc traktują psa jak intruza na swojej ziemi i jako łatwe źródło pożywienia, zwłaszcza jeśli jest na łańcuchu lub zostaje na noc na podwórku. A jeśli chodzi o ludzi to częściej dochodzi do groźnych wypadków z udziałem… lodówki, która komuś spadnie na nogę, niż do napaści wilka.
Badania pokazują, że na terenach wiejskich 56 proc. mieszkańców jest za ochroną wilka. W miastach odsetek jest jeszcze wyższy.

Wilki są jednym z gatunków kluczowych dla leśnego ekosystemu. A w lesie wszystko jest ze sobą powiązane. Np. zbutwiałe drzewo nie jest marnotrawstwem, bo ono odżywia las, daje schronienie ptakom, wiewiórkom, owadom, a przy okazji działa jak gąbka – akumuluje wodę, a potem oddaje ją, łagodząc skutki suszy. Tam, gdzie jest dużo martwego drewna i zdrowy drapieżnik na szczycie łańcucha, las jest bardziej odporny.

Gdzie jest dziś najwięcej wilków na Warmii i Mazurach?
Dokładną liczbę wilczych rodzin trudno ustalić – śmiertelność jest duża z powodu chorób, kłusownictwa, wypadków drogowych. Z jednego miotu przeżywają czasem tylko jedno–dwa szczenięta. Puszcze Borecka, Romincka, Piska – pełne dzikiej zwierzyny, to prawdziwy raj dla wilków. Takie kompleksy leśne są unikatowe w skali Europy, to nasze regionalne „złote jaja”. Oczywiście potrzebujemy lasów gospodarczych, bo drewno jest nam potrzebne. Ale równie mocno potrzebujemy lasów, które służą jako przestrzeń do obserwacji dzikiej przyrody, do odpoczynku, nauki. Podobnie jak Puszcza Białowieska przyciąga turystów z całego świata, tak Borecka, Piska czy Romincka mogą być dla tych, którzy marzą, by chociaż raz w życiu zobaczyć rysia, wilka czy żurawia. A przy okazji zostawić pieniądze w lokalnych agroturystykach, pensjonatach, restauracjach.

Spotkanie z wilkiem trwa zwykle kilka sekund, ale pamięta się je na całe życie. Lepiej „sfotografować” to w głowie, w ciszy i pełnej obecności

Fotopułapki – dyskretne okno na życie wilków

Jednym z najważniejszych narzędzi współczesnych obserwatorów przyrody są fotopułapki. To niewielkie kamery montowane na drzewach w miejscach, gdzie wilki często się przemieszczają – przy leśnych ścieżkach, skrzyżowaniach tropów czy w pobliżu miejsc odpoczynku. Urządzenia reagują na ruch i temperaturę ciała, dzięki czemu uruchamiają się tylko wtedy, gdy w kadrze pojawi się zwierzę. Dzięki nim badacze i tropiciele mogą podglądać nocne życie wilków, ich zachowania w stadzie czy sposób opieki nad młodymi – bez ingerencji w ich naturalne środowisko. To właśnie z takich nagrań dowiadujemy się, jak bardzo wilcza wataha jest wspólnotą opartą na bliskości i współpracy

Wilczy Festiwal, który organizujesz po raz trzeci, ma zbliżyć człowieka do przyrody?
Łukasz Długowski:To próba umożliwienia ludziom głębszego doświadczenia przyrody w sposób zupełnie inny, niż modny survival. Nie chcę promować lasu jako miejsca, gdzie trzeba walczyć i przetrwać. Przyroda jest jak klocki LEGO, z których można zbudować przeróżne formy odpoczynku. To ogromny plac zabaw dla wyobraźni. Nocne wyjścia i nasłuchiwanie wycia wilków, poranne tropienia, prelekcje naukowców i przewodników, warsztaty dla dzieci, rozgrzewająca łaźnia po mroźnej wyprawie… To wszystko są tylko preteksty. Najważniejsze, że inspirujemy ludzi, by się zatrzymali i nawiązali relacje: ze sobą nawzajem, z własnym ciałem, emocjami, ze światem przyrody. I – jak mówią dotychczasowi uczestnicy – to daje ukojenie, którego nie zastąpi ani wirtualny świat, ani wymyślona bajka o wilkach. To już nie „zły wilk”, tylko czuła, mądra wataha, dzięki której możemy się wiele nauczyć o sobie.

Czym jest Wilczy Festiwal?
13–15 marca – Folwark Łękuk
To rodzinna przygoda na skraju Puszczy Boreckiej. W programie aktywności: poranne tropienia wilków i żubrów z przewodnikami, m.in. Andrzejem Sulejem i Wojciechem Furmankiem, prelekcje naukowców (np. „Krajobraz strachu” Adama Zbyryta), nocne wyjścia na wycie wilków i ogniska z podpłomykami. A do tego gry terenowe i plastyczne, ruska bania z saunamistrzem i warsztaty uważności. Info: folwarklekuk.pl

Rozmawiała: Beata Waś,
Obraz: Marcin Łobrów, Tadeusz Morysiński, Krzysztof Szerejko