Kobieta w fartuchu pracująca z drewnem i ziołami – warsztaty KGW

Nowoczesna wieś ma kobiecą twarz. Koła gospodyń wiejskich z Warmii i Mazur

Koła Gospodyń Wiejskich z Warmii i Mazur to dziś nie tylko skarbnice tradycji, ale także dynamiczne przestrzenie rozwoju i integracji. Liderki tych społeczności – od Nitek po Giławy – pokazują, jak łączyć pokolenia, inspirować mieszkańców i tworzyć innowacyjne wiejskie inicjatywy.

	Wyrabianie ciasta chlebowego przez kobietę z Koła Gospodyń Wiejskich

Czym zajmują się nowoczesne Koła Gospodyń Wiejskich z Warmii i Mazur?

Nowoczesne KGW z Warmii i Mazur to aktywne społeczności kobiece, które łączą tradycyjne rękodzieło i kuchnię z nowoczesnymi technologiami, edukacją i przedsiębiorczością. Wspierają lokalne społeczności, organizują wydarzenia, rozwijają wioski tematyczne, a także korzystają z funduszy i grantów na innowacyjne inicjatywy.

Zielarska pasja i potencjał natury – historia Nitek

Drewniana tablica z napisem „Nitki witają”, kilkanaście domów przy drodze, wokół łąki i las. To najmniejsze z sołectw w gminie Biała Piska było przez dekady zapomniane przez świat. Niewiele się tu działo. Dzisiaj malutka wioska, w której mieszka zaledwie 60 osób, znajduje się na szlaku miłośników naturalnej kuchni i fitoterapii. Członkinie tutejszego Koła Gospodyń Wiejskich „Niteczki” rozsławiły miejscowość ekologicznymi herbatami ziołowymi własnej produkcji. Kiedy nie pracują w wiejskim „laboratorium”, dzielą się w internecie poradami i przepisami bazującymi na dzikich roślinach z pól i łąk. Taki pomysł na wykorzystanie potencjału natury oraz wiedzy „lokalsów” znalazła Diana Kuprianow, od pięciu lat sołtyska Nitek – Wioski Zielarskiej.
– Kiedy odkryłam Nitki, po przeprowadzce do Polski 14 lat temu, od razu poczułam, że to magiczne miejsce – przyznaje Diana Kuprianow, przedsiębiorczyni pochodząca z Białorusi. – Okoliczne łąki i Puszcza Piska, pełne czystych, nie skażonych chemią roślin, najpierw odkryłam dla siebie. Potem zainspirowałam mieszkańców, aby docenili, że mają za płotem prawdziwe skarby.
Z tymi skarbami liczące 20 osób „Niteczki” pojawiają się wśród wystawców produktów naturalnych, np. podczas Wiosennych Targów Ogrodniczych w Olsztynie. Ich rozgrzewająca maść sosnowa zdobyła pierwsze miejsce w konkursie Barstuki Warmii i Mazur.
– Nasza wioska tematyczna prężnie się rozwija – przyznaje Diana. – Opracowaliśmy własną technologię fermentowania ziół, w tym sezonie zasadziliśmy konopie, z którego będziemy robić kosmetyki. Zbudowaliśmy labirynt i ścieżkę sensoryczną, postawiliśmy tablice edukacyjne i dołączyliśmy z tymi atrakcjami do aplikacji turystycznej „Wyprawy odkrywców”. Łączymy wiedzę przekazywaną od pokoleń, z nową technologią.
W dniach 1–3 sierpnia podczas festiwalu „Nitki łączą”, ich mieszkańcy będą zarażać przyjezdnych pasją do natury, dzikiej kuchni i leśnej terapii, które „sprofilowały” wieś i obudziły ją z letargu.
– Kupiliśmy piec do sękacza, planujemy budowę świetlicy, gdzie powstanie profesjonalny warsztat zielarski – wylicza sołtyska. – Najważniejsze, że ziołami żyje teraz cała wioska, w ich przetwarzaniu pomagają nam i dzieci, i seniorzy. Mieszkańców rozpiera duma, że żyją w miejscu, o którym wieść niesie się po Polsce.

	Ręczne malowanie miski ceramicznej podczas warsztatów KGW

Kobieta z KGW przeglądająca projekty i zdjęcia na stole

Międzypokoleniowa wymiana – nowoczesność i tradycja w Giławach

Często nową jakość do lokalnej społeczności wnoszą właśnie osadnicy, którzy na warmińsko-mazurskiej wsi szukają nowego sposobu na życie, z dala od zgiełku i tempa wielkich miast.
– Po przeprowadzce z Warszawy na Warmię, długo pracowałam na zaufanie mieszkańców wsi – przyznaje Ewa Firsz-Krzemińska, sołtyska Giław, wiceprzewodnicząca działającego od dwóch lat KGW „Giławianki”. – Dzisiaj sama wychodzę z inicjatywą, kiedy pojawia się ktoś nowy w okolicy, bo wiem, że życiowa zmiana nie jest łatwa. Nasze koło zrzeszające 24 osoby organizuje np. obiady dla seniorów. Słyszymy od nich historie, które otwierają serce, pokazują jak po wojnie, traumach trudno było budować tu relacje. I jakie mamy dzisiaj możliwości rozwoju i działania. Dlatego w naszym napiętym grafiku są warsztaty rękodzielnicze, wspólne wyjazdy do sauny, kina, zajęcia jogi czy nordic walking. A także wykład o porozumieniu bez przemocy czy spotkanie z policjantem, który uświadamia, jak uniknąć oszustw, których ofiarami padają seniorzy. Czujemy się odpowiedzialni za ich dobrostan.
W maju Giławianki zorganizowały „Dzień Rodziny” – imprezę łączącą pokolenia, w której wzięli udział także mieszkańcy Olsztyna.
– Przeprowadzając się z miasta, zabieramy ze sobą umiejętności, często niszowe na wieś – dodaje Małgorzata Semeniuk, jedna z „Giławianek”, pochodząca z Warszawy. – W KGW które jest miniprzedsiębiorstwem, przydaje się wiedza o księgowości czy zacięcie liderskie. Użyczamy też samochodów, potrafimy korzystać z dobrodziejstw sztucznej inteligencji, pomocnej w działaniach promocyjnych. W zamian dostajemy dostęp do dziedzictwa kulturowego, kulinarnego i tak zwanej życiowej mądrości.

Tworzenie ozdoby z makramy przez członkinię Koła Gospodyń Wiejskich

Warsztaty tworzenia lasu w słoiku – nowoczesne rękodzieło w KGW

	Wyplatanie makramy w domowej przestrzeni przez kobietę z KGW

KGW jako przestrzeń współodpowiedzialności – przykład z Patryk

Bo każde z kilkuset kół działających na Warmii i Mazurach, to miks pokoleń. Tworzą przestrzeń „win-win”, w której następuje wymiana doświadczeń i umiejętności.
– Kiedy pada hasło „szydełkowanie” czy „barwienie jajek na Wielkanoc”, nie szukamy szkoleniowca od dawnych rzemiosł, tylko prosimy jedną ze starszych mieszkanek, aby nauczyła nas tradycyjnego warsztatu – tłumaczy Kamila Czerniewicz, pochodząca z gminy Purda sołtyska i szefowa działającego od dwóch lat KGW w Patrykach. – Młodsze pokolenie dzieli się ze starszymi np. zasadami nowoczesnej zdrowej kuchni. Staramy się rozdzielać zadania, również między mężczyzn ze wsi, aby każdy czuł się odpowiedzialny za to, jaką społeczność tworzymy. Coroczny festyn „Święto lata w Patrykach” to okazja, aby wciągnąć do przygotowań i pokazać im, że mają sprawczość, wpływ na to, jak wieś będzie postrzegana przez przyjezdnych. Dużo się tu buduje domów, jest stały przypływ nowych mieszkańców. Nie wszyscy mają ochotę na integrację, ale są też tacy, którzy po latach bycia anonimowym w miejskim blokowisku, doceniają małą społeczność i jej wartości. Człowiek na wsi nigdy nie jest sam, no chyba, że z wyboru.

Komponowanie dekoracji kwiatowej z różowych goździków przez KGW

Prawo, piec i zakwas – jak rozwija się koło z Waszulek

Odradzający się w ostatnich latach ruch Kół Gospodyń Wiejskich wyszedł poza stereotyp „folklor i pierogi” znany z poprzedniej epoki, trwającej do końca lat 80. Dzięki ustawie z 2018 roku koła zyskały osobowość prawną, możliwość zarabiania na produktach i usługach, dostęp do dotacji. W tegorocznej edycji Grantów Marszałka dla KGW, wsparcie otrzymały 23 inicjatywy z całego regionu, na sumę blisko 200 tys. zł. Zostaną wydane m.in. na wyposażenie wiejskich kuchni czy stroje członkiń.
– Od kilku lat rozmawiałam z mieszkańcami o stworzeniu koła, ale dopiero w zeszłym roku zapadła wspólna świadoma decyzja, że trzeba zjednoczyć siły i postarać się o pieniądze na działanie – tłumaczy Anna Lewikowska, od 13 lat sołtyska Waszulek pod Nidzicą. – Nie chcieliśmy, aby to była sztampowa działalność, ale pomysł, który wyróżni nas na tle innych kół. Za dotację kupiliśmy piec do wypieku chleba i to był strzał w dziesiątkę.
Chleb, a także mazurska wersja pizzy, stały się flagowym produktem KGW w Waszulkach, wokół którego skupiły się cztery pokolenia mieszkańców.
– To niezwykłe, ile praca nad udoskonalaniem receptur i wspólne pieczenie mogą przynieść radości i dodatkowych wartości, które wspierają integrację, wzajemną pomoc – przyznaje sołtyska Waszulek. – Dzisiaj, kiedy członkinie koła spotykają się na wspólnych aktywnościach, słychać pytanie: „nakarmiłaś zakwas?”. Ten zakwas, od którego zależy dalszy proces produkcji chleba, to także symbol naszej idei: przy dobrej współpracy, uważności na drugiego człowieka, „wypiekamy” nową jakość życia w naszej społeczności. Zgłaszają się do nas nawet osoby z oddalonej Nidzicy, które chcą dołączyć do działań, o których jest już głośno w okolicy.

Ręczne rzeźbienie wzoru na glinianym kubku – rękodzieło KGW

Liderki zmian – co dziś oznacza być gospodynią wiejską

Dzisiaj na Warmii i Mazurach działa już ponad pół tysiąca Kół Gospodyń Wiejskich. To nie tylko skarbnice kulinarnego dziedzictwa i mistrzynie domowego rękodzieła. To także liderki społecznych zmian, organizatorki wydarzeń, edukatorki i animatorki lokalnego życia.
– Czerpiemy z tradycji, ale patrzymy w przyszłość – zapewnia Małgorzata Truszkowska z KGW w Liskach w powiecie piskim. – Przygotowujemy się do obchodów 580-lecia naszej wioski, odtwarzamy jej historię. Nasza najstarsza mieszkanka ma 91 lat, więc jest od kogo czerpać wiedzę o okresie powojennym. Naszym popisowym daniem jest „gęsi pipek” bazujący na lokalnej recepturze. Ale idąc z duchem czasu, stworzyłyśmy np. kolekcję toreb, które podbiły internet.
Małgorzata Truszkowska w ub. roku została wybrana najaktywniejszą wiejską liderką województwa warmińsko-mazurskiego. Konkurs zorganizowało Stowarzyszenie Teraz MY ze Starych Jabłonek, którego misją jest rozwój obszarów wiejskich w regionie.
– Staram się pokazać, że życie na wsi nie musi być powodem do frustracji i poczucia niespełnienia – przyznaje liderka z Lisek. – Wyciągam rękę do tych, którzy się pogubili, mają problem np. z nałogiem. Przez działania z KGW pokazujemy młodemu pokoleniu, że tu też są możliwości atrakcyjnego spędzania czasu, rozwoju, zarabiania. Wciągamy dzieci i młodzież w rozgrywki sportowe, wykopki połączone z imprezą czy sprzątanie wsi zakończone ogniskiem. Bo nie jest ważne gdzie mieszkasz, tylko kim się otaczasz. Dlatego nawet kiedy ktoś stąd wyjedzie za marzeniami o wielkim świecie, to często po latach wraca. Relacje międzyludzkie, o które tu dbamy, dają siłę i nadzieję. I sprawiają, że każdy, bez względu na wiek i doświadczenie, czuje się ważną częścią 280-osobowej społeczności.

 Nowoczesna kobieta z Koła Gospodyń Wiejskich pracująca przy laptopie, zapisująca notatki Rękodzieło wykonywane przez członkinię KGW – plecenie makramy z kolorowych nici Tradycyjne lepienie pierogów przez członkinię Koła Gospodyń Wiejskich


Najczęściej zadawane pytania:

Dlaczego nowoczesne KGW są tak ważne dla lokalnych społeczności?

KGW łączą pokolenia, budują więzi, wspierają seniorów, edukują dzieci i integrują mieszkańców – zarówno tych z tradycjami, jak i nowych osadników.

Jakie Koła Gospodyń Wiejskich istnieją na Warmii i Mazurach?

W regionie działa ponad pół tysiąca KGW, w tym m.in. „Niteczki” z Nitek – Wioski Zielarskiej, „Giławianki” z Giław, KGW z Patryk, Waszulek i Lisek. Łączą one tradycję z nowoczesnością, tworzą wioski tematyczne, organizują festyny i oferują lokalne produkty oraz inicjatywy społeczne.


Tekst: Beata Waś

Obraz: © lisovoy, © amixstudio, © Kitti bowornphatnon, © Pixel-Shot, © Drobot Dean, © Seventyfour, © Anna, © zinkevych, © Geber86, © Elen Nika, © lithiumphoto, © HockleyM3/peopleimages.com,
© Svitlana, © Worawee, © Miljan Živković, © Brian, © Phary, © Anelya, © WahdaniSafri, © Sung Hwan Kim, © ulia Jones, © Natalia, © senyumanmu, © Айман Кемелбекова / Stock.adobe.com

Zrealizowano przy współpracy z Samorządem Województwa Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie. #genWarmiiiMazur