Portret pianisty jazzowego z Olsztyna- Karola Malczewskiego

Karol Malczewski – jazz, Warmia i płyta „Ico”.

Karol Malczewski – pianista jazzowy z Olsztyna i lider Karol Malczewski Trio – opowiada o debiutanckiej płycie „Ico”, inspiracjach Warmią, improwizacji i muzyce, która rodzi się z emocji i natury.

Kim jest Karol Malczewski?

Karol Malczewski to pianista jazzowy z Olsztyna, którego muzyka czerpie inspiracje z warmińskiej przyrody. Jego trio wydało debiutancką płytę „Ico”, łącząc klasyczne wykształcenie z jazzową swobodą.

 

Karol Malczewski i początki trio

MADE IN: Wasza formacja ma dość nieoczywistą genezę.
Karol Malczewski: Poznaliśmy się na Akademii Muzycznej, gdzie studiuję fortepian jazzowy. Ale początkowo połączyło nas inne flow – klasyki polskiego internetu, stare filmy, z których cytaty znamy na pamięć. Po takiej wymianie słownej, gdzieś w przelocie, na akademickich korytarzach, Tymek zaprosił mnie i Filipa na swój egzamin. Odkryliśmy, że jest między nami również muzyczne połączenie, więc zaczęliśmy myśleć o trio.

Płyta „Ico” – inspiracje i Japonia

Tytuł płyty „Ico” jakoś nawiązuje do tych wspólnych zajawek?
Nawiązuje do starej japońskiej gry z 2001 roku, pięknej produkcji na PlayStation 2, która była częścią naszej młodości. Wszyscy trzej kochamy Japonię i marzymy o podróży do tego kraju, a najlepiej oczywiście byłoby zagrać tam koncerty.

Autorski jazz i publiczność

Kogo widzicie na swojej widowni?
Czy to klub warszawski, czy filharmonia w Olsztynie – widownia jest mieszana, ale widzimy dużo młodych słuchaczy. I choć nie spodziewałem się pozytywnego odbioru tych, którzy słuchają innych gatunków muzycznych – gratulują nam brzmienia, mamy dobre recenzje od krytyków. Autorski jazz współczesny, który tworzymy, trafia do ludzi, bo jest autentyczny, intymny, można w nim wyraźnie wyczuć nasze emocje. A prawda najlepiej broni się w sztuce.

Improwizacja, emocje i wolność w jazzie

Jakie to emocje?
Muzyka mieści w sobie życie – od radości i uniesienia, po żałobę. Więc zależy od tego, jaki mamy dzień, a nawet – co nam się przyśni. Każdy koncert jest inny, bo mimo zapisów nutowych, jazz pozwala na improwizacje pod wpływem chwili. Dlatego nie sposób znudzić się wielokrotnie granym materiałem z płyty. Jeśli muzycy darzą się zaufaniem, dają sobie przestrzeń np. na improwizowane solówki, które potrafią zaskoczyć nas samych.

Warmia, Olsztyn i rzeka Łyna jako źródło inspiracji

Na płycie pojawia się utwór „Łyna”, to ukłon w stronę rodzinnego miasta?
Olsztyn to mój przystanek na odpoczynek i złapanie inspiracji. Mam tu swoje ukochane miejsca – las obok jeziora Długiego znam wzdłuż i wszerz. Moje spacery trwają po cztery godziny, eksploruję dzikie zakątki. Nad Łynę obok Czarciego Mostu przyciągnąłem kiedyś znalezioną w lesie drewnianą paletę i siedząc na niej, godzinami obserwowałem wodę. Utworu, który przyszedł wtedy do mnie, nie zapisałem nutowo, pozwoliliśmy sobie z chłopakami, aby popłynął niczym nurt rzeki. W dużym mieście nie ma możliwości, żeby się wyciszyć i poprzebywać z naturą – od tego mam Warmię.

Filharmonia Olsztyńska i Arena Film & Music Festival

Bywasz tu też zawodowo jako stały gość filharmonii.
Współpracujemy od czterech lat, a zaczęło się od polecenia mnie przez kilku członków orkiestry, bym zagrał partię fortepianu w koncercie poświęconym muzyce filmowej. Zostałem obdarzony zaufaniem i po kilkunastu wspólnych występach, również z klasyką, zaproszono mnie na kolejne edycje Arena Film & Music Festival. To niesamowite przeżycie grać z muzykami tak wysoko cenionymi nie tylko w Polsce, ale i Europie.

Od szkoły muzycznej do jazzu i klasyki

A nauczyłeś się grać na fortepianie po sąsiedzku, w Państwowej Szkole Muzycznej.
To była też szkoła życia, systematyczności i konsekwencji. Miałem momenty zwątpienia, myślałem o porzuceniu nauki w imię grania punk rocka na gitarze. Moja nauczycielka Marzena Bieńkuńska wytłumaczyła mi, że z grania na fortepianie można mieć fan i że nie tylko na klasyce się kończy. Wysłała mnie do Adama Śniadeckiego, który uczy improwizacji. Połknąłem bakcyla, skończyłem studia jazzowe, a teraz dodatkowo studiuję klasykę, aby rozwijać się technicznie i łapać inspiracje z ogromnego dorobku jej mistrzów. Ale żeby dobrze grać na instrumencie, trzeba mieć o czym opowiadać. Dlatego należy przeżywać, dostarczać sobie wrażeń, nie tylko ze świata muzycznego. Interesuję się sportami motorowymi, kiedyś driftowałem, teraz na symulatorze, mam dużą potrzebę adrenaliny. Muzyka to jej inny rodzaj, pozwala przekazać emocje, wrażliwość. A ta mieszanka inspiracji pozwala słuchaczowi odnaleźć jakąś część siebie. Trafić z serca na scenie do serca na widowni.

Rozmawiała: Beata Waś, obraz: Miłosz Budzyński

Płyta „Ico”
grupy Karol Malczewski Trio
Ukazała się nakładem Requiem Records i zawiera sześć autorskich utworów. Skład: Karol Malczewski – fortepian,
Filip Botor – kontrabas, Tymoteusz Huget – perkusja.


Najczęściej zadawane pytania:

Jak Warmia wpływa na twórczość Karola Malczewskiego?

Przyroda, Olsztyn i rzeka Łyna są dla niego przestrzenią wyciszenia, refleksji i źródłem muzycznych inspiracji.

Skąd pochodzi tytuł „Ico”?

Nawiązuje do kultowej japońskiej gry z 2001 roku na PlayStation 2, ważnej dla całej trójki muzyków.

Czym jest płyta „Ico”?

To debiutancki album Karol Malczewski Trio, zawierający sześć autorskich kompozycji inspirowanych m.in. emocjami i naturą Warmii.