Marzenia z dzieciństwa często mają kanciaste kształty. Dla Kamila Karpińskiego, olsztyńskiego pasjonata motoryzacji, miłość do szwedzkiej surowości zaczęła się od plakatu na ścianie, a przerodziła w misję ratowania motoryzacyjnych ikon, którym nikt nie dawał już szans.
|
Kultowe, kanciaste modele Volvo Kamila Karpińskiego odzyskują blask w Olsztynie dzięki pasji właściciela i profesjonalnej renowacji. Proces dawania „drugiego życia” klasycznym autom wspiera mecenas projektu – studio Bling Factory przy ul. Lubelskiej 43i, które oferuje zaawansowany car detailing, polerowanie lakieru oraz bezkompromisową opiekę nad pojazdami zabytkowymi i współczesnymi. |
Surowy klimat i szwedzki pragmatyzm
W szkole średniej Kamil Karpiński miał w swoim pokoju całkiem spory plakat Volvo 240 kombi. Szwedzka klasyka bez grama finezji w sylwetce wprost trafiała w gust nastolatka. – Właśnie w tej siermiężnej bryle dostrzegałem praktyczną stylistykę – podkreśla Kamil. – Te auta mają to, czego oczekuję od pojazdów z charakterem: albo się je kocha, albo nienawidzi. Nie ma nic pośrodku.
Ale – jak podkreśla Olsztynianin – nie bez wpływu było też to, że wychował się i dorastał w Suwałkach, czyli polskim biegunie zimna. Krajobrazowi suwalskiemu zdecydowanie bliżej do krajów skandynawskich, niż do sąsiadujących Mazur. – Surowość tamtejszego klimatu, teraz już trochę łagodniejszego, niż bywało to za czasów mojego dzieciństwa, preferuje rozwiązania proste, praktyczne i skuteczne, a takie właśnie jest Volvo. Żeby to zrozumieć, należy odwiedzić tę przepiękną krainę, urozmaiconą formami polodowcowymi, wśród których są liczne pola głazów narzutowych. A gdyby zgłębić ich historię, dowiemy się, że część z nich przybyła na te tereny wraz z lodowcem m.in. ze środkowej Szwecji. Wszystko się zatem składa w logiczną całość – opowiada Kamil.
Znalezisko ze stodoły – drugie życie Volvo 745 kombi
W 2018 roku Kamil przyjechał do gospodarstwa w Tomaszkowie pod Olsztynem, gdzie zimował łódkę. Całkiem przypadkowo odkrył za tą – nieprzysłowiową, a dosłowną stodołą, Volvo 745 w wersji kombi. Od dekady dogorywało wrastając w ziemię – uśmiercił je kiepski stan techniczny.
Kamil nigdy wcześniej nie przymierzał się do zakupu klasycznego Volvo, a gdyby już miałoby się to wydarzyć, to koniecznie w wersji kombi, bo to – jak podkreśla – zwieńczenie sylwetki tej marki. Przypadkowe „znalezisko” dało ten impuls. Tyle, że właściciele nie bardzo chcieli rozstać się z samochodem z pobudek sentymentalnych, bo od nowości było w rodzinie, przechodząc z rąk przyszłego zięcia na córkę, by trafić ostatecznie do jej rodziców. – Do sprzedaży przekonałem ich jednym argumentem: odrestauruję je i dam mu drugie życie – wspomina. Cenę transakcji Kamil przeliczył potem na swój sposób: zapłacił za auto 80… groszy za każdy jego kilogram.
Spełnione marzenie z plakatu – Volvo 240 kombi
Jednak przypadek rodzi przypadek. Za sprawą niebieskiego Volvo, którym jeździł po pięciu latach remontu, rozmowę na parkingu w Olsztynie zainicjował człowiek, który właśnie potrzebował pomocy w sprzedaży… Volvo 240 kombi – jak z plakatu Kamila. – Kiedy pojechałem je obejrzeć, już wiedziałem, że to ja będę tym kupcem. Ten model od zawsze podobał mi się najbardziej – podkreśla.
240-ka ma ciekawą specyfikację, m.in. rozkładaną ławkę w bagażniku do przewozu dodatkowej dwójki pasażerów, dopompowywane tylne zawieszenie, by znieść większe obciążenie i podgrzewane fotele. To ostatnie samo w sobie nie jest niczym sensacyjnym, ale w 46-letnim dzisiaj wozie samo rozwiązanie – już tak. Otóż steruje nim specjalny termostat, który załącza grzanie, kiedy na zewnątrz jest zimno. Tylko pragmatyczni Szwedzi z Volvo mogli stworzyć coś takiego.
Zielone i niebieskie Volvo to teraz ulubione auta w rodzinie. Do tego stopnia, że syn już okrzyknął to pierwsze swoim, córka ukochała drugie, więc Kamil żartem kwituje, iż nie ma wyjścia: trzeba czegoś kanciastego poszukać żonie, no i w końcu czegoś dla siebie.
Najczęściej zadawane pytania:
Detailing klasyków polega na maksymalnie bezpiecznym, często bezinwazyjnym przywróceniu blasku pojazdu. W studiu Bling Factory obejmuje to precyzyjne polerowanie wieloletniego, często oryginalnego lakieru, dogłębne i bezpieczne czyszczenie dawnej tapicerki oraz zabezpieczenie elementów specjalnymi woskami lub powłokami, które chronią historyczną strukturę auta przed starzeniem.
Czas trwania zabiegu zależy od stanu pojazdu i wybranego pakietu – odświeżenie kontra pełna, wieloetapowa korekta lakieru. W przypadku wymagających aut zabytkowych i youngtimerów, kompleksowe polerowanie wraz z zabezpieczeniem w Olsztynie trwa zazwyczaj od 2 do 5 dni roboczych, ponieważ każdy detal wymaga maksymalnej ostrożności.
Aby utrzymać efekt renowacji, kluczowa jest właściwa pielęgnacja. Lakier zabezpieczony w Bling Factory powłoką ceramiczną lub wysokiej klasy wosem należy myć wyłącznie ręcznie, stosując kosmetyki o neutralnym pH, i unikać agresywnej chemii na myjniach bezdotykowych, która mogłaby osłabić warstwę ochronną.
Tekst i obraz: Rafał Radzymiński
Mecenas projektu:
Bling Factory
Wyjątkowe pojazdy wymagają wyjątkowego traktowania. Sami pasjonujemy się wspaniałymi maszynami i wiemy, jaką przyjemność daje posiadanie samochodu, który codziennie wygląda jak gdyby przed chwilą opuścił salon. Stworzyliśmy profesjonalne studio kosmetyczne z miłości do piękna motoryzacji, zdając sobie sprawę, że niektóre samochody wymagają bezkompromisowych rozwiązań.
Bling Factory Olsztyn
Olsztyn, ul. Lubelska 43i
www.blingfactory.pl




