Michał: nowy Renault Koleos uczy jak oszczędzać. Potrafi przy tym zarówno
nagrodzić, jak i skarcić. Rafał: a mnie niczym nie zaskoczył. Patrząc na ostatnie
premiery Renault, spodziewałem się pięknego SUV-a… I taki właśnie jest.

Obydwaj kochamy samochody, ale każdy patrzy na swoje motoryzacyjne miłości w innym kierunku (że o kolorach nie wspominając). Bo każdy z nas szuka też w samochodzie czegoś innego: emocji zza kierownicy, estetyki w linii, smaku we wnętrzu, zwykłej wygody, poczucia bezpieczeństwa, jakości wyczuwalnej w dotyku. Renault Koleosem każdy pojechał więc w swoją stronę.

MICHAŁ BARTOSZEWICZ

Ekojazda pozwala zaoszczędzić od 5 do 25 proc. zużywanego paliwa. Brzmi zachęcająco. Dlatego włączam zamontowany w Koleosie system szkoleniowy ekologicznej jazdy. Dostaję kilka lekcji, jak jechać: utrzymywać stałą prędkość, jeśli pozwalają na to względy bezpieczeństwa; nie używać biegu jałowego podczas dojeżdżania do skrzyżowania lub zatrzymywania się; przewidywać sytuacje na drodze; dbać o właściwy stan pojazdu, m.in. przez regularną kontrolę ciśnienia w oponach i prawidłowe serwisowanie. Na koniec trasy Koleos ocenia nasze umiejętności, przyznając gwiazdki i pokazując wskaźniki. Niezła zabawa, ale niestety, za ekologiczny styl jazdy nie zostałem nagrodzony (ledwie półtorej gwiazdki na pięć za styl przyspieszania oraz dwie i pół za przewidywalną jazdę). Notę ogólną dostałem 39 na 100 pkt. Na pocieszenie przejechałem siedem km bez zużycia paliwa.

Na szczęście Renault przewidziało, że raz na jakiś czas będą trafiali się tak oporni uczniowie, jak ja. Można ich wtedy „załatwić” jednym przyciskiem Eko. Wszystkie funkcje auta przełączają się wówczas na tryb eko. Można wciskać pedał gazu do oporu, ale Koleos jedzie eko, klimatyzacja mniej chłodzi, bo to też eko. Warzywa też są eko, ale czasem dobrze zjeść steka. Zatem w każdej chwili można wyłączyć opcję eko i wyzwolić z tego samochodu ukryte pod maską 177 koni.

Wtedy też warto podkręcić dźwięk z systemu audio Bose. 12 wysokiej klasy głośników wywołuje wrażenie znalezienia się w sali koncertowej. I nie cytuję tu folderu reklamowego Koleosa.

Audiofile znają doskonale markę Bose. To najwyższa półka. Nawet zwykłe radio brzmi lepiej. Nastawiłem uniwersytecką stację UWM FM, która nie zachwyca mocnym sygnałem, ale w Koleosie zabrzmiało.

Jako auto miejskie sprawdza się rewelacyjnie. A wykończenie wnętrza, jak na Francuzów przystało, sprawia, że nie chce się z niego wysiadać. Aż chciałoby się sprawdzić, jak zachowa się w terenie. Co na to Rafał?

 

RAFAŁ RADZYMIŃSKI

W pierwszym ostrym zakręcie już wiedziałem, że trochę przesadziłem z prędkością. Tym bardziej, że na luźnym szutrze czas reakcji wozu na naprawianie błędów, trzeba pomnożyć razy kilka. Z opresji uratowała mnie elektronika. Pewnie każdy udający twardziela za kierownicą powie, że elektroniczne systemy bezpieczeństwa są dla mięczaków. Niech sobie mówią, o ile potrafią z precyzją skalpela tak skorygować tor jazdy, jak właśnie zrobiła mi to elektronika Koleosa. Jazda w terenie naprawdę zaczyna wtedy dostarczać frajdy, bo wierzysz w anioła stróża, który wyciągnie cię z kłopotów.

Ja wiem, że takich eleganckich SUV-ów nie niszczy się w terenie, ale czasem korci nawet rozsądnego kierowcę. Koleos ma ponad 20 cm prześwitu. To sporo, a każdy, kto zapuścił się autem w teren i zawisł podwoziem, wie, że liczy się choćby i dodatkowy centymetr. No dobra, precyzyjnie dodam, że Koleos ma 21,3 cm prześwitu. Gdybyśmy dojechali do błota, które wygląda mało rokująco, zawsze napęd 4×4 można spiąć w pozycję Lock, która sprawia, że przy niewielkich prędkościach i przednie, i tylne koła obracają się z taką samą siłą. A to zdecydowanie podwyższa szansę powrotu do miasta.

Nie tylko w terenie, ale i na zwykłej drodze, kierowcy SUV-ów cenią wyższą pozycję za kierownicą (zwykle dziennikarze motoryzacyjni podkreślają ten atut w oczach niewysokich kobiet, ale każdy zna przecież przynajmniej kilku niewysokich facetów). W Koleosie siedzi się więc wyżej, niż w pięknej limuzynie Renault Talisman, aż o 15 cm. Swoją drogą, stylista Koleosa słusznie zaczerpnął inspirację z wielokrotnie nagradzanej za stylistykę limuzyny. Wracając jeszcze do centymetrów, to jeśli już z przodu może siedzieć ktoś niewysoki, to z tyłu dla odmiany może siedzieć ktoś naprawdę wielki. Ilość miejsca wygospodarowano tu naprawdę z rozmachem. Jak ogrody w Wersalu.

Koleos, w porównaniu do dość zachowawczej stylistyki poprzednika, przeskoczył go o lata świetlne. Dorzucając do tego przestrzeń, walory jezdne, wyposażenie (testowana najbogatsza wersja Initiale Paris zrobiła wrażenie nie tylko na mnie, ale i na Michale – zwłaszcza superwygodne zagłówki typu Relax), nowość Renault może wprowadzić na rynku lekkie zamieszanie. W salonie dowiedziałem się, że 14 osób złożyło zamówienie na Koleosa, nim miało okazję zobaczyć go na żywo. Coś w tym jest.

Renault Koleosa testowali na zmianę: Michał Bartoszewicz
i Rafał Radzymiński, fotografował: Arek Stankiewicz

Na zdjęciu: Renault Koleos, 2,0 dCi 175 X-Tronic 4×4 Initale Paris
– cena 157 400 zł (podstawowa wersja od 109 900 zł)