Rafał Hoffer- twórca marki Hoffer na sali produkcyjnej doglądający jakości swojego biznesu.

Marka Hoffer z Działdowa. Siła jakości w lokalnym biznesie

Czy lokalna firma może stać się wzorem jakości, innowacyjności i odpowiedzialności? Hoffer z Działdowa pokazuje, że to możliwe – zarówno w budownictwie, jak i meblarstwie. O drodze do sukcesu i sile zespołu opowiada twórca marki, Rafał Hoffer.

Dlaczego w filozofii biznesu marki Hoffer tak ważna jest jakość?

Jakość to fundament działalności firmy Hoffer. Rafał Hoffer podkreśla, że nie godzi się na bylejakość, a najwyższa staranność i szacunek wobec klienta to podstawowe zasady obowiązujące we wszystkich jego projektach. Zadowolenie klienta i duma z dobrze wykonanego produktu są dla niego najważniejsze.

Pasja do pracy i kreowania nowych przestrzeni

MADE IN: Poznałem pana jako panelistę na spotkaniu biznesowym, na którym wypowiedział pan tezę, że nie przepada za weekendami, bo firma nie pracuje. Młodzieżowym językiem dopytam: nosi pana?

Rafał Hoffer: Moją pasją jest praca, więc weekend tę pasję trochę mi ogranicza. Ale te wolne dni pozwalają mi na kreowanie i osadzanie pomysłów w głowie. Nie lubię siedzieć bezczynnie, dlatego wolny czas zawsze staram się w cenny sposób spożytkować.

Zawsze miał pan taki temperament?
Mój ojciec, nauczyciel z zawodu i powołania, wpajał mi, by zawsze działać, nie mieć tzw. pustych przebiegów. On zresztą też taki był. Jego ciągłe słowa „zróbmy coś” słyszałem od dzieciaka. Ale przyznam, że lubiłem to. I tak mi zostało.

Zwykle szukamy łatwości w życiu i raczej stronimy od dokładania sobie kolejnych spraw. Pan wiecznie kreuje, poszukuje…
Taką mam naturę. Nie stać w miejscu, szukać nowych wyzwań i wyznaczać nowe cele. Motywuje mnie tworzenie i budowanie nowych obiektów i przestrzeni, bo to zero-jedynkowy dowód na zmianę rzeczywistości, na którą mamy realny wpływ i która diametralnie potrafi odmienić życie innych.
Przy tym, co ciekawe, nie tworzę sobie planów na lata, po prostu działam. Jak już podejmę decyzję w jakimś zakresie, konsekwentnie brnę do celu, starając się pokonywać trudności, które to prawie zawsze towarzyszą każdemu projektowi.

Intuicja i doświadczenie w biznesie

A kalkulacja? Pana biznesplan to pewnie nie tylko intuicja.
Oczywiście jest bariera, której nie przekraczam. Jeżeli ryzyko biznesowe jest duże, a cena za nie jest zbyt wysoka, to odstępuję. Jednak bardzo polegam na swojej intuicji. Gdybym wnikliwie analizował każdą sytuację z przeszłości oraz rozważał wszystkie dostępne fakty i dane, nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem. Moją intuicję latami budowało doświadczenie. To przeczucie, ten rodzaj instynktu, pozwalają mi przewidywać zdarzenia podświadomie i ostatecznie podejmować decyzje.

Od budownictwa do meblarstwa – droga pełna wyzwań

Portfolio firmy budowlanej poszerzyliście o zaskakujący dla was biznes meblarski. Wszedł pan bez doświadczenia w nasyconą w regionie branżę, a dzisiaj produkty sprzedajecie nawet w tak egzotycznych miejscach jak wyspa Martynika na Karaibach. Macie jakiś klucz do magicznych drzwi?
W moim życiu jest trochę przypadków, które kreślą mi przyszłość. O meblarstwie nie myślałem, bo się na tym kompletnie nie znałem. Ale swego czasu pojawiła się oferta kupna upadłej fabryki mebli w Działdowie. O zakup ubiegali się też Francuzi, mieli ją zburzyć i wybudować pawilon handlowy. Ostatecznie syndyk zaproponował zakup zorganizowanej części przedsiębiorstwa wraz z częścią kadry. Kupiłem m.in. dlatego, by nie zniszczyć pewnej historii tego miasta. Z 15 osobami rozpoczęliśmy kontynuację produkcji mebli. Zaczęło to działać, więc zatrudnienie w ciągu kilkunastu miesięcy wzrosło czterokrotnie. Osobiście zacząłem angażować się w sprzedaż naszych produktów w kraju i za granicą. Uznałem, że skoro umiem sprzedawać w sektorze budowlanym, to w przestrzeni meblowej też sobie poradzę.

Filozofia jakości i rola zespołu

Czym pan podbił rynek?
Każda moja aktywność zawodowa opiera się na filozofii jakości. To ona jest fundamentem moich działań i dokonań. Także od moich zespołów od zawsze wymagam najwyższej solidności i staranności. Absolutnie nie godzę się na wybieranie najkrótszej drogi. Szanuję każdego swojego klienta i nigdy nie zgodzę się na niedbałość i bylejakość w kupowanym przez niego produkcie. Finalnie to zadowolenie klienta pozwala na satysfakcję zawodową.

To ten klucz do meblarskiego sukcesu?
Klucz to ludzie, z którymi pracuję i którzy potrafią taką jakość tworzyć i wierzyć w jej siłę. Bez nich moja wizja i pomysły niewiele znaczą. Moi pracownicy są moim największym zasobem, każdy z nich jest specjalistą w swojej przestrzeni pracy.

Jakim jest pan typem szefa?
Zdaję sobie sprawę, że chwalę za mało, niż powinienem. Ale na pewno nie jestem tym, który wpada, robi zamieszanie i wychodzi.
Poza tym sam uwielbiam pracować fizycznie i kiedy tylko mogę, uciekam gdzieś na halę produkcyjną, na budowę, siadam za maszyną.

Jak komentują to pracownicy?
Od dawna wiedzą, że to u mnie normalne. Czasem jest tak, że jak mam podpisać potrzebne dokumenty, to szybciej zastaną mnie na budowie czy na hali, niż w biurze.
Ja po prostu uwielbiam widzieć to wszystko, co tworzymy bezpośrednio, na żywym organizmie.

Nowe branże, innowacje i sztuczna inteligencja

Dałby pan sobie radę w nowych branżach? Sam pan przyznał, że nie musi się znać na czymś, w co wchodzi.
Ciekawiła mnie zawsze tematyka związana z technologią produkcyjną, w którą wyposażamy budowane przez nas obiekty. W ten sposób poznawałem wiele branż i mogłem doradzać inwestorom jak dostosowywać obiekty do ich potrzeb. Myślę, że to doświadczenie oraz odwaga dałyby mi tę łatwość wejścia w nową branżę.

W magazynie Forbes wyczytałem, że kluczowe jest dla pana dążenie do innowacji. Stąd pewnie zgarnia pan kolejne nagrody dla lidera inteligentnego rozwoju.
Zaczynamy dotykać tematu sztucznej inteligencji, który nas otacza. Ona ma mniej ograniczeń niż człowiek, tylko trzeba nauczyć się ją zagospodarować w swoim biznesie. Mam wśród kadry dużo otwartych na rozwój i ciekawych ludzi, co bardzo ułatwia drogę do innowacji. Wzajemnie się słuchamy i uczymy od siebie. Partnerstwo w tworzeniu jest nieodzowne, choć oczywiście ostateczne decyzje podejmuję osobiście, mierząc się z ich konsekwencjami.

Kiedy dojrzewa się do kolejnego biznesu?

Na jakim etapie przedsiębiorca dojrzewa do założenia drugiego, trzeciego biznesu? Pytam przez pryzmat innej pana maksymy: kolejne biznesy to kolejne kłopoty.
Wtedy, kiedy jeden biznes zaczyna się układać i zaczynasz osiągać w nim względne sukcesy. Bo biznes, sam w sobie, nigdy nie przyniesie kokosów, jeśli tylko odcina się od niego kupony. Zawsze trzeba się liczyć z jego rozwojem. Moja działalność budowlana, która w jakimś stopniu osiągnęła dobrą pozycję gospodarczą, pozwoliła mi na poszukiwanie dalszych dróg ewolucji. Tak było z betoniarnią, która produkuje prefabrykaty – odkupiliśmy ją, by uprościć sobie funkcjonowanie naszego przedsiębiorstwa. Po prostu sami dla siebie zaczęliśmy wytwarzać prefabrykaty z betonu, stając się w części niezależnymi od innych – od terminowości i jakości.
Więc czasem kolejny biznes jest wynikiem chęci rozwoju, jak i potrzeby niezależności.

Relacje ważniejsze niż liczby

Powiedział pan, że kluczowe dla waszych firm nie są cyferki, a relacje z kontrahentami i klientami, którym dostarcza się zaufanie i satysfakcję.
Cyfry muszą się zgadzać, bezwzględnie, tyle że one są efektem końcowym. Na pierwszym miejscu zawsze musi stać klient. Mamy swoich kontrahentów, z którymi pracujemy ponad 25 lat i nie zawsze liczyły się tylko pieniądze w naszych relacjach. Nigdy nie podchodziłem do biznesu jedynie jako źródła dochodu. Biznes ma zabezpieczyć funkcjonowanie firmy i wywiązywanie się z obowiązków finansowych, jak również pozwala na inwestowanie w rozwój, ale ważnym celem jest też to, że jesteśmy jednym z ogniw tworzących świat wokół nas.

Działdowo to już powiew Mazowsza. Łatwiej prowadzi się biznes, w którym czuć bliskość Warszawy, niż z dalszych zakątków Warmii i Mazur?
Od zawsze zakochany jestem w Działdowie i nigdy nawet nie myślałem, by stąd wyjeżdżać biznesowo. Takie miałem podejście i jako młody człowiek, i dzisiaj. Funkcjonowałem tu dzięki efektom naszej ciężkiej pracy i rekomendacjom, dlatego swój świat budowałem w moim regionie. Ale rozrośliśmy się na tyle, że już z samych lokalnych realizacji nie bylibyśmy w stanie się utrzymać. Więc wyruszaliśmy dalej, choć mam takie swoje powiedzenie, że za tę Działdówkę niechętnie się ruszam (Działdówka to rzeka Wkra, która w okolicy Działdowa ma swoją lokalną nazwę; oddziela miasto od południa z obszarem Mazowsza – red.). Jeśli już, to wolimy kierować się w stronę rynku mazurskiego czy olsztyńskiego.

Lokalność i odpowiedzialność społeczna

Jak ważna jest dla was aktywność w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu? Po wydarzeniach sportowych i kulturalnych w Działdowie widać wasze spore zaangażowanie.
Zawsze lokowałem swoje zasoby finansowe w rozwój. Budowanie z lokalną społecznością wydarzeń kulturalnych, zawodów sportowych czy festiwali, dzielenie się z mieszkańcami Działdowa i okolic jest dla mnie szczególnie ważne. Ale musiałem się też tego nauczyć, bo kiedyś, potocznie mówiąc, nie wychylałem się, by nie być posądzonym, że próbuję coś ugrać swoim wizerunkiem. Dzisiaj wiem, że dzielenie się z innymi jest przywilejem i radością, zwłaszcza kiedy w tych imprezach uczestniczy młodzież albo angażują się w nie całe pokolenia.

Czy lokalny wymiar firmy Hoffer pomaga w rozwoju jej jakości?

Tak. Lokalny charakter firmy Hoffer pozwala budować bliskie relacje z zespołem i klientami, co sprzyja utrzymaniu wysokiej jakości. Bliskość produkcji i zaangażowanie właściciela w codzienne działania – często bezpośrednio na hali lub budowie – pozwalają kontrolować każdy etap procesu i szybko reagować na potrzeby rynku.

Rozmawiał: Rafał Radzymiński
Obraz: arch. Hoffer

Hoffer
Działdowo, ul. Grunwaldzka 27
hoffer.pl
fb/FMHoffer/
ig/fabrykameblihoffer/