Wystarczy chwila przed ekranem komputera i kalendarz się zapełnia.
Warsztaty, zajęcia, inspirujące spotkania i grupy wsparcia adresowane do kobiet, kuszą rozwojem i zmianą. Skąd ożywienie w budzeniu żeńskiej mocy? Rewolucja szczęścia – to tylko jedna z definicji zjawiska.

Na hasło „kobieta”, facebook wyławia grupy tematyczne i wszystkie inicjatywy w promieniu kilku kilometrów. Przedsiębiorcza kobieta, Kobieta po 30., Kobieta w Pełni, Aktywna mama, Lole Rozbójniczki, Era Nowych Kobiet, Kobieta i rozwód, Qigong Promienny Lotos dla kobiet, Odważne w biznesie, a nawet… Bezwzględnie sarkastyczne kobiety z piekła rodem. Zaczynam swój reaserch łagodniej – od poniedziałkowego seansu z damską widownią.

W hali kina Helios czeka powitalny kieliszek z płynnym kolagenem i pakiet zniżkowych voucherów na zabiegi upiększające. Na widowni tłum w kwiecistych strojach – wiosenny lajtmotiv spotkania z cyklu „Kino kobiet”, dodatkowo punktowany w konkursach poprzedzających projekcję. Jest o co walczyć – czekają torby pełne nagród, a zabawa w międzypokoleniowym gronie przednia. Na deser świetna rola filmowa Clinta Eastwooda przy „babskim” karmelowym piwie.

Magiel slow

Na „Maglu młodych mam” w Happymum Cafe zawyżam średnią wieku wśród uczestniczek, więc występuję w roli „eksperta”. Mowa o blaskach i cieniach macierzyństwa, teściowych, ząbkowaniu, tęsknocie za przespaną nocą. Idea magla: wygadać się w gronie kobiet będących na podobnym etapie, wymienić patentami ułatwiającymi życie.

– Kiedyś kobiety spotykały się przy praniu czy darciu pierza, by razem pośmiać się, wesprzeć – tłumaczy Anna Góralska, właścicielka Happymum Cafe. – Pamiętam jak bardzo brakowało mi przestrzeni do rozmów z innymi kobietami, kiedy dziecko było małe. Stworzyłam miejsce wpisujące się w ideę „slow” w codziennych wyborach zakupowych, ubiorze, relacjach. Zmienia się sposób spędzania czasu, po zachłyśnięciu się internetem, umęczeni tempem życia chcemy zwolnić, być bliżej natury, uczestniczyć w żywej, wspierającej się społeczności. A nikt kobiety lepiej nie zrozumie, jak druga kobieta. Wiedziały o tym nasze babki, ale potrzebowałyśmy kilku pokoleń, aby do tego wrócić.

Wyjść z letargu

W grafiku Happymum Cafe m.in. warsztat „Bądź królową i czerp moc ze źródła” organizowany pod szyldem nieformalnej grupy Lole Rozbójniczki. Mają na koncie społeczne inicjatywy, jak zbiórka kosmetyków dla samotnych matek, kolacja dla seniorek czy majowy kiermasz ciuchów z którego dochód przekazały chorej animatorce kultury.

– Byłoby idealnie zamiast kamienia u nogi, mieć skrzydła. Tak się zdarza, gdy walizka naszych rodzinnych doświadczeń zawiera same mądrości dodające energii, inspiracji i siły – tłumaczy temat warsztatów Aga Kacprzyk, dziennikarka i pisarka, jedna z Lol. – Ale to rzadko spotykany przypadek. Średnia wieku uczestniczek naszych warsztatów to około 40 lat. Moment, w którym zaczynamy w sobie „grzebać”. Często macierzyństwo uruchamia refleksje typu: dlaczego moja mama mnie nie kochała tak, jak ja kocham swoje dziecko? Szukając odpowiedzi trafiamy na kobiece grupy wsparcia, warsztaty, które budzą nas z letargu. Pomagają doświadczyć siebie na nowo, odbyć podróż w czasie, odkrywającą np. skrypty rodzinne. Chcemy pokazywać, że my kobiety, mamy moc sprawczą. I że marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.

Swoboda i otwartość

Popularność warsztatów psychologicznych wpisuje się w coraz silniejszą rolę kobiet w sferze publicznej. Muszą sprostać nowym wymaganiom, same wysoko stawiają sobie poprzeczkę i po jakimś czasie pojawia się przemęczenie i frustracja. – I zaczynają odczuwać, że zbyt dużo biorą na swoje barki – przyznaje Marzena Radzka-Wiśniewska, trenerka i coach prowadząca w Olsztynie warsztaty „Masz to w sobie”. – Dostrzegają, że wychowywane były w sposób, który blokował ich emocje i potrzeby. Mają kłopot z odpowiedzią na pytanie o własne oczekiwania i cele życiowe. Dociera do nich, że nie mówią własnym głosem, ulegają oczekiwaniom społecznym, powielają zachowania swoich mam i babć. I że nie chcą już tej ograniczającej zależności.

– Do swojej kobiecej mocy docieramy poprzez spotkanie siebie także w słabości – dodaje terapeutka Iwo Łaźniewska, prowadząca w Olsztynie zajęcia świadomego ciała Bodyfulness, spotkania w Kręgu Kobiet oraz warsztaty dla kobiet w cyklu „Kobieta w Pełni”. – Bo nie sztuka akceptować siebie, kiedy mamy dobry czas i wszystko nam wychodzi, ale kiedy borykamy się z trudnościami, emocjami, chorobą. Nie poradzimy sobie z jedną sferą życia, jeśli nie zaakceptujemy siebie w całości. 

– Odkrywamy, że czas w gronie innych kobiet zaspokaja wiele potrzeb emocjonalnych i intelektualnych – twierdzi Lidia Willan-Horla, trenerka i coach, prowadząca warsztaty „Mam to w sobie”. – Będąc razem, dajemy sobie bliskość, zrozumienie, wsparcie, akceptację, czyli to, czego szukamy w relacjach. Swoboda i luz sprzyjają otwartości.

Coś więcej niż płeć

Przykład często idzie z góry – od celebrytek, autorytetów, które zdecydowały się powiedzieć „dość” seksizmowi, stereotypom, nierówności płci. Choćby Ewa Chodakowska i jej akcja #stopprzemocy, która zainspirowała grupę olsztyńskich psycholożek do stworzenia przestrzeni „Przyjdź po-moc”, dla kobiet poszukujących wsparcia, siły, godności.

– Kobietą się zostaje, nie myślę, że z tym się rodzimy – twierdzi Olga Łukasik, psycholog, jedna z inicjatorek grupy. – To proces, który trwa na przestrzeni lat na skutek doświadczeń, spotkań z innymi i z samą sobą. Chodzi o coś więcej niż płeć. Chodzi o poczucie bliskości i akceptacji w stosunku do samej siebie. Pozwolenie sobie na bycie nieidealną. Ale aby to nastąpiło, potrzebujemy przejrzeć się w doświadczeniach innych kobiet, utożsamić z ich porażkami, zainspirować sukcesami. Siła zmian w grupie jest mocniejsza i szybsza.

O tej sile świadczy rozwój inicjatywy Era Nowych Kobiet stworzony przez Joannę Przetakiewicz, projektantkę i bizneswoman. Ruch budowania kobiecych mikrospołeczności objął w ciągu kilku miesięcy ponad 60 polskich miast. Motto: „Bądź kobietą, która poprawi koronę innej kobiecie, nie mówiąc światu, że się osunęła”.

– Joanna nazwała swoją inicjatywę „rewolucją szczęścia” – tłumaczy Anna Godlewska, jedna z liderek ruchu „ENK Warmia i Mazury”. – Zainspirowała, aby kobiety tworzyły grupy wsparcia i wspólnie organizowały spotkania dedykowane ich rozwojowi w różnych dziedzinach: biznes, zdrowie, psychologia, wizerunek. Codziennie dołączają do nas kolejne panie, chcą nie tylko korzystać z inicjatyw ruchu, ale je tworzyć. Bezinteresownie poświęcając swój wolny czas. Moc empatii i babskiego wsparcia wyzwalają magię, potężne zmiany w życiu każdej z nas. W czerwcu podczas Nocy Kupały, czwartej imprezy na Warmii i Mazurach pod szyldem ENK, weźmiemy na warsztat m.in. pragnienia seksualne. Jeden z tematów tabu, które chcemy przełamywać w bezpiecznym, komfortowym gronie.

Iskra do zmian

„Trudne tematy” przewijają się podczas jesiennego Festiwalu Rozwoju i Inspiracji Babafest, zainicjowanego dziewięć lat temu przez grupę pięciu liderek. W programie festiwalu wszystko to, czego potrzebuje współczesna kobieta: umiejętności redukcji stresu, rozwoju pasji i talentów, wiedzy na temat zdrowia, urody, aktywności. Słowem: kompendium wiedzy jak żyć pełnią życia.

– Festiwal zmienia nie tylko jego uczestniczki, ale również nas, organizatorki – przyznaje jedna z nich, Agnieszka Łobacz. – Uczy odwagi w rozwoju i realizacji marzeń. Dostajemy wiele informacji zwrotnych, że dałyśmy innym iskrę do zmian. Niektóre z kobiet założyły własną działalność, odnalazły pasje, zaangażowały się w pracę na rzecz innych lub po prostu uwierzyły w swój potencjał i wyszły z domu.

Jak wynika z badań WHO, Polki są na ostatnim miejscu w Europie w kwestii samoakceptacji. Tymczasem 70 proc. wszystkich polskich studentów to kobiety. Według raportu McKinsey&Company, firmy zarządzane przez kobiety osiągają zyski o 56 proc. wyższe od tych zarządzanych przez mężczyzn. A kobiet jest zaledwie 14 proc. w zarządach spółek giełdowych, zarabiają w Polsce o siedem proc. mniej na tych samych stanowiskach – jak podaje „Forbes Woman”, którego pierwsze wydanie ukazało się w maju.

– Równouprawnienie w biznesie brzmi świetnie, ale tylko w teorii – przyznaje Jola Taperek, jedna z siedmiu bizneswoman tworzących inicjatywę „Szpilka w biznesie”. – W kobietach wciąż jest więcej lęku przed podejmowaniem odważnych inicjatyw, mimo że są fantastyczne jako przedsiębiorczynie. Aplikujemy na stanowiska, tylko jeśli mamy poczucie, że w stu procentach spełniamy kryteria. Chcemy pokazać, że rodzina i biznes nie muszą się wykluczać. Że warto wziąć sprawy we własne ręce, a pasję przekuć w biznes. Kobietom nadal potrzeba więcej determinacji i wiary, że jeśli się bardzo czegoś chce, to zawsze można znaleźć sposób na realizację swoich marzeń.

– Pierwsze, lutowe spotkanie Ery Nowych Kobiety w Olsztynie, było mocnym przeżyciem, polały się łzy – przyznaje Anna, liderka ENK. – Kilkadziesiąt kobiet w różnym wieku opowiadało o swoich zmaganiach i sile, która pomaga im, często w pojedynkę, pokonywać piętrzące się problemy. A nam chodzi o to, byśmy nie czuły się samotne, ale połączyły tę siłę. Samotność zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci o jedną czwartą. Chcemy temu zapobiec i coraz więcej kobiet łączy się. Tej fali już nic nie powstrzyma.

Tekst: Beata Waś

Obraz: arch. organizatorów, © lightpoet, © Matej Kastelic, © CandyBox Images, © Free around, © Solis Images, © fizkes, © Photographee.eu, © g-stockstudio, © Jacob Lund, © PHILIPIMAGE, © Lucky Business, © fotoinfot. © varuna, © BlueSkyImage, © GingerKitten, © nullplus, © fizkes, © Matva, © Vladimir Borovic, © Kamil Macniak, © F8 studio, © Syda Productions, © IMG Stock Studio, © 4 PM production, © Halfpoint, © golubovystock, © Monkey Business Images, © Flamingo Images, © UfaBizPhoto, © Photographee.eu, © GingerKitten, © George Dolgikh / Shutterstock.com