On mógł robić aparaty ortodontyczne, a ona artystyczną biżuterię ze złota.
Ale wspólne zainteresowania i uzdolnienia manualne wykorzystali w diametralnie innej branży – stworzyli czołową markę produkującą bieliznę. Oto coś, co jest najbliższe ciału kobiety i mężczyzny – Miss Fabio i Fabio Undercare.

Róbmy swoje – śpiewał Wojciech Młynarski. – Robimy swoje – mówi mi Dorota Pazdyga.
– W pierwszej połowie lat. 90., zdegustowani asortymentem męskiej bielizny w sklepach, uznaliśmy, że skoro nie można kupić nic ciekawego, to musimy to po prostu sami zrobić – wspomina Krzysztof Pazdyga.

Ani o branży, ani o technologii obydwoje nie mieli większego pojęcia. On – niedoszły protetyk, a może i polityk po politologii, ona – złotnik specjalizujący się w artystycznej biżuterii. Do dzisiaj nie ukrywają, że nie potrafią szyć. Ale mają poczucie smaku, estetyki, nosa do rynku. No i potrafili zbudować kompetentny i zaangażowany zespół.

Ubolewają za to, że z modą wciąż jesteśmy sezon-dwa do tyłu za tym, co oglądają na pokazach w Paryżu czy Mediolanie. Kiedyś, zainspirowani pomysłem z francuskiej stolicy mody, zamówili bele dzianin, ale polscy konsumenci nie podchwycili pomysłu. Kilkaset kilogramów odleżało swoje na półkach, aż znienacka „modnym tematem” zainteresowały się i hurtownie, i klienci.

Biznes rozpoczęli w Olsztynie 19 lat temu. Skupiony był wyłącznie na bieliźnie męskiej. To oni wprowadzili serie męskich bokserek z grafiką o erotycznych podtekstach. Hit. Klienci szaleli, a może bardziej… klientki.

Asortyment rozrósł się do tego stopnia, że powstało kilka marek, np. Christan Pascal, Matador czy Diabolo.
Ale po niespełna trzech latach uznali, że pora zacząć utożsamiać firmę z jedną nazwą. W sondażu wśród znajomych najlepiej punktowało Fabio: włoskie, stylowe i wpada w ucho.

Rynek zaskakiwali wciąż nowymi fasonami, mimo iż ich powstawanie poprzedza zawsze żmudny proces. Sami projektowali wzory dzianin i pielęgnowali to, na czym zbudowali pozycję: na nienagannym szyciu, na najlepszej jakości dzianinach i na specjalnej technologii. Krzysztof sam główkował np. nad innowacyjnym rodzajem szwów. Kiedy nie znalazł maszyny, która dźwignęłaby temat, skonstruował ją wspólnie z inżynierem.

Gdy w temacie męskiej bielizny osiągnęli tzw. maksa, dzięki wypracowanej marce rynek sam poprosił o więcej. Sklepy zaczęły dopytywać, czy nie mogliby robić im damskiej bielizny, która stanowiła dobre 80 proc. handlu. – Mówili nam: mamy wiele firm, ale nie tej jakości – przytacza słowa Dorota. Sześć lat temu, kiedy otworzyły się możliwości rozwoju po kupnie nowej siedziby, zadecydowała o wprowadzeniu damskiej marki. Nazwała ją Miss Fabio. Dzisiaj to 70 proc. ich produkcji, a obie marki, Fabio Undercare i Miss Fabio, cyklicznie obecne są na najlepszych modowych targach bielizny w Paryżu – Salon International de la Lingerie.

Jakość ich produktów została też wychwycona przez topowe marki odzieżowe. Posypały się nowe kontrakty. To na olsztyńskim Tracku, w szwalni Fabio, powstaje bielizna, którą kupujemy z logo zacnych firm. Aż korci, by je ujawnić, ale grube umowy strzegą tajemnicy.

No właśnie, choć Fabio Undercare i Miss Fabio sprzedaje się w całej Polsce i kilku europejskich krajach, to w Olsztynie bielizna dostępna jest ledwie w dwóch miejscach, w Koemi i salonie Juliette w Aurze. Właściciele obiecują poprawę. Właśnie uruchamiają w siedzibie firmowy sklep.

Tekst: Rafał Radzymiński
Obraz: Joanna Barchetto
Galeria: Fabio Undercare

Fabio undercare, ul. Tracka 5, 10-364 Olsztyn
www.fabio.pl, www.missfabio.com