Warmia straciła swojego największego orędownika. Edward Cyfus – pisarz, gawędziarz, popularyzator gwary warmińskiej i kultury regionu – zostawił po sobie bogaty dorobek, dzięki któremu pamięć o dawnych Warmiakach przetrwa kolejne pokolenia.
Kim był Edward Cyfus?Edward Cyfus był pisarzem, gawędziarzem i strażnikiem tożsamości Warmii. Propagował gwarę warmińską, pisał o losach Warmiaków, popularyzował lokalne zwyczaje i historię regionu. Dzięki jego zaangażowaniu gwara warmińska została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. |
Spotkania, które zostają w pamięci
Cóż bym dzisiaj dał, żeby móc zadzwonić do Edwarda, zadając mu pytanie: Witaj, jesteś u siebie w chałupie? Mogę jutro wpaść pogadać o Warmii? – dodając obowiązkowo – oczywiście po dwunastej.
I usłyszeć tę charakterystyczną chrypkę w jego głosie: „Witaj Morysiński! Jasne, przyjeżdżaj, czemu nie”.
Warmińska chata i rozmowy przy kawie
Latem spotykaliśmy się w Giławach – zaledwie 30 km od Olsztyna, choć miałem poczucie, jakby gdzieś daleko stąd i w dodatku dawno temu. W odrestaurowanej XIX-wiecznej warmińskiej chałupie, otoczonej pagórkowatymi ukwieconymi łąkami i prawdziwym dzikim borem, w którym do dzisiaj – jak powtarzał – jest mnóstwo gójsek (kurek) i jagód. Do chałupy obowiązkowo prowadziła aleja i również obowiązkowo stała kapliczka. Najczęściej siadaliśmy na zewnątrz na ławeczce z widokiem na jego ukochane malwy. Ja zawsze miałem kartkę z listą pytań, ale ona tak naprawdę nigdy nie była potrzebna. Wystarczyło zadać jedno, a odpowiedź przeradzała się w długi monolog. Pod warunkiem, że Edward miał pod ręką ulubioną kawę i oczywiście papierosy.
Oj, umiał on opowiadać jak mało kto. Najchętniej o codziennym życiu Warmiaków, ich zwyczajach, kulturze, historii… Nie należało mu tylko przerywać.
Książki, które zatrzymały czas
Oprócz setek wykładów, spotkań autorskich i nagrań pozostawił nam bezcenny dar w postaci swoich książek, w których jako „ostatni” Warmiak ratował warmińskość przed zapomnieniem. Można je czytać po kilka razy. „Kele wsi chałupa” to powieść przedstawiająca życie na pograniczu Warmii i Mazur na przestrzeni ponad 100 lat, gdzie bohaterem jest… warmińska chata. Dociekliwy narrator opisuje, co słyszały jej stare ściany – warto przeczytać ją w trakcie urlopu na Warmii. O codziennym życiu, religijności, zwyczajach świątecznych, przepisach kulinarnych czy cechach architektury dowiecie się z „Mojej Warmii” – to chyba najczęściej czytana książka Edwarda – swoisty podręcznik warmińskości. Szczególnie do egzemplarzy z biblioteki warto podchodzić z dużą delikatnością, bo widać, że są często używane.
Wołanie o pamięć – o Warmiakach i historii
A jeśli chcecie poznać dramatyczne losy Warmiaków z okresu II wojny światowej i okupacji sowieckiej, sięgnijcie po „Warmińską sagę. A życie toczy się dalej…”. Główną postacią jest jego mama, której opowieść mrozi chwilami krew w żyłach. Edward zawsze podkreślał, że ta „prawdziwa, ale ciężka powieść” nie jest o bohaterstwie jego najbliższych, jest wołaniem o pamięć historyczną Warmiaków, a jednocześnie ma stanowić przestrogę dla następnych pokoleń. Do dziś pamiętam ten ciężar autorytetu, opartego o przekazy rodziny, kiedy rozmawialiśmy zimowymi wieczorami o ataku Rosji na Ukrainę. Jak mantrę powtarzał, żeby nigdy więcej nie powtórzyła się tragedia, jaką widziała i przeżyła jego matka – Warmiaczka z Wymoju.
Edukacja i pojednanie – Cyfus jako nauczyciel historii
To dlatego Edward, syn Mazura i Warmiaczki, tak dużą wagę przykładał do edukowania młodzieży i wpajania im idei pojednania między narodami, zwłaszcza polsko-niemieckiego. Po to powstała „Droga pojednania. Wspomnienie o Johannesie Gehrmannie”, nazwanego „kapłanem pojednania”. To on w dużej mierze doprowadził do symbolicznego pojednania obrońców Westerplatte z marynarzami pancernika Schleswig Holstein.
Z nadzieją, że będę potrzebny Warmii
Edward czuł się Warmiakiem, gdyż stąd pochodziła jego rodzina. – Ta książka powstała i z potrzeby serca, i z poczucia obowiązku – wspominał.
Od jakiegoś czasu spotykaliśmy się w jego mieszkaniu w Olsztynie, a w trakcie kilkumiesięcznej rehabilitacji – w Stawigudzie. Utracił bowiem swoją ukochaną chatę, o której pisał tak: „Dzisiaj mogę powiedzieć, że odnalazłem cel i sens życia. Na warmińskiej wsi znalazłem swoje miejsce na ziemi. Zostanę tu do końca. Z nadzieją, że nadal będę potrzebny mojej kochanej Warmii”.
Wiatr w żagle poczuł na nowo, kiedy przyznano mu nagrodę im. Kolberga. Miał plany związane z rozpowszechnianiem gwary warmińskiej, zwłaszcza wśród młodzieży.
Godka, która trafiła do UNESCO
To właśnie On zrobił najwięcej dla popularyzowania godki Warmiaków. Zaczął godoć tak głośno, że usłyszeli go w UNESCO. I tak, gwara warmińska została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa jako jedyna z gwar w Polsce. Kto chce ją choć trochę poznać, może sięgnąć po „Elementarz Warmiński”, którego Edward jest współautorem.
Elementarz i niedokończona opowieść
Zamierzał wydać kolejną opowieść, zatytułowaną „Strażnik Czasu”. Przesłał mi ją. Planowaliśmy nagrać ją, kiedy wróci do pełni sił. Nie zdążyliśmy… ale zrobimy to. Zabraknie tylko głębokiego, niskiego, chropowatego głosu, którego w żaden sposób nie da się podrobić.
Pamięć, która zostaje z nami
Edwardzie, o dawnej Warmii, dzięki Tobie na pewno nie zapomnimy. O Tobie pamiętać będziemy przemierzając tutejsze wsie, łąki i lasy. Coraz częściej używana gwara warmińska zawsze będzie się kojarzyć z Tobą. Tylko tego Twojego humoru nikt nam nie przywróci…
Tekst i obraz: Tadeusz Morysiński (wydawca MADE IN Warmia & Mazury, Warmiak z wyboru, przyjaciel Edwarda)
Najczęściej zadawane pytania:
Najważniejsze tytuły to „Moja Warmia”, „Kele wsi chałupa”, „Warmińska saga” oraz współautorstwo „Elementarza Warmińskiego”.
Dzięki staraniom Edwarda Cyfusa, gwara warmińska została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO jako jedyna gwara w Polsce.
Tak, m.in. dzięki „Elementarzowi Warmińskiemu”, a także zachowanym nagraniom i książkom Edwarda Cyfusa.


