Jazda na wyższym poziomie

Wielkie marki samochodowe od zawsze nadawały rytm całej motoryzacji. Jeśli więc to one zmieniają nam dzisiaj podejście do ukochanych maszyn, uznajmy, że wprowadzają nas w nowy rozdział. Jednym z pierwszych, który odważnie zademonstrował czysto elektryczne auto klasy premium, był Jaguar z modelem I-Pace, którego od razu obsypano nagrodami niczym pannę młodą ryżem.

Jeśli narzekacie na zmieniającą się rzeczywistość w branży samochodowej i czujecie się poniekąd wysiedlani z dotychczasowych upodobań, uświadomcie sobie, że macie szczęście być świadkami rewolucji i doświadczyć za swojego życia tak jej starego, jak i nowego rozdziału. Też bym chciał wciąż bezszelestnie pracujących silników V12, które pamiętam jeszcze z Jaguara XJS, albo niepodrabialnie pomrukujących V-ósemek z limuzyny XJ czy rasowego XK8, a nawet poczciwej rzędowej sześciocylindrówki, która służyła Jaguarowi przez niemal pół wieku. A zasłynęła w latach 50. na torach w Le Mans, kiedy Jaguar ogrywał rywali przez pięć lat.

Jest to kawał pięknej historii, na której zbudowano splendor marki, jej dziedzictwo, ten chętnie zasięgany z angielskiego słownika heritage. Jaguary szybko wyrosły na kuszącego gracza w kategorii sportowych aut, ale i limuzyn, których wcale nie pozbawiono sportowego sznytu, a dodatkowo nacechowano elegancją, okrywając lekko spatynowaną stylistyką.

I oto w 2019 roku pojawił się on, trzymany w tajemnicy nawet wewnątrz marki. Nad zaawansowanymi pracami nad pierwszym elektrycznym Jaguarem na nowe czasy pochylono się bez rozgłosu. Głośno za to było już na premierze, kiedy Jaguar zdefiniował na nowo miks swojego auta przyszłości: sportowego, elektrycznego SUV-a. I-Pace wzbudził sensację, zaciekawienie i szybko ustawiły się kolejki po zaliczkowaną nowość. Po debiucie zgarnął całą pulę tytułów: najbardziej prestiżowy w Europie Car of the Year, światowy World Car of the Year, a także za stylizację World Car Design of the Year i wreszcie za koncepcję – World Green Car of the Year.

Ale jeśli ktoś miałby kręcić nosem, że I-Pace schował przy tym pazury, to koniecznie musi się nim przejechać. Choćby do pierwszego skrzyżowania. Wgniatające w fotel przyspieszenie jest identyczne jak w maszynie pokroju XKR z 510-konnym doładowanym potworem, napędzanym cudownie pachnącą benzyną. Więc jak? Marna ta współczesna motoryzacja?

Nowa technologia mocno poszerzyła możliwości dzisiejszych samochodów. Wyśrubowane kiedyś parametry, obecnie nie stanowią już takiego wyzwania. Za to wyzwaniem dla użytkownika jest przełamanie mentalności, czyli zmierzenie się z nową filozofią użytkowania elektrycznego auta. Jeśli I-Pace ma możliwość przejechania niemal pół tys. km na jednym ładowaniu, to chyba problem nagłego zatrzymania na drodze z powodu braku prądu nie dopadnie nikogo, kto od dekad jeździł konwencjonalnym napędem.

Spalinowa motoryzacja, ta czysto mechaniczna, powoli przejdzie do pięknej historii. Tak jak dzisiaj marki czerpią ze swojego dziedzictwa w motorsporcie i dizajnie (E-Type sprzed 60 lat wciąż uznawany jest za najseksowniejszy samochód świata), w przyszłości będziemy chlubić się dokonaniami prezentowanego I-Pace’a czy kolejnych kuszących Jaguarów, nacechowanych brytyjskością. Historia nie lubi próżni, a życie wielu ludzi wciąż pozostanie sztuką wyboru. I to akurat się nie zmieni.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: Michał Bartoszewicz

Mazurek Premium Cars

Cyklowi felietonów motoryzacyjnych patronuje salon Mazurek Premium Cars – multidiler samochodów luksusowych nowych lub prawie nowych. W felietonach wykorzystujemy wybrane auto z oferty salonu. Tym razem towarzyszył nam 400-konny elektryczny Jaguar I-Pace EV400 S, rocznik 2020, przebieg 7200 km (cena 329 tys. zł)

Więcej na: mazurek.com.pl

Mazurek Premium Cars

Olsztyn, ul. Lubelska 29

mazurek.com.pl