Tinta to delikatne pokrycie jakimś kolorem. Ten termin zaczerpnięty z poligrafii stał się symbolem marki działdowskiej drukarni. Rodzinna firma obsługuje wymagających i renomowanych klientów, a za jakość druku zbiera prestiżowe nagrody, nie tylko w kraju. A teraz zaskakuje niesztampowymi pomysłami na… opakowania. Może faktycznie nie szata zdobi człowieka, ale zachwycające opakowanie z pewnością zdobi produkt.

Niech pierwszy podniesie rękę ten, kto choć raz kupując na prezent storczyki, nie miał problemu z ich przewiezieniem czy nawet formą wręczenia.

Polska jest największym producentem storczyków, więc kreatywni pracownicy drukarni Tinta opracowali sprytne opakowanie FloraBox do tych popularnych kwiatów, ale też i innych doniczkowców. Ujmujący i elegancją, i prostotą zarazem pomysł zaprezentowali jednemu z producentów storczyków. Kiedy zobaczył, jak z jednego pociętego arkusza tektury falistej w mig powstaje estetyczne nosidełko dla niełatwej w transporcie rośliny, uśmiech mu rozkwitł niczym tulipany na wiosnę.

Działdowska drukarnia Tinta ma już renomę na krajowym rynku poligraficznym, a od niedawna rozwija też swój nowy dział – PakerSystem. To praktycznie zaprojektowane i estetyczne opakowania do wszelkiego asortymentu. W czasach kiedy marketing marek często skupia uwagę na estetyce opakowania towaru, zaczęto dostrzegać ich dizajn i pomysłowość. Wszak to wizytówka produktu. Do tego w galopującym tempie rośnie rynek e-handlu, który potrzebuje eleganckich opakowań, ale przy okazji szczelnych, odpornych na transport, przemyślanych pod kątem paczkomatów. – Coraz większe zainteresowanie opakowaniami zainspirowało nas do stworzenia własnego studia projektowego, bo wielu klientów pytało o możliwość zlecenia opracowania ciekawych form pudełek, torebek czy kartoników na ich produkty – mówi Szymon Modrzewski, dyrektor ds. produkcji w Tincie. – Mamy bardzo kreatywny zespół i bogate zaplecze technologiczne, dzięki czemu wymyślamy tak nietypowe projekty, jak wspomniane FloraBoxy.

 – Stworzyliśmy dział PakerSystem po to, by produkować rzeczy piękne, nawet w niewielkich seriach, ale takie, które cieszą producentów z manufaktur, lokalnych twórców czy rękodzielnicze branże. Produkowanie milionów zwykłych opakowań już nas tak nie fascynuje – podkreśla Małgorzata Szerszyńska, dyrektorka drukarni.

Historia Drukarni Tinta

Jest drugim pokoleniem, które wspiera rozwój rodzinnej firmy. W 1988 roku jej ojciec, Zbigniew Szymański, założył w małym garażu w Działdowie Zakład Poligraficzno-Stemplarski. Pamiątkowa gilotyna i linotyp z czasów druku typograficznego zdobią dzisiaj hol w nowoczesnej firmie. Z garażu biznes awansował do budynku starej pralni, potem do większego zakładu, bo tempo rozwoju wymusiły sypiące się zamówienia, głównie na druki akcydensowe. Jak wspomina założyciel, można było drukować non stop, a klienci wciąż dzwonili po towar.

Zbigniew Szymański ma poligraficzne wykształcenie. Napisać, że fach zna od podszewki, to wciąż napisać niewiele. Większość kadry (niektórzy są w firmie po 20 lat) przeszła przez jego szkołę. Ciągnęło go do najnowszych technologii i maszyn. – Zawsze na targach branżowych wypatrzyłem coś innowacyjnego, by móc sprostać wymogom klientów. By mieli szybko i świetnie wykonane zlecenia – mówi. Pierwszym globalnym klientem, który im zaufał (współpraca trwa już ponad 20 lat), jest marka LG. Drukują m.in. opakowania do akcesoriów sprzętu RTV, a także instrukcje obsługi, w które wczytują się potem klienci z całego świata.

Na pierwszy poważny sprzęt równie poważnie zapożyczyli się z żoną Barbarą w banku (kredyty i wyrzeczenia jeszcze niejeden raz sprawią, że na obiad wproszę się do rodziców). Była to pierwsza offsetowa maszyna Rotaprint kupiona w Olsztynie, ale ściągnięta z Danii. Wchodzący do poligrafii druk offsetowy był bramą do wielkich zleceń. A otworzyła ją córka Małgorzata. Po wielu pomysłach na ścisłe studia, sama zaskoczyła kiedyś rodziców: idę na poligrafię. Jej przebojowa osobowość i rodzinne wręcz podejście do nawiązania kontaktów ze środowiskiem i firmami z branży jeszcze z czasów studiów, pomogły ściągać do nieźle wyposażonej już drukarni coraz bardziej prestiżowe zlecenia.

Dynamiczny rozwój

Mama Małgorzaty, Barbara Szymańska: – Nie było wyjścia, musieliśmy się szybko i dość mocno rozwijać. I nie chodzi tu tylko o park maszyn, bo naszą markę na rynku stworzyła przede wszystkim załoga – wychowana tutaj i spasowana do siebie jak do jednej układanki.

Małgorzata dodaje: – Chyba w tym szalonym zapale do pracy był nasz klucz, bo kiedy nikt nie chciał drukować w tak zawrotnych terminach, myśmy z pracownikami cudów dokonywali, by właśnie to zrobić. Więc w branży krążyła opinia, że jak klientom odmawiano w kraju szybkich terminów, to od razu pocieszali: ale na pewno Działdowo wam zrobi.

W 2008 roku powstała tu najnowocześniejsza w tej części kraju drukarnia z halą o powierzchni 3500 mkw. Na trzy zmiany pracuje tu 80 osób, a w portfolio klientów Tinty są największe wydawnictwa prasowe i książkowe: Bauer, Burda, Znak, Axel, Pruszyński, Zwierciadło. Od przeszło roku drukuje się tam również magazyn MADE IN Warmia & Mazury. Wiele prestiżowych tytułów zleca Tincie choćby okładki swoich magazynów (np. Twój Styl, Pani), bo jakość i technologia królują tu ponad wszystko. M.in. za to w ub. roku drukarnia otrzymała najbardziej prestiżową w branży nagrodę – Złoty Gryf. Od pięciu lat tworzy swój wyjątkowy kalendarz, który jest popisem ich możliwości i kooperujących z nią dostawców uszlachetnienia druku. Mimo że nie ma w nim aktów jak w słynnym kalendarzu Pirelli, to każde strony dotyka się z jeszcze większym niedowierzaniem.

Tekst: Rafał Radzymiński, obraz: arch.
Tinta Drukarnia TINTA Działdowo, ul. Żwirki i Wigury 22
drukarniatinta.pl