Szydełkują i tańczą pole dance. Grają w szachy i piszczą na widok influencerki z TikToka, a gdy trzeba – biorą do ręki mop i… zdejmują kaptury. To dzisiejsza młodzież z Ostródy, która wreszcie ma swoją przestrzeń – stworzoną przez miasto w galerii handlowej, pierwszą taką w regionie, a może i w Polsce. Nazwali ją: Młodzieżownia. Jeśli nie macie od 13 do 19 lat, ten tekst jest jedyną okazją, aby tam zajrzeć.
Czym jest Młodzieżownia w Ostródzie?Młodzieżownia to innowacyjna, bezpłatna przestrzeń dla osób w wieku 13–19 lat, stworzona w lokalu Galerii Mazurskiej w Ostródzie. Jest to pierwsze tego typu miejsce w regionie, które powstało z oddolnej inicjatywy nastolatków przy wsparciu miasta. Młodzieżownia łączy funkcję bezpiecznego azylu („safe space”) z centrum aktywności, gdzie młodzi ludzie mogą wspólnie odrabiać lekcje, rozwijać pasje (od szachów po street dance) oraz współtworzyć regulamin i wygląd swojej przestrzeni pod okiem zaufanych dorosłych. |
Słoiki z pinezkami i burmistrz na hulajnodze
Młodzież nie ma swojego miejsca – to był główny problem, zdiagnozowany podczas analizy przeprowadzonej przez ostródzką Młodzieżową Radę Miasta latem 2024 roku. Po przeszkoleniu przez Fundację Stocznia, wiodącą w kraju organizację zajmującą się innowacjami i badaniem potrzeb społecznych, młodzi rozstawili stół w parku i za pomocą mapy, pinezek i kolorowo oklejonych słoików przeznaczonych do głosowania, zorganizowali konsultacje.
– Rozstawialiśmy się w kluczowych punktach miasta i rozmawialiśmy z młodzieżą. Ostatniego dnia podjechał do nas burmistrz, na hulajnodze, i tak się dobrze zgrało, że mieliśmy ten sam pomysł – wspomina Nina Brodowska, obecnie przewodnicząca MRM.
To był pomysł na przestrzeń, w której młodzi ludzie będą mogli spędzać czas po swojemu i rzeczywiście ją tworzyć. Działać, odpoczywać, rozwijać się. Być ze sobą i być sobą – tak jak lubią, ale w bezpiecznych warunkach, przy wsparciu dorosłych. I na równych zasadach dostępności, czyli w dobrej lokalizacji i bezpłatnie.
Młodzieżownia znalazła się w centrum Ostródy, w Galerii Mazurskiej, w boksie zamiast kolejnego sklepu. Zarządzana jest przez miejskie Centrum Kultury, a opłacana z budżetu miasta. Dlaczego zdecydowano, że warto wynająć prywatny lokal, który akurat się zwolnił? Trochę na zasadzie budowania chodników w miejscu wydeptanych ścieżek. Bo jeśliby określić jedno uniwersalne miejsce, w którym można spotkać najwięcej młodzieży, to byłaby to galeria handlowa.
Od Discorda do paleciaków
Zanim w marcu 2025 roku otwarto Młodzieżownię, nastolatkowie spotykali się… na Discordzie.
– To taka aplikacja do rozmów – wyjaśnia Nina. – Najczęściej używają jej gamerzy i nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby właśnie Discorda używać, ale mieliśmy tam nawet specjalne grupy potworzone: w jednej rozmawialiśmy o nazwie, w drugiej o grach, w kolejnej o meblach. Spędzaliśmy tam długie godziny rysując projekty, kłócąc się o kolor ścian… To były początki kadencji naszej Rady, więc ten projekt mocno nas ze sobą zgrał.
– Młodzieżownia powstała jako odpowiedź na potrzeby dzieciaków, ostródzkich nastolatków. Tylko tyle i aż tyle – dodaje Rafał Dąbrowski, Burmistrz Miasta Ostróda.
Jeśli nie będziemy budować miast, w których młodzież chce zostać, które chce współtworzyć i do których czuje przynależność, to w przyszłości „Polska Powiatowa” jaką znamy może przestać istnieć. Młodzieżownia sama problemu nie rozwiąże, ale jest do tego procesu bardzo potrzebna.
Inspiracja, która idzie w świat
Co widać, bo w poszukiwaniu inspiracji miejsce to co rusz odwiedzają goście z regionu i nie tylko. Po takich wizytach, w Elblągu otwarto podobne Niebieskie Trampki, w Nowym Mieście Lubawskim trwają zaawansowane konsultacje z młodzieżą, a przy szkole polskiej w Thetford w Anglii pojawiła się Młodzieżownia PL – jako wynik turnusu nauczycieli polonijnych w Ostródzie.
Kiedy zagaduję młodych o samą nazwę, wybuchają śmiechem: – Zapytaliśmy o propozycje chat GPT… – przyznają. – Początkowo nazwa brzmiała Młodzieżownia Young Spot, ale to się nie przyjęło. Przyjął się za to ich pomysł na ścianę pomalowaną farbą tablicową. Teraz każdy chętny może na niej zostawić coś od siebie (najczęściej to nazwa swojego konta na Instagramie). Na podstawie szkicu Dominiki powstał charakterystyczny mural na głównej ścianie sali, a kanapy z palet zainspirowane były strefą rodzinną Ostróda Reggae Festival, w której młodzi wolontariusze co roku prowadzą animacje. Własnoręcznie skręcali meble, szlifowali paleciaki. – Później przyszliśmy większą ekipą, żeby pomalować ławki. Aż dresy na tym straciłam – śmieje się Nina. – Ale mam je do dzisiaj. I właśnie… fajnie!
Pani Magda, czyli „spoko ziomal z kluczami”
– Nazywam się Magdalena Malisz i jestem cieciem Młodzieżowni – mówi w trakcie spotkania ze mną. Młodzi o niej:
Mało osób siedzi tutaj na telefonach, bo pani Magda mówi: dawaj, robimy coś, zagramy w piłkarzyki, zorganizujemy turniej, za tydzień będzie to i tamto… No i zawsze coś się dzieje.
– Pani Magda od początku złapała z nami taki kontakt, że możemy z nią normalnie o wszystkim porozmawiać. Jak z koleżanką – mówi Amelia.
Aleks: – Mamy takiego jednego kolegę – strasznie ciężko jest się do niego „dostać”. A pani Magda zdołała.
Jest tu niemal od początku. – Skąd się tu tak właściwie wzięłam? – powtarza pytanie ulubiona pani Magda.
Zobaczyłam ogłoszenie i stwierdziłam, że ktoś wymyślił pracę dla mnie. Potem pomyślałam, że nie mam pokończonych przydatnych szkół, poza tym jestem za stara, ale byłabym na siebie zła, gdybym nie spróbowała.
A CV miała jak znalazł: była terapeutą zajęciowym dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, wcześniej przez kilkanaście lat prowadziła działalność gospodarczą w branży beauty, pracowała w ochronie, skończyła florystykę, zna język migowy, jest przewodnikiem turystycznym i pilotem wycieczek. Kiedy mówi się o sukcesie ostródzkiej Młodzieżowni, ona skromnie wtrąca: – Ja tu tylko otwieram i zamykam drzwi, bo mam klucze.
Kto wychowa nastolatka?
Za Młodzieżownią stoi cała rzesza ludzi, którzy dzielą się tu swoją pasją, talentem, czasem, a nawet… jabłkami (jak właściciele warzywniaka z drugiej strony ulicy, którzy co jakiś czas wpadają ze skrzynką owoców dla młodzieży). Ktoś przynosi profesjonalne kredki syna, bo przerzucił się na tablet, ktoś inny oddaje puzzle czy gry planszowe, burmistrz przekazał swoje Play Station, a trener Tomasz Krzeszewski stół do tenisa stołowego.
– Wiele rzeczy, właściwie wszystkie, które tutaj się odbywają, są na zasadzie wolontariatu – tłumaczy Magda. – Osoby, które do nas przychodzą, proponują prowadzenie warsztatów, nie biorąc za to pieniędzy. To jest fantastyczne i ta niesamowita różnorodność zajęć jest dzięki nim.
Było już wioślarstwo (na ergometrach), karate, ju-jitsu, MMA, zumba, a obsługa parku trampolin zjawiła się tu z air trackiem długim na całą Młodzieżownię. Taneczne piątki ze street dance prowadzi finalista You Can Dance Artur Kuriata. Te zajęcia są akurat przy zamkniętych drzwiach, czyli tylko dla uczestników, bez gapiów, podobnie jak ostatni hit: pole dance.
Poza sportem też dużo się dzieje – ostatnio w ramach cyklu „Face to face” młodzi spotkali się z operatorem numeru 112, wcześniej prowadzili eksperymenty fizyczne i poznali język migowy. Stowarzyszenie Ars et Liber zrobiło dla Młodzieżowni mini sztalugi, więc jedna z radnych prowadzi warsztaty z malarstwa. Są spotkania z historią, ale w wersji młodzieżowej: ferie z PRL-em przy bierkach, pchełkach, statkach i zawodach kapslowych.
Dzięki pobliskim kwiaciarkom nastolatki recyklingują materiały florystyczne podczas prac kreatywnych, ze Stowarzyszeniem GryWAM regularnie grają w planszówki, a z arcymistrzem Aleksandrem Miśtą w szachy.
Magda Malisz: – W szachy gra się tu bez przerwy. Młodzież włącza aplikacje do mierzenia czasu i siada do plansz. A potem jeszcze uczy młodszych, takich rozrabiaków. Cudownie się na to patrzy.
Przypominam sobie powiedzenie:
Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska.
Wychodzi więc na to, że do wychowania nastolatka potrzeba całego miasta
Za co jeździ się na mopie
Kwadrans przed otwarciem, pod opuszczoną do połowy roletą, w drzwiach pojawia się głowa nastolatka. – Można wejść? – zagaduje.
– Dzień dobry! No ja nie wiem, czy ty masz wstęp za wczorajsze zachowanie – odpowiada Magda, niby z naganą w głosie, ale się uśmiecha. – No chodź, chodź. I powiedz, czemu masz bany ode mnie.
– Bo robię dziwne dźwięki… i za przeklinanie – przyznaje i siada koło niej z puszką w ręku. Magda kontroluje, czy to nie energetyk (akurat woda kokosowa).
Wraz z Natanem przybliżają mi konsekwencje nieprzestrzegania regulaminu: nie wejdzie się w czapce czy kapturze, wychodzi się za niekulturalne zachowanie i używki, ale zanim minie się drzwi…
– …Mopuje się – dopowiada Natan.
Obsługi mopa, stojącego w strategicznym miejscu przy wejściu, zdążył też nauczyć swoich kolegów. Bo tutaj nie sprząta się tylko „za karę”. Młodzież i porządkuje salę po zajęciach, i myje podłogę.

Na drutach, i na tiktoku
Tamara i Natalia (akurat grają w karciankę) przychodzą tu codziennie po szkole, praktycznie od początku: – Chciałyśmy ze znajomymi zobaczyć nowe miejsce. A tu było tak mega przytulnie!
Młodzieżownia jest dla wielu przystankiem w drodze do domu. Autobus spod galerii odjeżdża średnio co godzinę. Poza tym odrabiają tu lekcje, robią wspólne projekty, udzielają sobie korepetycji. Przygotowują się do matury – mówią, że ten hałas ich motywuje i powoduje, że mogą się bardziej skupić, a często w domu nie mają do tego dobrych warunków.
W Młodzieżowni testują nieskończone techniki rękodzieła, grają na konsoli i (najwięcej) w ping-ponga. Ktoś dzierga szaliki dla ostródzkich rzeźb-smoków, ktoś przyjdzie z tortem i szarfą z napisem „sweet sixteen”, bo ma 16. urodziny.
No i ten szał na szachy. – Tu duży wpływ ma Twitch. W szachy zaczęły grać popularne osoby i pokazywać to na streamach – tłumaczy Eliasz. – Więc raptownie wszyscy, którzy widzą w nich autorytet, robią to samo. Ja mam takie nastawienie, że OK, rodzice nas wychowują, ale jednak otoczenie ma bardzo duże znaczenie. I starsi mogą mówić, że oglądamy te śmieszne live’y, ale z nich można naprawdę dużo wyciągnąć.
Poza programem dużo dzieje się tu spontanicznie. W ostródzkiej galerii znalazła się przypadkiem viralowa influencerka Kotolga. Zatrzymała się tu po tym jak… zepsuł się jej samochód. Nastolatkowie od razu ją wychwycili i zaprosili do Młodzieżowni. Ale początkowo nie mogła wejść, bo nie chciała zdjąć kaptura. A regulamin rzecz święta. Stanęło na kompromisie – dostała zgodę na czapkę z kocimi uszami. Ruszyło robienie selfiaków, storisków, tiktoków, a nagrania z Młodzieżowni trafiły do setek tysięcy odbiorców.
Pani jest spoko ziomal
Magda: – Mam przyjemność obserwowania tego zjawiska nazwanego Młodzieżownia. Widzę jak pary schodzą się i rozchodzą, a kiedy pytam zebrane grupki skąd się znają i mówią, że stąd, to banana mam na twarzy… To jest takie fajne, kiedy odbierają telefon i mówią: „dawaj na Młodzieżownię, bo tu jesteśmy!”.
– Do niedawna pokutował mit, że młodzież się ze sobą „na lajwie” nie spotyka, tylko w sieci, co spowodowała pandemia – opowiada dalej. – Natomiast kiedy Młodzieżownia się otworzyła, to obserwujemy jaką oni mają łatwość nawiązywania kontaktów. I czują się tu bezpiecznie, mogą swobodnie zapytać o wszystko. Bo nikt ich tu nie skrytykuje, nie obśmieje. Mówią mi: „Pani nie jest konfidentem. Pani jest spoko ziomal”.
– Młodzież potrzebuje autorytetów – dodaje. – Szuka tego, czego nieraz nie ma w domu: zainteresowania rodziców, dziadków, pobycia z kimś dorosłym. Tutaj jakby to nadrabiają.
Potwierdza to Marcin Milkowski, psycholog, kierownik Terapii Leczenia Uzależnień w Ostródzie: – Niezrozumienie potrzeb dzisiejszej młodzieży ze strony dorosłych, a do tego wszechobecność i dostępność różnorodnych zagrożeń (substancje psychoaktywne, niebezpieczeństwa związane z Internetem, brak równowagi w funkcjonowaniu rodzin) powodują deficyty w podstawowym poczuciu bezpieczeństwa młodych ludzi. Miejsca, w których młodzież w ciepły, akceptujący sposób może zostać wysłuchana, zaopiekowana, w których może spotkać się z rówieśnikami, ale i poważnie porozmawiać z „dobrze życzącymi” im dorosłymi, są na wagę złota. Młodzieżownia to miejsce, w którym nikt nie pyta – jeśli młody człowiek nie ma otwartości do mówienia; nikt nie wymaga – jeśli młody człowiek sam nie zainicjuje. A właśnie w taki sposób rodzi się zaufanie, bezpieczeństwo i otwartość.
Na koniec rozmowy rzucam do młodzieży: o czymś jeszcze chcielibyście powiedzieć?
Nina wypala: – Nie zdam matury z chemii…
Reszta krzyczy: – Nie! Odpukaj w niemalowane!
Nina rozgląda się, schyla pod ławkę z palet:
– Nigdzie nie ma niepomalowanego. Wszędzie
jest pomalowane! No nieźle te palety zrobiliśmy…
Często zadawane pytania – FAQ
Miejsce jest dedykowane wyłącznie młodzieży w wieku od 13 do 19 lat. Jest to przestrzeń zaprojektowana z myślą o potrzebach nastolatków, gdzie mogą czuć się swobodnie w gronie rówieśników.
Lokal mieści się w Galerii Mazurskiej w centrum Ostródy. Wybór lokalizacji nie był przypadkowy – galeria to naturalne miejsce spotkań młodzieży, więc „Młodzieżownia” powstała tam, gdzie młodzi i tak spędzają czas.
Nie, korzystanie z przestrzeni oraz udział we wszystkich warsztatach i zajęciach jest całkowicie bezpłatny. Projekt jest finansowany z budżetu miasta Ostróda i zarządzany przez miejskie Centrum Kultury.
Tekst: Katarzyna Sosnowska-Rama,
Obraz: Kinga Górska.




