Kiedy zamknięto nas w domach, naszym przyjaciołom nie pozwolono prowadzić biznesów, nie mogliśmy się spotykać w ulubionych miejscach, wtedy właśnie wymyśliliśmy Salvadora. Fikcyjną postać i prawdziwą knajpę, w której – mamy nadzieję – odczarujemy tradycyjne słowo „jeść” – piszą Kuba Wysocki i Przemek Boguta.

Przyświecała nam idea miejsca, które daje oddech i przestrzeń do spędzania czasu razem. Nikt z nas wcześniej nie uświadomił sobie, jak bardzo potrzebujemy przyjaciół dookoła, bliskości z nimi, wspólnego spędzania czasu, który dostarcza prawdziwego odpoczynku i odstresowuje nas. 

Salvador to z jednej strony kumpel każdego z nas. Jego przygody to właściwie wypadkowa naszych młodzieńczych marzeń uzupełniona tym, co kochamy, czyli jedzeniem. To podróżnik, który powstał, by przywieźć nam smaki całego świata i inspiracje, dzięki którym kucharze stworzą dania. Salvador każdemu z nas daje wolność działania.

Postać podróżnika i jego kompana Diego to jeden z naszych kanałów marketingowych. Ich przygody będziemy publikować na łamach facebooka i bloga. Na pierwszą rocznicę lokalu wydamy książkę w formie pamiętników z jego podróży. W każdych jego przeżyciach podkreślamy jak ważna jest przyjaźń, jak bycie razem umacnia, jak dzielenie się jedzeniem jest ważne w kontekście budowania relacji i bliskości.

Salvador jest katalizatorem naszej idei. Kompanem, z którym się bardzo polubiliśmy i czasami nam smutno, kiedy piszemy mu kolejną przygodę (akurat jesteśmy na etapie wyprawy do Afryki, gdzie zachorował od ugryzienia węża), a jemu dzieje się coś złego. W budowaniu postaci pomógł nam Michał Zajączkowski, który osadził Salvadora na tle historycznym. Bardzo ułatwiło to rysownikowi stworzenie postaci. 

Lokal, którego bohaterem jest Salvador, doskonale wpisuje się w ideę – ogródek przy Łynie to trochę alegoria podróży. Uważamy, że nasz bohater byłby zadowolony. 

Mamy nadzieję, że jego przygody będą przyciągać, że trochę będzie on gospodarzem tego miejsca, że bratnie dusze będą przychodziły do swojego kumpla w gościnę. Jedzeniem, uśmiechem, miłością i przyjaźnią trzeba się dzielić, trzeba celebrować chwile razem, dbać, by było ich jak najwięcej. To właśnie one tworzą więź i wspomnienia. 

Chcemy zupełnie odczasownikować tę czynność jedzenia, trochę wzorem południowych nacji, które na rozmowach przy jedzeniu i winie spędzają całe wieczory. 

Gospodarz lokalu to Salvador Bautista Ortega. Urodził się 3 sierpnia 1492 roku w Barcelonie. Pochodzi z robotniczej rodziny, ojciec Alejandro pracował jako bednarz przy słynnej już Via Lajetana, a matka jako pomoc w księgarni, u szanowanej w całym mieście rodzinie Sempere. 

Śledźcie pamiętniki z przygodami Salvadora. Oto fragment jego zapisków z 10 września 1505 roku: „Właśnie tego dnia poznałem Diego. Historia jakich wiele, ale ten mały korpulentny drań, druh jakiego każdemu z was życzę, przyjaciel jakiego nigdy wcześniej ani później nie miałem, trzęsiportek, który w mojej obronie stoczyłby pojedynek z rekinami, po raz kolejny dotrzymał słowa”.

(…)

„Nie wiem, który jest rok, kiedy to czytasz, ale wierzę w świat. Wierzę w ludzi. Czytając moje wspomnienia pamiętajcie, że w życiu liczy się tylko przyjaźń, miłość, ludzie którymi się otaczacie i oczywiście dobre jedzenie. Nad każdą z tych rzeczy trzeba pracować każdego dnia. Przyjaźń i miłość gasną, gdy się o nie nie dba, odgrzewane risotto jest suche, a najlepsza ryba następnego dnia traci smak”.

(…)

„Jeśli te pamiętniki trafią w wasze ręce to pamiętajcie, że napisało je życie, przyjaźń, ciekawość, miłość i jedzenie zakrapiane dużą ilością różnych napitków. Za każdym razem, kiedy będziecie do nich wracać, dbajcie by siedział obok ktoś ważny, talerz nie był pusty, a kufel pełen przynajmniej do połowy. Każdą rozmowę warto podtrzymać, dać szansę nowej znajomości, a każdy spotkany na drodze człowiek może stać się przyjacielem na całe życie.

Bo razem smaczniejsza jest sucha bułka, niż homar w pojedynkę!”.

 

Obraz: arch. Vamos Salvador

Vamos Salvador 

Olsztyn, ul. Górna 1 

fb/vamossalvadorolsztyn