Ciągle noszą go nowe wyzwania, stąd postanowił opuścić okręt MADE IN Warmia
& Mazury, przesiąść się na własną łajbę i podążać swoim kursem. Ale na tyle blisko
redakcji, by czasem przybić do nas i powspółpracować. Jak przyznaje, od dłuższego
czasu próbuje zmieścić w jednym kalendarzu wszystkie pomysły, projekty i
marzenia, ale nawet Salvador Dali miałby trudność, by aż tak powykrzywiać zegary.