Gdy akurat nie czyta – pisze. Marzyła kiedyś o wywiadzie z Wisławą Szymborską na grzybobraniu w mazurskim lesie, ale musi się zadowolić pisaniem o niej doktoratu. Eksperymentuje z kuchnią i designem, sięga po XIX-wieczną literaturę, ciut nowszy jazz i jeszcze młodsze komediodramaty. Przypuszcza, że jest największą kolekcjonerką artefaktów w kształcie świń na Warmii i Mazurach. Podobno najlepiej wychodzi jej uśmiechanie się, więc robi to nagminnie – zapewne z czystej próżności.
POWSTAŁY Z BLACHY, WSPOMNIEŃ I SERII NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ. PODOBNO LISTONOSZE NA CAŁYM ŚWIECIE GŁOWIĄ SIĘ, DLACZEGO DO TYCH SKRZYNEK POCZTOWYCH TRAFIAJĄ...
KANONADA STRZAŁÓW NIESIE SIĘ PO LESIE. SŁYCHAĆ „DOSTAŁEM!” I Z ZIELENI WYŁANIA SIĘ ZAKAMUFLOWANA POSTAĆ. W MUNDURZE, Z BRONIĄ W RĘKU, IDZIE UMIERAĆ....
GDYBY NIE OLSZTYŃSKA SZKOŁA WYŻSZA IM. JÓZEFA RUSIECKIEGO, NIE MIELIBYŚMY SZANSY NA MEDAL W ŻEGLARSTWIE PARAOLIMPIJSKIM. W PRZEDEDNIU IGRZYSK PARAOLIMPIJSKICH...