Gdy akurat nie czyta – pisze. Marzyła kiedyś o wywiadzie z Wisławą Szymborską na grzybobraniu w mazurskim lesie, ale musi się zadowolić pisaniem o niej doktoratu. Eksperymentuje z kuchnią i designem, sięga po XIX-wieczną literaturę, ciut nowszy jazz i jeszcze młodsze komediodramaty. Przypuszcza, że jest największą kolekcjonerką artefaktów w kształcie świń na Warmii i Mazurach. Podobno najlepiej wychodzi jej uśmiechanie się, więc robi to nagminnie – zapewne z czystej próżności.
NA ZDJĘCIACH PROJEKTU AURA MODY NIE ZOBACZYCIE MODELEK. TO MIESZKANKI WARMII I MAZUR. KOBIETY PRAWDZIWE Z ROZMAITYMI ŻYCIORYSAMI I DOŚWIADCZENIAMI, NA...
O REGULACJI JEZIOR, POCZĄTKACH AKTORSTWA NA MAZURSKIEJ ŻAGLÓWCE, SZANTACH NA EGZAMINIE TEATRALNYM, A PRZEDE WSZYSTKIM „BUDZIKU” OPOWIADA EWA BŁASZCZYK* KILKA GODZIN PRZED RECITALEM...